Daniel Bewley podjął decyzję w sprawie pierwszego startu po poważnej kontuzji. Brytyjczyk nie wystąpi w sobotnim finale Indywidualnych Mistrzostw Wielkiej Brytanii w Manchesterze. W środę poinformował o tym kibiców w materiale opublikowanym w mediach społecznościowych. Jednocześnie potwierdził, że jego głównym celem pozostaje powrót na tor podczas finału Drużynowego Pucharu Świata w Warszawie, który odbędzie się 29 sierpnia.
Bewley pozostaje poza żużlowymi torami od 20 maja, kiedy podczas meczu duńskiej Speedwayligaen w Outrup uczestniczył w wypadku i doznał złamania kości udowej. Od tego momentu przechodzi rehabilitację, a jego powrót do ścigania jest uzależniony od postępów w procesie rekonwalescencji.
Brytyjczyk początkowo zakładał, że pierwszym sprawdzianem po kontuzji będzie finał mistrzostw Wielkiej Brytanii, zaplanowany na 15 sierpnia w Manchesterze. Ten plan nie został jednak zrealizowany.
Plan powrotu nie został zrealizowany
Bewley w środowym materiale opowiedział szczegółowo o ostatnich tygodniach i powodach swojej decyzji.
Daniel Bewley w środę wieczorem 12 sierpnia w swoich mediach społecznościowych opublikował film, w którym udzielał odpowiedzi , na wczesniej zadane pytania przez kibiców. Zanim kontuzjowany Brytyjczyk zaczął odpowiadać na jakiejkolwiek pytania, na początku przekazał ważną informację.
„Wszystko idzie w dobrym kierunku – może nie tak szybko, jak bym sobie tego życzył, ale jest dobrze. Czuję się lepiej i mogę robić coraz więcej rzeczy”.
Brytyjczyk przyznał, że jeszcze niedawno zakładał znacznie szybszy powrót na motocykl.
„To sprowadza nas do tematu finału mistrzostw Wielkiej Brytanii. Gdybym cofnął się o miesiąc… mój plan sprzed dwóch tygodni zakładał, że wracam do Anglii, wyciągam motocykl o pojemności 125cc i trochę na nim pojeżdżę. Chciałem spędzić na nim tydzień, żeby się rozjeździć. W tym tygodniu planowałem już wsiąść na motocykl 500cc, udać się do Workington, wykręcić parę kółek i wystartować w finale w Manchesterze”.
Tak się jednak nie stało.
„Niestety, ten plan się nie zmaterializował. Mówiąc wprost – muszę wycofać się z finału mistrzostw Wielkiej Brytanii”.
Bewley podkreślił, że bardzo zależało mu na występie w Manchesterze. W minioną sobotę sprawdził swój organizm podczas wyścigu na rowerach górskich.
„Bardzo chciałem tam wystąpić – nawet jeszcze w tym tygodniu. W sobotę wziąłem udział w wyścigu na rowerach górskich i czułem się naprawdę dobrze. Chciałem zobaczyć, jak zregeneruję się po tym wysiłku i jak będę się potem czuł”.
Sam start dał mu jednak ważną odpowiedź.
„Miałem poczucie, że mógłbym po prostu wsiąść na motocykl i od razu ścigać się na całego. W pewnym sensie treningi to strata czasu – po prostu podjeżdżasz pod taśmę. Kiedy ścigasz się w zawodach, działasz zupełnie inaczej. Gdy rywalizujesz, łatwo pojechać szybko”.
Ostatecznie stan zdrowia nie pozwolił mu na realizację tego scenariusza.
„Gdybym czuł się dobrze, byłem gotów po prostu pojawić się w sobotę wieczorem i dać z siebie wszystko, ale niestety tak się nie stanie. Czułem, że z dnia na dzień jest ze mną coraz lepiej, ale po sobotnim wyścigu MTB – a kiedy się ścigasz, wkładasz w to znacznie więcej wysiłku – zaliczyłem kilka mocniejszych uderzeń, choć nic dramatycznego”.
Bewley wyjaśnił również, dlaczego jest w stanie wykonywać niektóre aktywności, mimo że nadal nie jest gotowy do powrotu na żużlowy tor.
„Robię ostatnio wiele rzeczy, przy których ludzie mogą pytać: 'Jak możesz to robić? Jeśli jesteś w stanie to zrobić, powinieneś móc ścigać się na żużlu.’ Na rowerze górskim mogę mocno nadrabiać zdrową nogą, odciążać tę kontuzjowaną i nie robić nic, co mogłoby mi zaszkodzić. Wiem, co sprawia mi ból”.
Kluczowa okazała się reakcja organizmu po wysiłku.
„Wyścig był w sobotę, a po nim do samego wtorku czułem się naprawdę kiepsko. Czasem nawet dziś (w środę) mam wrażenie, że nie zregenerowałem się do końca. Gdybym szybko po tym doszedł do siebie, mógłbym uznać, że jestem gotowy do startu. Ale tak się nie stało”.
Miejsce Bewleya w obsadzie finału Indywidualnych Mistrzostw Wielkiej Brytanii zajmie Jake Mulford.
Warszawa pozostaje najważniejszym celem
Rezygnacja z występu w Manchesterze nie oznacza jednak, że Brytyjczyk wyznaczył sobie odleglejszy termin powrotu. Jego głównym celem pozostaje finał Drużynowego Pucharu Świata w Warszawie, 29 sierpnia.
Bewley znalazł się w szerokiej, dziesięcioosobowej kadrze Wielkiej Brytanii i chce zrobić wszystko, aby znaleźć się w składzie na zawody na PGE Narodowym.
„Moje aktualne plany są takie, że Finał Pucharu Świata odbędzie się za dwa tygodnie i to wciąż jest mój cel. Bardzo chciałbym tam wystąpić, na tym tymczasowym torze w Warszawie. DPŚ zawsze był moimi ulubionymi zawodami w kalendarzu, więc ponowny start w nich to dla mnie ogromna motywacja. Na ten moment to mój główny cel, zobaczymy, co z tego wyjdzie. Trudno ocenić szanse – powiedzmy, że to takie 50 na 50”.
Brytyjczyk ma już za sobą występ w tegorocznej edycji DPŚ. 1 maja w Landshut był jednym z liderów reprezentacji Wielkiej Brytanii w półfinale. Zdobył 13 punktów, a jego drużyna wygrała zawody i zapewniła sobie bezpośredni awans do warszawskiego finału.
29 sierpnia Brytyjczycy zmierzą się w Warszawie z Polską, Australią i Danią.
Protasiewicz czeka na Bewleya
Powrót Bewleya jest również istotny dla Betard Sparty Wrocław. Menedżer zespołu Piotr Protasiewicz po wygranym 59:31 meczu z Orlen Oil Motorem Lublin 9 sierpnia mówił o planach związanych z powrotem Brytyjczyka.
„Jeżeli nic złego się nie wydarzy na tych jego pierwszych jazdach, na pewno nie będzie to teraz przed meczem w Toruniu, to bardzo chciałbym go zobaczyć już w spotkaniu z Częstochową u siebie” – powiedział Protasiewicz.
Mecz Betard Sparty Wrocław z Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa zaplanowany jest na piątek 21 sierpnia. Czy będzie to moment powrotu Bewleya? Na razie sam zawodnik wskazuje przede wszystkim na Warszawę i ocenia swoje szanse na udział w finale DPŚ na 50 procent.
Jedno jest pewne: po decyzji o wycofaniu się z mistrzostw Wielkiej Brytanii Brytyjczyk nie przyspieszy powrotu za wszelką cenę. Najbliższe tygodnie pokażą, czy rehabilitacja pozwoli mu zrealizować cel, który sam wskazał jako najważniejszy — start w finale Drużynowego Pucharu Świata na PGE Narodowym.
Bewley w szerokiej kadrze Wielkiej Brytanii
Nazwisko 27-letniego zawodnika znalazło się również w szerokiej, dziesięcioosobowej kadrze Wielkiej Brytanii ogłoszonej przed finałem.
Oprócz Bewleya znaleźli się w niej:
- Robert Lambert,
- Tom Brennan,
- Adam Ellis,
- Charles Wright,
- Leon Flint,
- Will Cairns,
- Cooper Rushen,
- Dan Thompson,
- Luke Harrison.
Ostateczna decyzja dotycząca udziału Bewleya w warszawskim finale zależeć będzie od jego stanu zdrowia i postępów rehabilitacji.
Zdjęcie: Partycja Knap








