Nowy sezon PGE Ekstraligi jeszcze się nie rozpoczął, a już wiadomo, że jeden z klubów ruszy do rywalizacji w dramatycznie trudnej sytuacji. Mowa o Włókniarzu Częstochowa, który po rewolucji kadrowej i zmianach właścicielskich jawi się jako główny kandydat do spadku, a zdaniem wielu ekspertów — będzie to zespół słabszy niż Innpro ROW Rybnik z minionych rozgrywek.
Nowy właściciel, stare problemy
Po latach rządów Michała Świącika, w Częstochowie nastała nowa era. Ster nad klubem przejął Bartłomiej Januszka, właściciel firmy Krono-Plast, do tej pory sponsor strategiczny zespołu. Zmiana na szczycie nie oznacza jednak natychmiastowego uzdrowienia sytuacji. Wręcz przeciwnie — nowe władze odziedziczyły po poprzedniku drużynę rozbitą, słabą kadrowo i bez lidera z prawdziwego zdarzenia.
– Sytuacja, jaką zastaliśmy, jest trudna. Robimy, co możemy, żeby Włókniarz pozostał w elicie, ale musimy być realistami – mówią ludzie z otoczenia nowego właściciela.
Skład, który nie straszy
Jeżeli nie wydarzy się cud, tak ma wyglądać formacja seniorka Włókniarza na sezon 2026:
- Rohan Tungate
- Jaimon Lidsey
- Mads Hansen
- Jakub Miśkowiak
- Sebastian Szostak
To zestawienie nie budzi respektu. Żaden z tych zawodników nie osiągnął w minionym sezonie średniej biegopunktowej przekraczającej 1,8 punktu na bieg, co jak na realia PGE Ekstraligi jest wynikiem po prostu słabym.
Średnie nowych seniorów Włókniarza w 2025 roku:
- Rohan Tungate – 1,745
- Jaimon Lidsey – 1,618
- Mads Hansen – 1,565
- Jakub Miśkowiak – 1,480
- Sebastian Szostak – 1,414 (w 2. Ekstralidze)
Wśród tej piątki najlepiej prezentował się Tungate, ale jego dorobek i tak był niższy niż średnia liderów ROW-u Rybnik, który z hukiem spadł z ligi.
Złudna nadzieja: system rozgrywek
Pewną nadzieją dla częstochowian jest system play-down, który sprawia, że walka o utrzymanie zaczyna się niemal od zera. W teorii daje to szansę na niespodziankę, w praktyce – wymaga minimum stabilności, której w obecnym Włókniarzu po prostu nie widać.
ROW Rybnik w 2025 roku również liczył, że runda zasadnicza to tylko preludium do prawdziwej walki o byt. Skończyło się jednak spadkiem, mimo przebłysków ambicji.
Po świetności zostały wspomnienia
Jeszcze rok temu Włókniarz miał być zespołem z ambicjami medalowymi. Na papierze wyglądał solidnie – z Piotrem Pawlickim, Jasonem Doyle’em i Kacprem Woryną mógł walczyć z najlepszymi. Ale ta trójka już odeszła. Został tylko Mads Hansen, a wokół niego zbudowano drużynę złożoną głównie z żużlowców, których nie chcieli inni.
Eksperci nie mają złudzeń – jeśli do Częstochowy nie trafi żaden klasowy zawodnik, możemy być świadkami sezonu porażek na skalę tej, jaką w 2022 roku zaliczył Arged Malesa Ostrów, przegrywający wszystkie mecze i kończący rozgrywki z kompletem porażek. Nadzieją dla Częstochowian może być nowy regulamin. Mówi on wprost, że jeśli Stali Gorzów nie będzie stać na pokrycie wynagrodzeń dla obu swoich liderów Andersa Thomsena i Jacka Holdera, którzy mają zarobić w przyszłym sezonie po około 3 miliony złotych, to być może jeden z nich trafi do Włókniarza.
Niepokój w całej lidze
Paradoksalnie, słabość Włókniarza nie cieszy nawet rywali. Bo choć każdy chce wygrywać, to mecze z outsiderami nie przyciągają kibiców ani widzów przed telewizory. W 2025 roku spotkania z ROW-em Rybnik często były najniżej oglądanymi transmisjami sezonu. Teraz może być jeszcze gorzej.
– Nikt nie chce bić outsidera. Kibice nie zapłacą za bilety, żeby oglądać 60:30 – mówi jeden z menedżerów PGE Ekstraligi. – Potrzebujemy emocji, a nie drużyny, która od początku jest na straconej pozycji.
Krono-Plast wchodzi do gry
Bartłomiej Januszka, właściciel Krono-Plastu, nie ukrywa, że jego celem jest odbudowa marki Włókniarza – nie tylko sportowo, ale też wizerunkowo. Klub ma przestać być miejscem chaosu i długów, a zacząć funkcjonować jak profesjonalna organizacja.
– Musimy odbudować zaufanie. Włókniarz ma ogromny potencjał, fantastycznych kibiców i tradycję. Ale przed nami dużo pracy – podkreśla nowy właściciel.
Czas na brutalną rzeczywistość
Na papierze Włókniarz 2026 wygląda na zespół słabszy niż ROW 2025. Średnie zawodników są niższe, brak lidera, brak perspektywicznego zawodnika U24 z ekstraligowym doświadczeniem, a do tego nowa struktura organizacyjna dopiero raczkuje.
Czy Częstochowa zdoła się obronić przed katastrofą? Być może. Ale jeśli sezon potoczy się zgodnie z przewidywaniami, kibice Włókniarza mogą przeżyć najtrudniejszy rok od dekady.
Średnie zawodników Włókniarza 2025 (dla porównania):
| Zawodnik | Klub 2025 | Średnia biegopunktowa |
|---|---|---|
| Rohan Tungate | Rybnik | 1,745 |
| Jaimon Lidsey | Grudziądz | 1,618 |
| Mads Hansen | Częstochowa | 1,565 |
| Jakub Miśkowiak | Grudziądz | 1,480 |
| Sebastian Szostak | Ostrów (2. Ekstraliga) | 1,414 |
Podsumowanie
Czy Włókniarz powtórzy los ROW-u z tego sezonu, czy może stanie się czarnym koniem? Na razie wszystko wskazuje na to pierwsze. Częstochowa wchodzi w sezon 2026 jako główny kandydat do spadku – i być może najsłabszy zespół PGE Ekstraligi ostatnich lat.
Zdjęcie: Marek Niewiedzioł






