Solidny start i wysokie oczekiwania w Metalkas 2. Ekstralidze
Po trzech rozegranych kolejkach sezonu 2025 Fogo Unia Leszno zajmuje drugie miejsce w tabeli Metalkas 2. Ekstraligi. Zespół pod wodzą Rafała Okoniewskiego ma jasny cel – powrót do PGE Ekstraligi, z której spadł zaledwie kilka miesięcy temu. Na razie leszczynianie pokazują, że mają ku temu predyspozycje, choć nie obyło się bez pierwszych znaków zapytania.
Mocni u siebie, słabsi na wyjazdach
Sezon rozpoczął się dla Fogo Unii Leszno od dwóch zdecydowanych zwycięstw przed własną publicznością – najpierw z ROW-em Rybnik, a później z silną Abramczyk Polonią Bydgoszcz. Oba mecze pokazały, że stadion im. Alfreda Smoczyka pozostaje twierdzą, a leszczyńscy zawodnicy potrafią wykorzystać jego atuty. Znacznie gorzej było jednak w Krośnie, gdzie Unia przegrała z Cellfast Wilkami – jednym z głównych kandydatów do awansu.
Choć dorobek punktowy i drugie miejsce w tabeli są zadowalające, to jednak styl niektórych występów oraz brak kluczowego zawodnika – Bena Cooka – zmuszają do refleksji.
Rafał Dobrowolski: „Czwórka za początek sezonu”
O ocenę pierwszych tygodni rywalizacji GlosLeszna.pl zapytał rzecznika prasowego Unii Leszno – Rafała Dobrowolskiego, który w rozmowie nie owijał w bawełnę i wystawił drużynie umiarkowaną ocenę:
„Myślę, że możemy być połowicznie zadowoleni. Wystawiłbym Fogo Unii czwórkę za początek rozgrywek. Jeździmy w tym sezonie o zwycięstwo w każdym meczu. Nie wyszło nam jednak spotkanie w Krośnie. Trzeba też wziąć poprawkę na to, że jesteśmy bez Bena Cooka. Na pewno zespół dobrze się spisał w meczu z Polonią. W drugiej części tego spotkania goście znaleźli już lepsze ustawienia na nasz tor i rywalizacja była bardziej wyrównana. Myślę, że mecz w Poznaniu sporo nam powie o dyspozycji Fogo Unii.”
To właśnie zbliżające się starcie z PSŻ-em Poznań może być papierkiem lakmusowym ambicji leszczynian. Wyjazdowe mecze od lat są bolączką drużyn walczących o awans i jak pokazuje doświadczenie – dobra postawa na własnym torze może nie wystarczyć.
Trzy drużyny na kursie kolizyjnym
W opinii Dobrowolskiego liga w tym roku jest wyjątkowo nieprzewidywalna:
„Zaskoczyło mnie to, że te mecze są bardzo nieprzewidywalne. Wydaje mi się, że ten trend będzie się utrzymywał przez cały sezon. Mam na myśli dysproporcje pomiędzy meczami domowymi a wyjazdowymi. Spodziewam się, że zespoły z Leszna, Bydgoszczy i Krosna będą na swoich torach zdecydowanie wygrywać, a na wyjazdach toczyć wyrównane boje.”
To stawia przed Unią Leszno konkretne zadanie – utrzymać perfekcję u siebie i poprawić skuteczność na obcych torach. O ile starcia w Lesznie mogą być gwarancją punktów, to awans zapewnią tylko zwycięstwa w meczach wyjazdowych – zwłaszcza w kontekście zbliżających się rywalizacji z PSŻ-em Poznań, H. Skrzydlewska Orłem Łódź czy ROW-em Rybnik na Śląsku.
Ben Cook – brakujący element układanki
Nieobecność Bena Cooka, którego problemy zdrowotne nie pozwoliły jeszcze na debiut w tym sezonie, to istotna luka w składzie. Australijczyk miał być kluczowym ogniwem zespołu, a jego doświadczenie i regularność mogłyby przechylić szalę zwycięstwa choćby w przegranym meczu w Krośnie. Powrót Cooka do składu może być momentem przełomowym, zwłaszcza że Mateusz Tonder i Damian Ratajczak nie zawsze dają zespołowi odpowiednie wsparcie.
Czy awans jest realny?
Po trzech kolejkach sytuacja w tabeli układa się tak, jak przewidywano – Unia Leszno, Polonia Bydgoszcz i Wilki Krosno to główni faworyci. Za ich plecami czają się jednak zespoły zdolne do sprawienia niespodzianki, jak choćby Poznań czy Rybnik. Kluczowe będą bezpośrednie starcia faworytów oraz – co podkreślają eksperci – utrzymanie stabilnej formy przez całe lato.
Leszczynianie mają potencjał, by włączyć się do walki o finał ligi, a potem powalczyć w barażu z zespołem z PGE Ekstraligi. Warunkiem jest jednak utrzymanie zdrowia, powrót Cooka i poprawa formy na wyjazdach.
Przed leszczynianami długa droga
Unia Leszno ma za sobą niezły początek sezonu, ale jak celnie ujął to rzecznik klubu, to dopiero „czwórka” – czyli więcej niż przeciętnie, ale jeszcze daleko od ideału. Na razie zespół jedzie na własnym torze jak kandydat do awansu, ale by mówić o realnych szansach na powrót do elity, potrzeba jeszcze stabilizacji i skuteczności na wyjazdach.
Czy Unia Leszno awansuje do PGE Ekstraligi? To pytanie, które powraca w sercach kibiców co tydzień. Jeśli zespół Okoniewskiego zrealizuje swój potencjał, odpowiedź może być twierdząca. Ale rywale nie śpią.
Źródło: GlosLeszna.pl
Zdjęcie: publiczny Fb GłosLeszna.pl






