Tobiasz Musielak od kilku lat imponuje formą w Metalkas 2. Ekstralidze i uchodzi za jednego z najlepszych polskich żużlowców poza elitą. W sezonie 2025 może jednak dojść do przełomu – zawodnik nie ukrywa, że ma już oferty z PGE Ekstraligi. Czy po siedmiu latach wróci na stałe do najwyższej klasy rozgrywkowej?

Lider Wilków Krosno z ofertami z elity

Musielak w rozmowie z WP SportoweFakty przyznał, że już teraz musi podejmować trudne decyzje związane z przyszłością, mimo że sezon trwa w najlepsze.

Nie dokonałem wyboru klubu. Tematy kontraktowe rozpoczynają się bardzo szybko, co nieszczególnie mi pasuje. Mam oferty z Metalkas 2. Ekstraligi. Do tego dochodzą dwie konkretne propozycje i jedno zapytanie z PGE Ekstraligi. Jeszcze się nad wszystkim zastanawiam. Do wstępnych rozmów doszło już też w Krośnie. Na pewno do nich wrócimy. Na razie daliśmy sobie chwilę czasu. Czuję się zobowiązany, żeby powiadomić jak najszybciej działaczy Cellfast Wilków o swoim wyborze – powiedział zawodnik.

Nieoficjalnie mówi się, że jednym z ekstraligowych klubów zainteresowanych usługami Tobiasza Musielaka może być Gezet Stal Gorzów. Oprócz nich, w kuluarach wymienia się również zespoły z Leszna i Zielonej Góry.

„Jeśli coś zmieniać, to tylko ligę”

Zawodnik nie ukrywa, że jeśli miałby zostać na zapleczu PGE Ekstraligi, wybór klubu będzie formalnością – wszystko wskazuje na kontynuację współpracy z Wilkami Krosno. Powrót do elity oznaczałby jednak zmianę otoczenia i – być może – życiowy zakręt.

Jeśli miałbym coś zmieniać, to na pewno nie klub w Metalkas 2. Ekstralidze, aczkolwiek niczego nigdy nie można wykluczyć. Wstępnie daliśmy sobie czas z Wilkami do końca lipca. Może się to przyspieszy, a może przedłuży. Zaznaczam, że nikt nie gra na zwłokę i że nie chodzi o dokładanie dodatkowych rzeczy do kontraktu – zadeklarował Musielak.

Wspomnienie szansy sprzed lat

Tobiasz Musielak ostatni raz jeździł w PGE Ekstralidze w 2018 roku w barwach Włókniarza Częstochowa. Choć później uzyskał awans z Wilkami Krosno, to zamiast ścigać się w elicie, wybrał ofertę Ostrovii. Niektórzy kibice i eksperci uznali to za ucieczkę, ale sam zainteresowany ma na ten temat inne zdanie.

Może i wtedy uciekłem od PGE Ekstraligi, ale był to świadomy wybór. Dużo rzeczy działo się zbyt szybko, ale nie żałuję tego kroku, bo w Ostrowie czułem się dobrze. Poznałem wielu świetnych ludzi. Wtedy decydującym czynnikiem była firma Garcarek. Pan Jan bardzo mocno o mnie zabiegał – wyjaśnił Musielak.

Gotowy na nowe rozdanie

Wychowanek Unii Leszno stanowczo odrzuca zarzuty, że zrezygnował z ambicji sportowych. Przekonuje, że jazda w Metalkas 2. Ekstralidze nie była ucieczką, a rozsądnym wyborem, podyktowanym realiami rynku.

To złe słowo. Prawda jest taka, że przez długi czas nie miałem ofert z PGE Ekstraligi. Te rozgrywki się zabetonowały. Po drodze tylko raz mogłem podjąć rękawicę, ale wtedy na celowniku był ktoś jeszcze i zapewne okazał się tańszy. Jestem jednak zadowolony z tego, co mam obecnie, bo wychodzę z założenia, że nie ma sensu pchać się gdzieś na siłę i być piątym kołem u wozu – ocenił żużlowiec.

Jak sam mówi, dziś jest lepiej przygotowany niż kiedykolwiek – zarówno sportowo, jak i mentalnie.

Ostatnie pobyty w PGE Ekstralidze wprawdzie mnie dołowały, ale uważam, że dziś zmieniły się realia. Mam inny układ w teamie. Uporządkowałem też kwestie silnikowe, więc sądzę, że byłbym znacznie lepszym zawodnikiem. Myślę, że mój czas nadejdzie. Jeśli nie w przyszłym roku, to w jeszcze kolejnym. Jestem przecież jeszcze młody – zakończył z uśmiechem.

Komentarz

Powrót Tobiasza Musielaka do PGE Ekstraligi byłby nie tylko osobistym sukcesem zawodnika, ale także dowodem na to, że cierpliwość, systematyczność i rozwaga potrafią otworzyć ponownie zamknięte drzwi. Jeśli utrzyma formę do końca sezonu, oferty z elity będą jeszcze bardziej konkretne. I kto wie – może już wiosną 2026 zobaczymy go w kevlarze któregoś z ekstraligowych potentatów.