W sobotę 10 stycznia 2026 roku, podczas Gali Mistrzów Sportu ogłoszono wyniki 91. Plebiscytu Przeglądu Sportowego na najlepszego sportowca roku. Zwyciężczynią została Klaudia Zwolińska, reprezentantka kajakarstwa górskiego. Drugie miejsce zajęła tenisistka Iga Świątek, trzecie siatkarz Wilfredo Leon, a czwarte Bartosz Zmarzlik – sześciokrotny indywidualny mistrz świata na żużlu, który w 2025 roku po raz kolejny przeszedł do historii światowego speedwaya.

Dla Zmarzlika był to dziewiąty występ w czołowej dziesiątce plebiscytu. Do tej pory tylko raz wygrał klasyfikację generalną, mimo że nikt w historii żużla nie zdobył więcej tytułów indywidualnego mistrza świata niż on.

Czwarte miejsce wywołało dyskusję – nie tylko w środowisku żużlowym. Jedni mówili o porażce, inni o naturalnej konsekwencji specyfiki plebiscytu. Głos w sprawie zabrał Marek Cieślak, były wybitny żużlowiec, a przede wszystkim legendarny trener reprezentacji Polski.

„To żadna porażka. Na pewno Bartek zasłużył na wyższe miejsce, ale cieszmy się z tego co mamy, bo pomyślmy gdzie w polskim sporcie byłby polski żużel bez Zmarzlika” — powiedział Cieślak.

„Zmarzlikowi będzie bardzo trudno wygrać drugi raz”

W 2025 roku Bartosz Zmarzlik zdobył szósty tytuł indywidualnego mistrza świata, czym zrównał się z największymi legendami tej dyscypliny – Tony’m Rickardssonem i Ivanem Maugerem. Żaden inny czynny zawodnik nie zbliżył się do tego osiągnięcia.

Zdaniem byłego selekcjonera kadry narodowej, problemem nie są osiągnięcia Zmarzlika, lecz sposób ich postrzegania przez opinię publiczną.

„Czwarte miejsce, to żadna porażka. Oczywiście, zasłużył na więcej. Prawda jest jednak taka, że nawet jak będzie zdobywał złota IMŚ w kolejnych sezonach, to i tak trudno będzie mu wygrać plebiscyt. To jak Robert Lewandowski. Ludzie się trochę opatrzyli tymi sukcesami. Przyzwyczaili się do nich” — ocenia Cieślak.

Były trener dodaje, że sam widziałby Zmarzlika wyżej w klasyfikacji.

„Według mnie Bartek powinien być przed siatkarzem Leonem i zająć trzecie miejsce, ale cóż takie są głosowania. Bardziej to trzeba traktować jako zabawę” — mówi.

W innym fragmencie rozmowy Cieślak jeszcze mocniej akcentuje problem „spowszednienia” sukcesów mistrza świata.

„Problem polega chyba na tym, że wszystkim spoza żużla jego osiągnięcia trochę spowszedniały. Ludzie przyzwyczaili się do jego wygranych. Niewiele osób myśli kategoriami, że on pracuje na to cały rok, a sukcesu nie osiąga w jednych zawodach” — tłumaczy.

„Trzeba go bardzo cenić, ale obiektywnie, czegokolwiek by nie zrobił, będzie mu już bardzo trudno wygrać drugi raz taki plebiscyt” — dodaje.

„Bez Zmarzlika byłoby o nas kompletnie cicho”

Cieślak podkreśla, że czwarte miejsce Zmarzlika to w istocie sukces całej dyscypliny.

„Nie mówiłbym o żadnej porażce. A na pewno nie w przypadku Bartka. Zajął czwarte miejsce i zaistniał podczas plebiscytu. To jest najważniejsze, bo to dzięki niemu można było znowu przypomnieć sobie o żużlu. Bez niego byłoby o nas kompletnie cicho” — zaznacza.

„Wiadomo, że wszyscy chcielibyśmy widzieć go wyżej. W ocenie ludzi, którzy siedzą w tym sporcie, na pewno na to zasłużył, bo zdobył sześć razy tytuł mistrza świata. To ma szczególną wartość, bo jest trzecim żużlowcem na świecie, który tego dokonał” — dodaje.

Kryzys światowego żużla. „Oni wiele psują”

Były selekcjoner reprezentacji Polski zwraca uwagę na systemowy kryzys dyscypliny poza granicami naszego kraju.

„Nasza dyscyplina, którą się tak szczycimy na świecie się zwija. Ci, którzy rządzą na świecie podejmują różne dziwne decyzje, których nie idzie logicznie wytłumaczyć. Czy jeżeli chodzi o Grand Prix czy Speedway of Nations. Po prostu wiele psują” — mówi Cieślak.

„Oczywiście nie jest to wina Zmarzlika, który sześć razy wygrał IMŚ. Dobrze, że taki Zmarzlik w ogóle jest, bo bez niego, żużel w polskim sporcie nie byłby widoczny” — podkreśla.

„Zmarzlik jest wśród najlepszych sportowców i cała dyscyplina powinna mu być wdzięczna” — dodaje.

Dramatyczny przykład z Wielkiej Brytanii

Cieślak przywołuje sytuację lig zagranicznych, zwłaszcza brytyjskiej. zwrócił uwagę, że realnie silne ligi żużlowe funkcjonują dziś jedynie w czterech krajach: Polsce, Szwecji, Wielkiej Brytanii i Danii, ale sytuacja na Wyspach Brytyjskich jest szczególnie alarmująca.

„Jeżeli dzisiaj do najwyższej ligi brytyjskiej zgłosiło się pięć drużyn, a jak ja tam jeździłem w latach siedemdziesiątych, to było ich 19, to o czym my mówimy i o czym to świadczy?” — pyta retorycznie.

„To jest przerażające co się na świecie dzieje z naszym sportem. Zwłaszcza, że wyścigi ogólnie są coraz lepsze” — dodaje.

Cios w PZM. „Jesteśmy mało obecni i nie próbujemy być obecni”

Najmocniejsze słowa Cieślaka padają pod adresem Polskiego Związku Motorowego i braku dbałości o obecność żużla podczas Gali Mistrzów.

„Jesteśmy mało obecni i nie próbujemy być obecni” — ocenia wprost.

„Na scenie przy okazji wręczania nagród pojawiło się mnóstwo zasłużonych byłych sportowców. Nie było ani jednego żużlowca, a kilku by się znalazło” — zauważa.

„W tym roku karierę zakończył przecież między innymi Jarek Hampel. Nikt o to nie zadbał” — dodaje.

„Mam wrażenie, że PZM śpi lub jest mało operatywny. Takie miejsca trzeba sobie wywalczyć” — mówi bez ogródek.

„Impreza jest transmitowana w publicznej telewizji, w znakomitym czasie w weekend. Żużel mógł zaistnieć jeszcze bardziej” — podkreśla.

„Należy zatem dziękować Bartkowi, bo dzięki niemu w ogóle o nim ktoś usłyszał” — podsumowuje.

Czwarty, ale kluczowy

Choć Bartosz Zmarzlik nie stanął na podium plebiscytu, jego pozycja w polskim sporcie pozostaje niepodważalna. Jak podkreśla Marek Cieślak, to dzięki niemu żużel wciąż jest obecny w świadomości przeciętnego Polaka. Bez kolejnych tytułów mistrza świata, bez powtarzalności sukcesu i bez sportowca tej klasy, dyscyplina mogłaby zniknąć z głównego nurtu znacznie szybciej, niż wielu chciałoby to przyznać.