Tai Woffinden, trzykrotny mistrz świata, po najtrudniejszym sezonie w swojej karierze rozpoczyna nowy rozdział. W 2026 roku będzie reprezentował barwy Moonfin Malesy Ostrów Wielkopolski, a jego decyzja nie jest przypadkowa. Brytyjczyk w rozmowie z infostrow.pl szczegółowo wyjaśnił kulisy swojego wyboru, stan zdrowia oraz sprostował pojawiające się plotki na temat swojej przyszłości.
Rehabilitacja i trudny powrót do zdrowia
Sezon 2025 Woffinden praktycznie stracił przez fatalną kontuzję. Mimo ogromnych chęci, nie był w stanie wrócić do ścigania.
– „Zrobiłem wszystko, co było możliwe fizycznie, by wrócić do zdrowia i zrehabilitować się jak najszybciej. Wybraliśmy z Eliaszem Zientarą i moim brytyjskim trenerem najlepszą drogę do powrotu do zdrowia. Moja rehabilitacja była naprawdę niesamowita. To było możliwe dzięki mocnej psychice. Wszystko zaczynało się w głowie. Gdyby nie determinacja, nie wróciłbym tak szybko do zdrowia” – podkreśla Woffinden.
Kontuzja okazała się na tyle poważna, że zawodnik musi przejść kolejną operację. – „Muszę przejść jeszcze operację, w trakcie której m.in. wyciągnięte zostaną z nogi śruby. Stąd też moja decyzja o tym, by w tym sezonie nie wracać do ścigania. Gdybym był na to fizycznie gotowy, zrobiłbym to. Tęsknię za tym i potrzebuję tego, ale moje ciało nie było na to gotowe” – tłumaczy.
Próby na torze i decyzja o odłożeniu powrotu
Choć Woffinden próbował wrócić, sam przyznał, że nie był jeszcze w stanie rywalizować na najwyższym poziomie.
– „Muszę słuchać swojego ciała. Jestem przekonany, że będę w stanie jeszcze przez najbliższe pięć lat ścigać się na żużlu, ale gdybym wrócił teraz, mógłby być problem. Wyjechałem na tor we Wrocławiu pojeździć indywidualnie, bo to jeden z najłatwiejszych dużych torów w Polsce. Jednak nawet na takim obiekcie miałem pewne problemy na wirażach. Absolutnie nie byłem fizycznie gotowy do tego, by stanąć pod taśmą w czwórkę i ścigać się z chłopakami. Byłoby to zbyt niebezpieczne zarówno dla mnie jak i dla nich” – przyznaje.
Dementi wobec Stali Rzeszów
Głośnym echem odbiła się wypowiedź Michała Drymajły, prezesa Texom Stali Rzeszów, który sugerował, że Woffinden odejdzie, bo… zażądał podwyżki. Brytyjczyk odpowiada jednoznacznie.
– „Nigdy nie rozmawiałem w Rzeszowie na temat nowego kontraktu. Nie było żadnych telefonów, rozmów na temat kontraktu, pieniędzy. Moja ostatnia korespondencja z Michałem Drymajło jest z 23 marca. Co nie zmienia faktu, że z klubem miałem naprawdę dobrą współpracę” – prostuje.
Dlaczego Ostrów?
Woffinden otwarcie przyznaje, że Ostrów to wybór serca i sentymentu.
– „W 2017 roku wygrałem Turniej o Łańcuch Herbowy Ostrowa Wielkopolskiego. Bardzo lubię tamtejszy tor i jestem podekscytowany faktem, że będę mógł tam w przyszłym sezonie jeździć. Wielu pewnie myślało, że po takich kontuzjach ze mną już koniec. Nic z tych rzeczy. Wrócę!” – zapewnia.
Nie bez znaczenia są też sponsorzy, którzy od lat wspierają jego karierę. – „Moi sponsorzy: Płomyk, Garcarek czy Alpodach i inni partnerzy stoją za tym, że jestem w Ostrowie. Jestem bardzo podekscytowany tym faktem. Nie mogę się już doczekać kolejnego sezonu” – zdradza.
Wiadomość dla kibiców i rywali
Na koniec Woffinden wysyła jasny sygnał.
– „Ten sezon był dla mnie pechowy, cele się zmieniły po kontuzji, ale ja nie powiedziałem ostatniego słowa w tym sporcie. Jestem przekonany, że przyszły rok będzie wspaniały. Jestem gotowy” – podkreśla.
Podsumowanie
Decyzja Woffindena o wyborze Ostrowa to mieszanka kilku czynników: sentymentu do tamtejszego toru, lojalności wobec sponsorów oraz chęci powrotu na własnych zasadach po ciężkiej kontuzji. Brytyjczyk jasno daje do zrozumienia, że nie kończy kariery i w sezonie 2026 zamierza wrócić do żużla w wielkim stylu.






