Klątwa PGE Narodowego trwa
Bartosz Zmarzlik, pięciokrotny indywidualny mistrz świata, po raz dziewiąty wystąpił w Grand Prix Polski na PGE Narodowym w Warszawie. Mimo imponującej kariery, nadal nie udało mu się triumfować na tym obiekcie. W minioną sobotę zajął ósme miejsce, co jest jednym z jego najsłabszych wyników na tym stadionie.
Znamy przyczyny niemocy Zmarzlika w Warszawie
Po zawodach Zmarzlik nie ukrywał rozczarowania, ale też wskazał na konkretne problemy, które wpłynęły na jego występ. Głównym czynnikiem były trudności z odpowiednim dostosowaniem ustawień motocykla do specyfiki toru.
– „Tory co roku są podobne, ale niesamowite w Warszawie jest to, że co roku działa tu coś innego. Przynajmniej tak jest w moim przypadku. Trudno znaleźć jakiś półśrodek” – tłumaczył Zmarzlik dla mediów Ekstraligi Żużlowej.
– „Raz coś działało, innym razem nie i tak cały wieczór. W czwartym i piątym biegu było lepiej, bo delikatnie zmieniliśmy ustawienia. Na półfinał poszły poprawki w tę samą stronę i już 'odcięło’. Margines błędu w ustawieniach jest tak mały, że jak spośród czterech kluczowych spraw: dyszy, zapłonu, zębatki i długości motocykla nie trafi się z czymkolwiek, to nie ma cię w takiej stawce, a już tym bardziej na takim torze” – dodał.
– Start, pierwszy łuk i tyle. Gdy zjeżdżamy po takich biegach do boksu, to mówimy sobie: „No, tylko start i pierwszy łuk. Musimy coś wymyśleć”. Później, nawet jak będziesz szybszy, to i tak nie ma opcji, aby którędykolwiek wjechać – podkreślił Bartosz Zmarzlik.
Problemy z nawierzchnią i ustawieniami
Zmarzlik zwrócił uwagę na specyfikę jednodniowego toru w Warszawie, który różni się od standardowych nawierzchni. Zmienne warunki i trudności z przewidzeniem zachowania toru stanowiły dodatkowe wyzwanie.
– „Tor był specyficzny, bo jednodniowy. Na pewno inaczej się jeździ na takich torach. Było trochę ciasnawo. Dziurki, ścieżki. Drugi łuk był nieprzewidywalny. Jeden skorzystał, drugi stracił. Taki jest żużel” – powiedział Zmarzlik w rozmowie z Super Expressem.
– „Korekta w motocyklu nie była najlepsza. Nie tylko podczas tych zawodów borykaliśmy się z ustawieniami. Codziennie na żużlu jest to naprawdę kluczowe i gdzieś tam wiadomo, aspekty niektóre jeździeckie jak np. taki tor, nie dają możliwości, z których można korzystać. Po prostu nie ma na to czasu tutaj, bo akurat w Warszawie jest bardzo mały obiekt. Gdzieś można więcej sobą nadrobić, a gdzieś mniej. Generalnie to miałem wielki problem, aby przez cały wieczór coś znaleźć. No ale taki jest żużel „– zakończył z uśmiechem Bartosz Zmarzlik.
Statystyki Zmarzlika na PGE Narodowym
Oto dotychczasowe wyniki Bartosza Zmarzlika w Grand Prix Polski na PGE Narodowym:
- 2015 – 13. miejsce (start jako rezerwowy)
- 2016 – 6. miejsce
- 2017 – 6. miejsce
- 2018 – 8. miejsce
- 2019 – 6. miejsce
- 2022 – 5. miejsce
- 2023 – 3. miejsce
- 2024 – 2. miejsce
- 2025 – 8. miejsce
Mimo że Zmarzlik regularnie awansuje do półfinałów, zwycięstwo w Warszawie nadal pozostaje nieosiągnięte.
Nadzieja na przyszłość
Pomimo niepowodzeń, Zmarzlik nie traci wiary w przełamanie klątwy PGE Narodowego. Jego determinacja i ciągła praca nad poprawą wyników dają nadzieję, że w przyszłości uda mu się stanąć na najwyższym stopniu podium w Warszawie.
– „Proszę kibiców o cierpliwość. Może kiedyś ten dzień nadejdzie” – powiedział nasz mistrz po zawodach w 2024 roku.
Czy dziesiąty start okaże się szczęśliwy dla Bartosza Zmarzlika? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – polski mistrz nie zamierza się poddawać. Jednak okazja do dziesiątego startu na PGE Narodowym i ewentualnego zwycięstwa w stolicy, kolejny raz przytrafi się nie wcześniej niż w 2027 roku.








