W polskim żużlu zapowiada się poważna zmiana. Według informacji podanych przez przegladsportowy.onet.pl, plany dotyczące wprowadzenia zagranicznego juniora do składów drużyn PGE Ekstraligi od sezonu 2026 mogą nie dojść do skutku. Wszystko wskazuje na to, że jest to konsekwencja decyzji Polskiego Związku Motorowego (PZM) o likwidacji U24 Ekstraligi po sezonie 2025. Pojawiły się pytania, czy jest to swoisty odwet decyzyjnych w PZM za to, że kluby w większości nie były zainteresowane kontynuowaniem tych rozgrywek.
Zagraniczny junior w PGE Ekstralidze? Niepewna przyszłość reformy
Już na początku sierpnia 2024 roku pojawiła się informacja, że od sezonu 2026 w PGE Ekstralidze każdy klub będzie mógł zakontraktować jednego zagranicznego juniora. Większość prezesów popierała ten pomysł, ponieważ liczba utalentowanych polskich juniorów na odpowiednim poziomie drastycznie spada. Reprezentowanie drużyn przez zawodników o wyższych umiejętnościach mogłoby przyczynić się do podniesienia atrakcyjności rozgrywek.
Tymczasem według informacji Przeglądu Sportowego, PZM zmienił swoje stanowisko. Wszystko wskazuje na to, że zrezygnowanie z U24 Ekstraligi było dla decydentów wystarczającym argumentem, by nie dopuszczać zagranicznych juniorów do ligowych składów. Miałoby to być spójne z koncepcją szkolenia polskiej młodzieży.
Czy kluby mogą się na to zgodzić?
Kluby, które liczyły na wprowadzenie zagranicznego juniora, są teraz w trudnej sytuacji. Szczególnie głośno na ten temat mówią w Gorzowie. ebut.pl Stal Gorzów już teraz ma problem z obsadzeniem pozycji drugiego juniora. W 2026 roku naturalnym kandydatem do tej roli byłby Czech Adam Bednar, jednak jeśli decyzja PZM się utrzyma, klub będzie musiał szukać innego zawodnika, co może wiązać się z wysokimi kosztami transferowymi.
Na problem braku odpowiedniej liczby polskich juniorów zwraca uwagę były prezes Stali Gorzów, Ireneusz Maciej Zmora. W rozmowie z Telewizją Gorzów zaznaczył, że rynek wyraźnie pokazuje, że mimo ogromnych nakładów finansowych na szkolenie, utalentowanych polskich juniorów jest coraz mniej. „To byłoby dobre rozwiązanie, bo wpuścilibyśmy lepszych zawodników z zagranicy, zamiast zmuszać kluby do wystawiania słabszych polskich juniorów” – podkreśla Zmora.
Likwidacja U24 Ekstraligi i jej konsekwencje
PZM już podjął decyzję o likwidacji U24 Ekstraligi po sezonie 2025. Rozgrywki te miały być szansą dla młodych polskich zawodników na rozwój, ale od samego początku spotykały się z dużym sceptycyzmem ze strony klubów. Wielu prezesów uważało, że te rozgrywki generują duże koszty i nie przynoszą oczekiwanych efektów. Dlatego też większość klubów nie była zainteresowana kontynuowaniem U24 Ekstraligi po sezonie 2025.
Decyzja o odejściu od pomysłu zagranicznego juniora może być postrzegana jako reakcja PZM na brak wsparcia klubów dla U24 Ekstraligi. Można się zastanawiać, czy jest to forma odwetu, czy raczej konsekwentna realizacja polityki związanej z polskim systemem szkolenia.
Co dalej z juniorami w PGE Ekstralidze?
Jeśli PZM faktycznie wycofa się z pomysłu zagranicznego juniora, kluby będą zmuszone szukać alternatywnych rozwiązań. Oznacza to, że polskie kluby mogą stanąć przed jeszcze większym wyzwaniem, jeśli chodzi o rozwój młodych zawodników. Problematyczne może być również znalezienie odpowiedniej liczby polskich juniorów, którzy będą spełniać wymogi poziomu PGE Ekstraligi.
Likwidacja U24 Ekstraligi i rezygnacja z zagranicznego juniora to dwie decyzje, które mogą znacząco wpłynąć na przyszłość polskiego żużla. Czy wpłyną one pozytywnie na rozwój krajowego szkolenia? Czy też PZM podejmuje decyzje na zasadzie odwetu wobec klubów, które sprzeciwiły się U24 Ekstralidze? Odpowiedzi na te pytania poznamy zapewne w najbliższych miesiącach.
Zdjęcie: Patrycja Knap






