W piątkowy wieczór 13 czerwca w Manchesterze nie było wątpliwości, kto panuje na National Speedway Stadium. Dan Bewley, miejscowy bohater i zawodnik Belle Vue Aces, przy dźwiękach skandującego tłumu i wśród powiewających brytyjskich flag, sięgnął po swoje piąte zwycięstwo w cyklu FIM Speedway Grand Prix – i po raz trzeci w karierze zatriumfował w GP Wielkiej Brytanii.

Ten wieczór należał do niego. Król Manchesteru – Dan Bewley – powrócił na tron.

Piękna historia pisana od 2016 roku

Bewley od dziewięciu lat związany jest z miejscowym klubem Belle Vue – z krótkimi przerwami – i właśnie na swoim domowym torze osiągnął największy dotychczasowy sukces w sezonie 2025. Pokonał w finale pięciokrotnego mistrza świata Bartosza Zmarzlika, kolegę z klubu Brady’ego Kurtza i Fredrika Lindgrena.

Zanim jednak sięgnął po laur, musiał przebić się przez bieg barażowy, w którym pokonał Jacka Holdera. W finale popisał się świetnym startem, a potem skutecznie bronił się przed atakami rywali. Dla zgromadzonych 5500 kibiców – największej publiczności w historii stadionu – był to wieczór pełen emocji.

Dan Bewley: „Chciałem, żebyście czuli dumę”

Brytyjczyk nie ukrywał wzruszenia i dumy z triumfu. W rozmowie po zawodach nie szczędził słów uznania dla kibiców i przyznał, że ten dzień był dla niego wyjątkowy.

Szczerze mówiąc, cały dzień był całkiem fajny – powiedział Bewley. – Oczywiście mieliśmy tutaj Speedway of Nations, ale to zdecydowanie największy tłum, jaki tu widzieliśmy. Cały dzień był dość surrealistyczny.
Po prostu przyjechałem tutaj i potraktowałem te zawody jak każde inne. Nie chciałem zbyt wiele zmieniać. Używałem po prostu moich brytyjskich motocykli – nic nie różniło się dla mnie od tego, jak przyjeżdżam tu na normalne spotkanie ligowe. Czułem się tak samo, ale to uczucie tłumu było zupełnie inne. Chciałbym, żebyśmy mieli to co tydzień.
Tak naprawdę nie czułem presji ani nic takiego, ale kiedy widzisz tak duże wsparcie, myślisz: »Chcę wam coś oddać i chcę żebyście czuli dumę«. Fajnie było zobaczyć fanów. Wygląda na to, że wszystkim się podobało. Dziękuję wszystkim, którzy zawsze mnie wspierali. Nawet gdy miałem kilka niezbyt dobrych wyścigów, fani nieustannie wspierali mnie. Są wyjątkowi.

Dla Bewleya było to już trzecie zwycięstwo w GP Wielkiej Brytanii, po dwóch wcześniejszych triumfach w Cardiff (2022 i 2024). Tym razem jednak – jak sam przyznał – smak zwycięstwa był szczególny.

Ten finał był fajny. Ścigam się tutaj od czasu, gdy byłem w National League w 2016 roku. Fajnie jest przejść z najniższego szczebla na sam szczyt.
Myślę, że to był także mój najlepszy wyścig w finale, w którym odniosłem zwycięstwo. Nie tylko dobrze udało mi się wystartować, ale musiałem mocno pracować, aby dowieźć zwycięstwo.

Na tym Bewley nie zamierza poprzestać. Chce skutecznie gonić liderującego w cyklu SGP Bartosza Zmarzlika:

Jestem daleko za nim – przyznał zapytany o rywalizację z Bartoszem Zmarzlikiem, który w Manchesterze był drugi a w sobotę pewnie zwyciężył w drugim turnieju SGP w Manchesterze. – Chcę tylko spróbować się do niego zbliżyć. Przede mną długa droga, ale będę jechał jeden wyścig po drugim i zobaczymy co się wydarzy.

Zmarzlik zwiększa przewagę, ale docenia Bewleya

Choć Bartosz Zmarzlik tym razem musiał uznać wyższość Brytyjczyka (przypomnijmy w piątek 13 czerwca), nie miał powodów do niezadowolenia. Drugie miejsce i punkty zdobyte także w popołudniowym wyścigu sprinterskim pozwoliły mu powiększyć przewagę w klasyfikacji generalnej cyklu do dziewięciu punktów nad Brady’m Kurtzem.

Jestem bardzo szczęśliwy, ponieważ jestem drugi i zdobyłem także punkty w wyścigu sprinterskim – powiedział Polak. – Jestem szczęśliwy, ponieważ przed zawodami miałem wiele dylematów dotyczących toru, ustawień i motocykli. Ale podczas spotkania czułem się bardzo dobrze i czerpałem wiele radości z wyścigów. Tor był naprawdę fantastyczny do walki i ścigania się.
Gratulacje dla Dana za świetną robotę w finale i dla Brady’ego. Myślę, że wszyscy wykonali dobrą robotę dla fanów. Oczywiście to ciężki i pracowity weekend, ale tak to już jest. Podwójna runda jest w porządku, ponieważ wszyscy inni są w takiej samej sytuacji, więc jedziemy!

Kurtz wraca po wypadku: „Obudziłem się rano i poczułem, że mogę jechać”

Australijczyk Brady Kurtz zajął trzecie miejsce w piątkowym finale w Manchesterze– był to jego powrót do cyklu po groźnym upadku w Pradze, który wykluczył go z rywalizacji na kilka tygodni.

Jestem podekscytowany trzecim miejscem. Można powiedzieć, że pierwsze dwie rundy poszły trochę za dobrze, a potem Praga była do niczego. Czułem, że muszę wrócić do gry, aby pozostać w czołówce. Przez całą noc było dobrze. Miałem mnóstwo prędkości i po prostu zabrakło mi jej w finale.
Wypadek w Pradze poważnie mnie zranił. Naprawdę mocno uderzyłem o ziemię, a jeszcze nigdy nie czułem się tak źle po wypadku i nie miałem nic złamanego. Przez kilka następnych dni nie czułem się najlepiej.
Nie powiedziałbym, że wykonałem bardzo dużą pracę, aby pojawić się w Manchesterze. Powiedziałbym, że to w ogóle nie była praca. Starałem się po prostu nie robić zbyt wiele. Miałem dużo fizjoterapii i rehabilitacji – robiłem wszystko, co mogłem, aby być jak najbardziej zdrowym w ten weekend. Obudziłem się rano i pomyślałem, że mogę jechać.
Gratulacje dla Dana – zna ten tor lepiej niż ktokolwiek inny i pokazał to w finale. Mam nadzieję na dobry występ w sobotnich zawodach i postaram się zrobić coś wyjątkowego w finale.

Zdjęcia: publiczny Fb FIM Speedway Grand Prix