Dla kibiców Betard Sparty Wrocław to jedna z najważniejszych wiadomości ostatnich tygodni. Daniel Bewley, który pod koniec maja doznał bardzo poważnej kontuzji, przekazał nowe informacje dotyczące swojego stanu zdrowia. Brytyjczyk nie ukrywa, że proces rehabilitacji przebiega zgodnie z planem, ale jednocześnie przyznaje, że na razie nie jest w stanie określić konkretnego terminu powrotu na tor.

To właśnie na powrót 26-letniego zawodnika czekają dziś wszyscy we Wrocławiu. Jego absencja jest bowiem jednym z największych problemów Betard Sparty w obecnym sezonie.

Dramatyczny wieczór w Danii

Do feralnego zdarzenia doszło 20 maja podczas meczu duńskiej Speedwayligaen. Region Varde, którego barwy reprezentuje Bewley, podejmował na własnym torze ekipę Slangerup.

Brytyjczyk uczestniczył w groźnym upadku już w swoim pierwszym wyścigu. Skutki okazały się bardzo poważne. Lekarze zdiagnozowali u niego złamanie kości udowej oraz kompresyjne złamanie jednego z kręgów kręgosłupa.

Urazy natychmiast wykluczyły go ze startów. Bewley opuścił trzy kolejne rundy cyklu Speedway Grand Prix, a zabraknie go również podczas sobotniego DEWALT FIM Speedway Grand Prix Polski we Wrocławiu. Dla zawodnika będzie to szczególnie bolesne, bo zawody odbędą się praktycznie przed jego własną publicznością.

Ogromna strata dla Betard Sparty

Kontuzja Bewleya przyszła w bardzo trudnym momencie sezonu. Brytyjczyk należał bowiem do najskuteczniejszych zawodników całej PGE Ekstraligi.

Przed wypadkiem imponował regularnością i był jednym z liderów zespołu prowadzonego przez Piotra Protasiewicza. Jego średnia biegowa wynosi obecnie 2,033 punktu na wyścig, co daje mu drugie miejsce wśród zawodników Betard Sparty.

Co szczególnie wymowne, pod względem skuteczności wyprzedza nawet Brady’ego Kurtza, który obecnie jest jednym z największych kandydatów do tytułu indywidualnego mistrza świata.

Nic więc dziwnego, że we Wrocławiu z ogromną uwagą śledzone są wszystkie informacje dotyczące stanu zdrowia Brytyjczyka.

Rehabilitacja przebiega zgodnie z planem

W ostatnich tygodniach Bewley regularnie pokazuje w mediach społecznościowych kolejne etapy swojej rehabilitacji. Kibice mogą obserwować, jak zawodnik wraca do sprawności i wykonuje ćwiczenia, na które pozwalają mu lekarze oraz fizjoterapeuci.

Brytyjczyk znany jest z aktywnego kontaktu z fanami. Mimo kontuzji nie zniknął z przestrzeni publicznej. Wręcz przeciwnie – regularnie publikuje krótkie materiały pokazujące jego codzienną walkę o powrót do zdrowia.

W opublikowanym przez Betard Spartę Wrocław materiale wideo zawodnik sam opowiedział o obecnej sytuacji.

„Cześć wszystkim, chciałem się odezwać i opowiedzieć trochę o mojej fizjoterapii. Trenuję, wszystko idzie w naprawdę dobrym kierunku, ale na ten moment podchodzę do tego z dnia na dzień.

Trudno powiedzieć, kiedy dokładnie wrócę na tor. Po prostu walczę z dnia na dzień, a najważniejsze, że rehabilitacja przynosi efekty.

Miło było wspierać chłopaków z drużyny. Odjechali świetny mecz w Częstochowie. Bardzo mocno nastawiałem się też na wizytę na stadionie w zeszłą niedzielę (na odwołany mecz z Gorzowem), ale na pewno pojawię się na kolejnym spotkaniu.

Dobrze ogląda się mecze z boku, choć oczywiście wolałbym być w tym czasie pod taśmą. Mam nadzieję, że wkrótce wrócę do ścigania. Dziękuję Wam wszystkim za ogromne wsparcie”.

Najważniejsze jest zdrowie

Słowa Brytyjczyka pokazują, że mimo optymistycznych postępów nikt nie zamierza przyspieszać jego powrotu za wszelką cenę. Uraz kości udowej i kręgosłupa należy do najpoważniejszych kontuzji, jakie mogą spotkać żużlowca.

Dlatego sztab medyczny oraz sam zawodnik koncentrują się przede wszystkim na pełnym odzyskaniu sprawności. Dopiero później przyjdzie czas na powrót do treningów motocyklowych i rywalizacji ligowej.

Jednocześnie z wypowiedzi Bewleya wyraźnie przebija ogromna determinacja. Brytyjczyk nie ukrywa, że tęskni za ściganiem i chciałby jak najszybciej wrócić do drużyny.

Wrocław wciąż czeka

Dla kibiców Betard Sparty najważniejszą wiadomością pozostaje fakt, że rehabilitacja przebiega prawidłowo. Choć konkretna data powrotu nadal nie jest znana, kolejne tygodnie przynoszą pozytywne sygnały.

Na razie Bewley pozostaje jednym z najważniejszych nieobecnych zawodników PGE Ekstraligi. Wrocławianie muszą radzić sobie bez swojego drugiego najskuteczniejszego żużlowca, ale wszyscy przy Stadionie Olimpijskim mają nadzieję, że jeszcze w tym sezonie Brytyjczyk ponownie stanie pod taśmą.

Patrząc na jego determinację, zaangażowanie w rehabilitację i optymistyczne komunikaty płynące z klubu, powodów do ostrożnego optymizmu rzeczywiście nie brakuje.

Zdjęcie: Maciej Trubisz