Damian Natoński po skończeniu wieku młodzieżowca przeniósł się z Lwów Częstochowa do Szarży Wrocław. Nie tylko zmienił klub. Zamieszkał pod Wrocławiem. W tym sezonie jest czwartą siłą rateli. Dotychczas wystąpił we wszystkich 10 meczach swojej drużyny w CS Superlidze. Odjechał 49 biegów, w których zdobył 123 punkty i 9 bonusów. Jego średnia to 2,694 pkt./bieg. Zapraszamy do rozmowy z Damianem.

Na wirażu: Damian, za wami zasadnicza część rozgrywek CS Superligi. Szarża Wrocław zajęła na tym etapie rozgrywek dobre czwarte miejsce. Jak ty jako zawodnik oceniasz zakończony pierwszy etap rozgrywek o speedrowerowe DMP?
Damian Natoński: Zawsze mogło być lepiej. Czwarte miejsce po rundzie zasadniczej daje nam szanse na walkę o medale. W kliku spotkaniach jechaliśmy moim zdaniem zbyt nerwowo i przez to wkradały się niepotrzebne błędy, wykluczenia. Gdyby nie to nasza pozycja w tabeli na pewno była by wyższa, jednakże nie ma co gdybać trzeba wygrać dwumecz z Częstochową. Na tym najbardziej się teraz koncentrujemy.

Nw: W meczach z Toruniem, Lesznem i Częstochową (wszystkich wygranych we Wrocławiu) zdobyliście punkt bonusowy. Czy była szansa na wygranie pozostałych meczów we Wrocławiu? (Z Orłem porażka 1 punktem, a ze Śląskiem tylko dwoma punktami)
DN: Oczywiście że była szansa z każdym da się wygrać. Te minimalne porażki nas czegoś nauczyły. Brakowało nam szczęścia w niektórych momentach, nie ma co tego rozpamiętywać trzeba patrzeć do przodu i skupiać się na kolejnych spotkaniach.

Nw:  Przed tegorocznymi rozgrywkami, po podpisaniu kontraktu z Hydro-Bud Szarżą Wrocław przeniosłeś się do podwrocławskich Siechnic. Jak odnajdujesz się w nowym otoczeniu i jak z perspektywy czasu oceniasz decyzję o przeprowadzce do Wrocławia?
DN: Cieszę się, że podjąłem taką decyzję i jak najbardziej była ona trafiona w stu procentach. W Częstochowie nic mnie nie trzymało i razem z narzeczoną po podpisaniu kontaktu z Szarżą zdecydowaliśmy się na przeprowadzkę. Zmiana otoczenia, nowi ludzie, nowe miasto bardzo pozytywnie na mnie wpłynęło. Wrocław jest pięknym miastem jest dużo możliwość i perspektyw, a w Siechnicach mogę liczyć na ciszę i spokój, nie ma tego zgiełku. Jak na razie mieszka mi się rewelacyjnie

Nw: Wspólnie z Bartoszem Grabowskim wygrałeś turniej Best Pairs na nowo otwartym torze w Częstochowie. Jak oceniasz nowy tor pod Jasną Górą?
DN: Tor bardzo fajny, są leciutkie profile, jednakże nawierzchnia pozostawia wiele do życzenia, chociaż gdyby się ją odgarnęło na zewnętrzną stronę to było by fajne ściganie. Na Best Pairs była tylko jedna ścieżka przy krawężniku, kto w nią wjechał i nie popełniał błędu dowiózł 4 punkty. Najbardziej mi się jednak podobała kostka startowa.

Nw:  W turnieju tym w pokonanym polu pozostawiliście dwa duety gospodarzy – Lwów Avii Częstochowa Sebastiana Paruzela i Tomasza Włodarczyka oraz Piotra Jamroszczyka i Nikodema Mleka. Czy ten fakt pomoże drużynie Szarży Wrocław w walce z Lwami o wejście do półfinałów play-off?
DN: Fakt, udało nam się pokonać zawodników Lwów, lecz zawody Best Pairs a mecz o Drużynowe Mistrzostwo Polski to zupełnie inna bajka. Tym bardziej że stawką będzie awans do półfinału tych rozgrywek. Każdy z zawodników będzie miał inną motywacje i nikt nie będzie odpuszczał. To że wygraliśmy z nim w Best Pairsach może nam jedynie dodać skrzydeł.

Nw:  Jak już wspomnieliśmy. Przed tobą walka w play-off. 22 sierpnia ty i pozostali zawodnicy Szarży jedziecie na tor w Częstochowie do jaskini Lwów. Czy wobec tego, że pokonałeś wspólnie z Bartoszem czołowych zawodników Lwów jedziecie pod Jasną Górę po zwycięstwo?
DN: Przede wszystkim chcemy odjechać zawody w spokoju i z maksymalną koncentracją. Do Częstochowy jedziemy z nastawieniem na wygraną. Lwy za pewne też chcą jak najwięcej wygrać i mieć zaliczkę przed rewanżem we Wrocławiu. Zapowiada się ciekawe widowisko na które bardzo serdecznie zapraszam Kibiców zarówno z Częstochowy jak i z Wrocławia .

Nw:  W pierwszym ligowym meczu miałeś paskudny upadek w Lesznie. Później kontuzje, choroby nie omijały zawodników Hydro-Bud Szarży Wrocław. W paru meczach musieliście się posiłkować zawodnikami, którzy nie startowali wcześniej w tym sezonie. Czy uważasz, że po tych wszystkich, nazwijmy to perypetiach zdrowotnych, w fazie paly-off drużyna będzie kompletna i przygotowana na walkę o wejście do strefy medalowej?
DN: Na pewno brakowało nam Kamila Niemca jak i pozostałych zawodników. Każdy coś wniósł i dawał drużynie wartość dodatnią. Pech chciał, że straciliśmy tych zawodników i tak jak mówisz musieliśmy posiłkować się zawodnikami którzy w tym sezonie nie mieli kontraktu. Wielkie podziękowania dla nich, że chcieli nam pomóc w tej trudnej dla nas sytuacji. Teraz miejmy nadzieję będziemy wszyscy razem i pokażemy swój potencjał w nadchodzącym meczu. Z tego co mi wiadomo Kamil wznowił już treningi, Damian również kręci kilometry na rowerze,więc wszystko zmierza ku dobremu.

Nw: Wielu „życzliwych” widziało pierwszą ekipę rateli na ostatnim miejscu w dywizji A i przyszłoroczne derby na drugim poziomie rozgrywek razem z drugą ekipą Szarży. Wielu „fachowców” wiedziało, ze w drużynie Hydro-Bud Szarży nie ma atmosfery, że brakuje „team spilit”, a menadżer drużyny nie radzi sobie z obowiązkami jakie musi pełnić podczas meczów. Jak ty to widzisz i oceniasz, będąc w samym środku wydarzeń?
DN: Szczerze? To nie obchodzi mnie to kto co na nas gada. Każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie czy opinie na dany temat. Jednak nie każdy wie jak naprawdę jest łatwo jest oceniać z zewnątrz. Przekonałem się już o tym nie raz, chociażby parę lat temu w Częstochowie, gdzie cała speedrowerowa Polska znalazła sobie kozła ofiarnego, tak samo było również w sytuacji Szawera Leszno. Ludzie zawsze gadają i będą gadać z tym się nic nie zrobi. Ja skupiam się zawsze na najbliższych zawodach i tyle. Gdyby miał zaplątać sobie głowę takimi sprawami to nic dobrego z tego by nie wyszło. Co prawda zmienił bym dużo rzeczy odnośnie naszej postawy, ale na pewno mogę zapewnić że atmosfera w drużynie jak najbardziej jest! Jest to dla nas pierwszy sezon i każdy się uczy na błędach. Proszę mi powiedzieć czy któryś z klubów nie popełnił błędu? Na pewno ktoś się znajdzie. Nikt nie jest nieomylny .

Nw:  Przed nami we Wrocławiu w ostatni weekend sierpnia najważniejsza impreza tego sezonu – Indywidualne Mistrzostwa Polski. Zapewne jak każdy zawodnik chcesz wygrać te zawody. Jak oceniasz swoje szanse w tym turnieju i z jakim nastawieniem wystartujesz 28 i 29 sierpnia we Wrocławiu?
DN: W tym roku celuję w podium IMP. Rok temu w Gnieźnie w finale open zabrakło mi niewiele bowiem 4 punktów do 1 miejsca jak i 4 do podium. Zawody skończyłem ostatecznie na 7 miejscu. Teraz stawiam poprzeczkę wyżej i wiem że mnie na to stać, tym bardziej że będę na swoim domowym torze na wrocławskim Sępolnie. To na pewno będzie spory atut dla mnie. Jak widzę swoje szanse? Szanse są spore, z każdym da się wygrać wiele zależeć będzie od szczęścia czy to w losowaniu czy w innych sytuacjach. Natomiast jeżeli chodzi o nastawienie na zawody to na pewno duża koncentracja, skupienie, chłodna głowa. Trzeba spokojnie podchodzić do każdego wyścigu i dać z siebie maksa, jechać na 100% swoich umiejętności, a na pewno to zaprocentuje. Szczęście będzie tutaj bardzo kluczowe. Musi wszystko zagrać w tym dniu aby osiągnąć zamierzony cel. Czy to się uda? Przekonamy się już niebawem.

Nw:  Sezon jeszcze trwa, ale na pewno masz już jakieś plany na przyszłość. Czy po sezonie 2021 Damian Natoński zostanie we Wrocławiu i będzie bronił barw Szarży w sezonie 2022?
DN: Już niebawem się dowiecie gdzie wystartuję w przyszłym sezonie. Swoje przemyślenia już miałem i można powiedzieć, że jestem pewien swojej decyzji w 96%. Chwilę musicie jeszcze poczekać.

Nw:  Życzymy więc spełnienia wszystkich planów, także nie tylko tych sportowych. Dziękuję za rozmowę
DN: Dziękuję bardzo, pozdrawiam speedrowerową Polskę oraz Kibiców z Gminy Poczesna, Częstochowy oraz Wrocławia trzymajcie za mnie kciuki i wspierajcie. Do zobaczenia!