Trwa jedna z najgorętszych batalii w świecie sportowych transmisji w Polsce. Choć jeszcze kilka miesięcy temu o prawa do pokazywania PGE Ekstraligi rywalizowały trzy stacje telewizyjne, dziś na placu boju pozostał tylko Canal+, który posiada trzyletni kontrakt o wartości 214,5 mln złotych. Jak jednak wynika z informacji dziennikarzy WP SportoweFakty, nadawca nie zamierza samodzielnie transmitować wszystkich meczów i szuka partnera do podpisania umowy sublicencyjnej.
Problem w tym, że chętnych brakuje.
„Nie ma decyzji odnośnie tego, czy będziemy pokazywać wszystkie cztery mecze PGE Ekstraligi w każdej kolejce, czy może jednak podpiszemy umowę sublicencyjną z innym nadawcą. Dotychczasowy kontrakt z Eleven Sports wygasł, a nowego nie ma. Nie jestem upoważniony do komentowania spekulacji dotyczących ewentualnego zainteresowania TVP Sport. Na rozstrzygnięcie tej kwestii mamy czas do kwietnia” – przyznał w rozmowie z WP SportoweFakty Maciej Glazik, szef redakcji żużlowej Canal+.
Rekordowy kontrakt i brak chętnych na współpracę
Obowiązująca od 2026 roku umowa PGE Ekstraligi z Canal+ to rekord w historii żużlowych transmisji. Wartość roczna wynosi 71,5 mln złotych, co oznacza wzrost o 11 mln złotych w porównaniu z poprzednim kontraktem obowiązującym w latach 2022–2025. Wtedy Canal+ współdzielił prawa z Eleven Sports, które płaciło około 20 mln złotych rocznie.
Dla porównania, według danych cytowanych przez WP SportoweFakty, PlusLiga siatkarzy kosztuje Polsat około 10 mln złotych rocznie, a większość innych rozgrywek drużynowych w Polsce (koszykówka, hokej, piłka ręczna) nie generuje żadnych lub minimalne przychody z tytułu transmisji. Jedyną ligą droższą od PGE Ekstraligi pozostaje PKO BP Ekstraklasa, której prawa telewizyjne kosztują ponad 300 mln zł rocznie.
Spadająca oglądalność żużla to poważny sygnał ostrzegawczy
Jak wynika z ustaleń dziennikarzy, jednym z powodów braku zainteresowania sublicencją są malejące wyniki oglądalności żużla w telewizji. Stacje nie podają oficjalnych danych, ale według źródeł WP SportoweFakty finałowy mecz sezonu 2025 obejrzało zaledwie 193 tysiące widzów, a jeden z wcześniejszych finałów – nieco ponad 90 tysięcy.
Przedstawiciele Canal+ tłumaczą spadek „przepływem widzów do internetu” i przeniesieniem transmisji do droższego pakietu telewizyjnego, jednak nie ujawniają liczby użytkowników oglądających mecze przez aplikację online.
Eleven Sports odchodzi z żużla, TVP rozważa inwestycję
Po latach współpracy z Canal+ stacja Eleven Sports oficjalnie zakończyła przygodę z żużlem. Nadawca skupia się teraz na transmisjach Formuły 1, tenisa WTA i piłki nożnej, a jak podkreślono, „na żużel po prostu brakuje miejsca”.
To poważny problem dla Canal+, który został z całością praw, ale bez partnera do dzielenia kosztów i emisji. Jedynym realnym kandydatem do sublicencji pozostaje TVP Sport, jednak – jak wynika z ustaleń portalu – publiczny nadawca musiałby przeznaczyć przynajmniej 20 mln zł rocznie, by pokazać część meczów PGE Ekstraligi.
Dla Telewizji Polskiej byłby to znaczący wydatek, zważywszy, że dotychczas sporadycznie angażowała się w transmisje żużlowe, a jej budżet sportowy jest już mocno obciążony zakupem praw do reprezentacji Polski w piłce nożnej, siatkówki i igrzysk olimpijskich.
Canal+ pod ścianą
Choć żużel pozostaje jedną z najpopularniejszych dyscyplin w Polsce, Canal+ stoi przed dylematem. Pokazywanie wszystkich czterech meczów w każdej kolejce oznaczałoby dodatkowe koszty produkcji i logistyki, które trudno będzie zrekompensować przy obecnym poziomie oglądalności.
Jak pisze WP SportoweFakty, „dwa dodatkowe spotkania elity – i to te teoretycznie mniej interesujące – raczej nie wpłyną na nagły wzrost oglądalności żużla w tej stacji”.
W rezultacie, rozmowy z TVP Sport pozostają jedyną realną opcją. Decyzja w sprawie sublicencji ma zapaść najpóźniej w kwietniu 2026 roku, tuż przed rozpoczęciem nowego sezonu PGE Ekstraligi.
Źródło: WP SportoweFakty,






