Od lat Speedway Grand Prix (SGP) jest najbardziej prestiżowym cyklem żużlowym na świecie. Choć w ostatnim czasie organizatorzy, decydując się na kryteria geograficzne a nie uwzględniające poziom sportowy zawodników same wpływają na to, że cykl ten jest coraz mniej prestiżowy. Czy udział w SGP w takim wypadku rzeczywiście się opłaca? Choć samo mistrzostwo świata daje zawodnikowi ogromny splendor i zapisuje jego nazwisko w historii sportu, to pytanie o finansową opłacalność startów w cyklu SGP pozostaje otwarte. Przyjrzyjmy się bliżej, co oferuje zawodnikom ten cykl i jak wypada w porównaniu z zarobkami w polskich ligach żużlowych.

Cztery lata bez podwyżek w Speedway Grand Prix

W 2022 roku, gdy amerykański gigant medialny Warner Bros Discovery przejął organizację cyklu Speedway Grand Prix po brytyjskim BSI, obiecywano zawodnikom lepsze warunki finansowe. Rzeczywiście, początek wydawał się obiecujący: nastąpił wyraźny wzrost nagród. Wcześniej za wygraną w jednej rundzie GP zawodnik otrzymywał 12 tys. dolarów (ok. 50 tys. zł), ale w 2022 roku nagroda wzrosła do 16,5 tys. euro (ok. 75 tys. zł). Zwiększono także łączną pulę nagród na każdą rundę – z 85 tys. dolarów (ok. 340 tys. zł) do 125 tys. euro (ok. 580 tys. zł). Wydawało się, że taki progres to początek nowej ery dla uczestników Grand Prix.

Jednakże, od 2022 roku stawki finansowe pozostają niezmienione. Mimo rosnącej inflacji i kosztów życia, premie finansowe w Speedway Grand Prix ani drgnęły. W 2025 roku pula nagród dla całego cyklu będzie zdecydowanie niższa niż 1,3 mln euro, które były przeznaczone na wypłaty w ubiegłym sezonie. Przy dziesięciu zaplanowanych rundach oznacza to, że zawodnicy według stawek ustalonych cztery lata temu mogą zarobić mniej niż w 2024 roku.

Czy mniej rund to mniejsze zarobki?

Zmniejszenie liczby rund z 11 do 10 w sezonie 2025 dodatkowo wpływa na potencjalne zarobki zawodników. Bartosz Zmarzlik, mistrz świata z 2024 roku, w poprzednim sezonie zarobił w Grand Prix 132 tysiące euro (ok. 570 tys. zł). Gdyby wygrał wszystkie rundy w 2025 roku, mógłby zgarnąć 165 tysięcy euro (ok. 700 tys. zł). Taki scenariusz jest jednak mało prawdopodobny, a zmniejszenie liczby turniejów oznacza, że zawodnicy mają mniej okazji do zdobywania nagród finansowych.

Dla porównania, w polskich ligach żużlowych – w szczególności w PGE Ekstralidze – najlepsi zawodnicy mogą zarabiać nawet kilkanaście tysięcy złotych za punkt. To oznacza, że w jednym meczu ligowym mogą osiągnąć porównywalne wynagrodzenie do nagrody za wysokie miejsce w jednej rundzie Grand Prix. Dla przykładu. Najlepiej opłacani żużlowcy w polskiej PGE Ekstralidze za jeden zdobyty punkt mogą liczyć na kilkanaście tysięcy złotych. Jeśli zawodnik osiągnie w meczu wynik 12-15 punktów, jego wynagrodzenie za jedno spotkanie może wynosić nawet 200 tys. zł. Porównując te kwoty do zarobków w SGP, różnica jest ogromna.

Liga staje się więc głównym źródłem dochodu dla żużlowców, podczas gdy cykl SGP jest postrzegany raczej jako prestiżowe wyzwanie niż finansowy fundament.

Koszty uczestnictwa w Grand Prix

Udział w cyklu SGP to nie tylko potencjalne nagrody, ale także wysokie koszty. Zawodnicy muszą ponosić wydatki związane z transportem, utrzymaniem teamu, zakupem silników i serwisem sprzętu. Dla słabszych zawodników, którzy nie osiągają czołowych miejsc w rundach, starty w Grand Prix mogą być wręcz deficytowe. Często więc muszą dokładać do swoich występów z własnej kieszeni. Były przypadki, kiedy nawet zawodnicy światowej czołówki rozważali rezygnację z udziału w SGP z powodu niskiej opłacalności.

Bartosz Zmarzlik w sezonie 2023, w którym zdobywał po raz czwarty tytuł indywidualnego mistrza świata dołożył do startów w cyklu SGP. Tylko, że polski zawodnik oprócz zysków ze startów w kolejnych rundach cyklu IMŚ ma możnych sponsorów, którzy udzielają mu wsparcia finansowego. Nie każdy zawodnik ma taki komfort, szczególnie finansowy, jak Zmarzlik.

Liga czy Grand Prix – co się bardziej opłaca?

Niektórzy eksperci uważają, że żużlowe ligi krajowe są miejscem, gdzie zawodnicy powinni koncentrować się na zarabianiu pieniędzy, podczas gdy Grand Prix powinno być traktowane jako walka o prestiż. Nie zmienia to jednak faktu, że rosnące koszty życia i utrzymania zespołów sprawiają, że coraz więcej zawodników zaczyna kwestionować sens finansowy uczestnictwa w cyklu GP.

Przyszłość Grand Prix

Wielu zawodników i ekspertów żużlowych liczy na to, że Warner Bros Discovery zdecyduje się na podwyższenie stawek finansowych w kolejnych sezonach. Obecna sytuacja, w której nagrody nie wzrosły od 2022 roku, wydaje się nieadekwatna do realiów rynkowych. Jeśli organizatorzy nie wprowadzą zmian, cykl Grand Prix może stać się mniej atrakcyjny dla zawodników, zwłaszcza w kontekście lukratywnych kontraktów ligowych – szczególnie w Polsce.

Podsumowanie

Choć Speedway Grand Prix pozostaje najbardziej prestiżowym cyklem żużlowym na świecie, pytanie o jego opłacalność finansową pozostaje otwarte. Stagnacja stawek finansowych i wysokie koszty udziału sprawiają, że dla wielu zawodników udział w GP to bardziej inwestycja w splendor niż realne źródło dochodu. Bartosz Zmarzlik, mimo że osiąga ogromne sukcesy w cyklu, zarabia znacząco więcej w polskiej lidze. Przyszłość cyklu zależy więc od decyzji organizatorów i ich gotowości do dostosowania warunków finansowych do współczesnych realiów.

Jak wygląda system nagród w SGP?

W cyklu Grand Prix zawodnicy zarabiają na podstawie zajmowanego miejsca w poszczególnych rundach. Oto aktualny system nagród:

1 miejsce 16 500 euro
2 miejsce 12 500
3 miejsce 10 000
4 miejsce 9 000
5 miejsce 7 750
6 miejsce 7 750
7 miejsce 7 250
8 miejsce 7 250
9 miejsce 6 500
10 miejsce 6 250
11 miejsce 6 000
12 miejsce 5 750
13 miejsce 5 500
14 miejsce 5 250
15 miejsce 5 000
16 miejsce 4 750
17 miejsce 1 000
18 miejsce 1 000