To miał być jeden z hitów otwarcia sezonu 2026 PGE Ekstraligi. Drużyna, która miała walczyć o najwyższe cele, przyjechała do Wrocławia z ambicjami nawiązać walkę z jednym z faworytów do medali. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna.
W piątkowy wieczór 10 kwietnia br, na Stadionie Olimpijskim Betard Sparta Wrocław rozgromiła Stelmet Falubaz Zielona Góra aż 64:26, a losy meczu były rozstrzygnięte już po dziesięciu biegach.
Kluczowy brak: Falubaz bez Leona Madsena
Jeszcze przed pierwszym biegiem było jasne, że goście jadą osłabieni. W składzie zabrakło lidera – Leona Madsena, który doznał urazu po upadku podczas turnieju pożegnalnego Grzegorza Walaska (5 kwietnia).
Decyzja o jego absencji zapadła po konsultacjach ze sztabem medycznym – Duńczyk odczuwał skutki wypadku, w tym ból żeber. Jego miejsce w składzie zajął Eryk Farański, który ostatecznie nie wystąpił w żadnym biegu tego meczu.
Trzeba jednak uczciwie powiedzieć: nawet obecność Madsena najprawdopodobniej nie zmieniłaby diametralnie obrazu tego meczu.
Sparta od początku narzuciła warunki
Spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia gospodarzy: pierwszy wyścig i 5-1, w biegu juniorskim gospodarze wygrali 4-2, by w następnym znów pokonać przyjezdnych 5-1.
Po pierwszej serii było już 17:7, a przewaga rosła z każdym kolejnym wyścigiem. Wrocławianie byli szybsi na starcie, lepsi na dystansie i zdecydowanie pewniejsi sprzętowo.
Po siedmiu biegach wynik wynosił 29:13, a po dziesiątym – 42:18. W tym momencie mecz był już formalnością.
Dominacja liderów Sparty
Kapitalne zawody pojechali liderzy gospodarzy:
- Brady Kurtz – 14+1 (3,3,2,3,3)
- Artem Łaguta – 14+1 (3,3,3,3,2)
- Dan Bewley – 12+3 (2,3,2,2*,3)
- Maciej Janowski – 11+2 (3,2,3,2,1)
To była absolutna dominacja – praktycznie każdy z nich kontrolował swoje biegi, a rywale nie byli w stanie nawiązać walki.
Szczególnie efektowny był bieg 9., gdy Janowski i Kurtz odwrócili losy wyścigu, wyprzedzając Kuberę – najpierw kapitan Sparty na dystansie, a chwilę później Australijczyk na samej kresce.
Falubaz bezradny. Problemy na starcie i brak prędkości
Zielonogórzanie byli kompletnie pogubieni:
- przegrywali starty
- brakowało im prędkości
- rezerwy taktyczne nie przynosiły efektu
Najlepiej punktowali:
- Andrzej Lebiediew – 8 (1,2,2,3,0,0)
- Dominik Kubera – 6+1 (0,2,1,1,0,2)
- Przemysław Pawlicki – 6+1
To jednak zdecydowanie za mało. Pierwsze indywidualne zwycięstwo Falubaz odniósł dopiero w 12. biegu. Wówczas bieg wygrał Andrzej Lebiediew. Goście nie wygrali zespołowo żadnego biegu w tym spotkaniu.
Wyniki meczu 1 kolejki, 10 kwietnia br, we Wrocławiu:
Betard Sparta Wrocław – 64 pkt.
- Brady Kurtz – 14+1 (3,3,2*,3,3)
- Maciej Janowski – 11+2 (3,2*,3,2*,1)
- Bartłomiej Kowalski – 7+1 (2*,0,3,2)
- Dan Bewley – 12+3 (2*,3,2*,2*,3)
- Artem Laguta – 14+1 (3,3,3,3,2*)
- Mikkel Andersen – 1 (1,0,0)
- Marcel Kowolik – 5+1 (3,1,1*)
- Nikodem Mikołajczyk – NS
Stelmet Falubaz Zielona Góra – 26 pkt.
- Dominik Kubera – 6+1 (0,2,1*,1,0,2)
- Michał Curzytek – 0 (0,-,-,-)
- Andrzej Lebiediew – 8 (1,2,2,3,0,0)
- Eryk Farański – NS
- Przemysław Pawlicki – 6+1 (1,1*,1,1,1,1)
- Oskar Hurysz – 3+1 (2,1*,0,0)
- Mitchell McDiarmid – 0 (0,-)
- Damian Ratajczak – 3 (2,0,0,1,0,0)
Bieg po biegu
- Kurtz, Kowalski, Lebiediew, Kubera – 5:1 (5:1)
- Kowolik, Hurysz, Andersen, McDiarmid – 4:2 (9:3)
- Laguta, Bewley, Pawlicki, Curzytek – 5:1 (14:4)
- Janowski, Ratajczak, Hurysz, Andersen – 3:3 (17:7)
- Bewley, Lebiediew, Pawlicki, Kowalski – 3:3 (20:10)
- Laguta, Kubera, Kowolik, Hurysz – 4:2 (24:12)
- Kurtz, Janowski, Pawlicki, Ratajczak – 5:1 (29:13)
- Laguta, Lebiediew, Kubera, Andersen – 3:3 (32:16)
- Janowski, Kurtz, Kubera, Ratajczak – 5:1 (37:17)
- Kowalski, Bewley, Pawlicki, Hurysz – 5:1 (42:18)
- Kurtz, Bewley, Ratajczak, Kubera – 5:1 (47:19)
- Lebiediew, Kowalski, Kowolik, Ratajczak – 3:3 (50:22)
- Laguta, Janowski, Pawlicki, Lebiediew – 5:1 (55:23)
- Bewley, Kubera, Janowski, Ratajczak – 4:2 (59:25)
- Kurtz, Laguta, Pawlicki, Lebiediew – 5:1 (64:26)
Falubaz miał walczyć o medale. Co dalej?
Jeszcze przed sezonem mówiło się, że Stelmet Falubaz Zielona Góra może włączyć się do walki o czołową czwórkę. Ten mecz brutalnie zweryfikował te ambicje.
Oczywiście – brak Leona Madsena to ogromne osłabienie. Ale:
- brak prędkości u liderów
- słaba postawa drugiej linii
- brak skutecznych juniorów
To sygnały alarmowe.
Sparta wysyła sygnał: jesteśmy gotowi na walkę o złoto
Dla Wrocławian to natomiast wymarzony start sezonu. Nowy trener, nowa energia i… potężna forma liderów.
64:26 to nie jest zwykłe zwycięstwo – to deklaracja siły.
Jeśli Sparta utrzyma taki poziom – będzie jednym z głównych kandydatów do mistrzostwa Polski.








