Motor Lublin przygotowuje się do inauguracji sezonu

Na kilka dni przed startem rozgrywek PGE Ekstraligi w Lublinie wszystko podporządkowane jest jednemu celowi – odpowiedniemu przygotowaniu toru przy Alejach Zygmuntowskich 5. To właśnie nawierzchnia, obok dyspozycji zawodników, może odegrać kluczową rolę w pierwszych tygodniach sezonu. W obozie ORLEN OIL Motoru Lublin panuje jednak spokój, choć nie brakuje wyzwań.

Treningi po zdjęciu plandeki i walka z aurą

Wtorkowe zajęcia z 30 kwietnia br. były jednymi z ważniejszych w końcówce przygotowań. Na tor wyjechała cała drużyna – najpierw odbyło się spotkanie z mediami, a następnie zawodnicy trenowali zarówno indywidualnie, jak i spod taśmy. Co istotne, nawierzchnia była wcześniej zabezpieczona przed warunkami atmosferycznymi.

„Uważam, że była to bardzo owocna jednostka treningowa. Mimo że tor był przykryty, to był bardzo dobry, już zbliżony warunkami do ligowego” – podkreślił trener Motoru, Maciej Kuciapa.

Zabezpieczanie toru to obecnie standardowa praktyka w Lublinie. Niska temperatura i zmienna pogoda wymuszają ostrożność.

„Jeśli jest zagrożenie pogodowe, to staramy się przykrywać tor. Wiadomo też jakie są temperatury, nie jest za ciepło. Dzisiaj tor też jest przykryty, będą trenować młodsi zawodnicy. W przyszłym tygodniu planujemy z kolei dwa treningi w godzinach meczowych” – dodał szkoleniowiec.

Mało jazdy na własnym torze

Przygotowania do sezonu na własnym obiekcie rozpoczęły się stosunkowo późno. Prace torowe ruszyły dopiero na początku marca, a pierwsze podejście do treningu miało miejsce 12 marca. Nie zakończyło się ono jednak powodzeniem – po kilku okrążeniach Bartosza Zmarzlika i Kacpra Woryny zajęcia przerwano.

Dopiero tydzień później udało się przeprowadzić pełnoprawny trening. Kolejna sesja odbyła się ostatniego dnia marca. To oznacza, że Motor ma za sobą zaledwie kilka jednostek na własnym torze przed startem ligi.

Nie jest to sytuacja komfortowa, co przyznają sami zawodnicy.

„Jest to dla nas utrudnieniem, bo też nie wszystko na pewno sprawdzimy tak, jak byśmy chcieli. Ale mam nadzieję, że w te dwa tygodnie do ligi wszystko wróci do normy” – powiedział Mateusz Cierniak.

Intensywny kalendarz zamiast treningów

Brak jazdy w Lublinie częściowo rekompensowany jest startami w zawodach. Żużlowcy Motoru nie narzekają na brak okazji do ścigania, choć odbywa się to głównie poza domowym torem.

„Chłopaki się już rozjechali, a w ostatnich dniach mieli kolejne starty przedsezonowe: w czwartek XVI Turniej o Koronę Bolesława Chrobrego w Gnieźnie, w sobotę Mistrzostwa Polski Par Klubowych w Gdańsku, w niedzielę Turniej Pożegnalny Grzegorza Walaska w Zielonej Górze. a w Lany Poniedziałek Finał Złotego Kasku w Opolu” – wylicza Kuciapa.

Czasu coraz mniej

Inauguracja sezonu w Lublinie zaplanowana jest na niedzielę 12 kwietnia o godzinie 19:30. Rywalem Motoru będzie PRES Grupa Deweloperska Toruń. Do tego momentu pozostało niewiele czasu – zarówno dla zawodników, jak i osób odpowiedzialnych za tor.

Choć liczba treningów na własnym obiekcie jest ograniczona, w klubie panuje przekonanie, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Kluczowe będą najbliższe dni, w których zaplanowano kolejne jazdy – już w warunkach maksymalnie zbliżonych do meczowych.

Jedno jest pewne – w Lublinie nic nie jest pozostawione przypadkowi. Nawet jeśli pogoda nie pomaga, Motor robi wszystko, by tor na inaugurację był dokładnie taki, jakiego oczekują zawodnicy i kibice.