Na walnym zebraniu PFKS, które odbyło się 11 lutego w Gnieźnie zapadło kilka ważnych decyzji, które zmieniają wiele dotychczas funkcjonujących spraw w polskim speedrowerze.

Wielokrotnie o tym pisaliśmy, a podkreślają to również sami zawodnicy trenujący tę jakże piękną dyscyplinę sportu, iż cycle speedway jest niszową, amatorską dyscypliną. Na dowód można przytoczyć fakt, iż w Polsce jest to bardzo małe grono zapaleńców, którzy poświęcają swój własny czas i nierzadko niemałe pieniądze by poświęcić się swojej pasji.

Na dowód mamy liczbę zarejestrowanych w 2023 roku zawodników, która została podana w sprawozdaniu przed walnym zgromadzeniem PFKS. W Polsce ogółem jest tylko 543 zawodników (nie uwzględniając obcokrajowców), w tym 90 seniorów.

W sporcie normalnym zjawiskiem jest popularyzacja danej dyscypliny poprzez organizowanie jak największej liczby imprez dla wszystkich chętnych. Jak pokazuje wiele przykładów – z takich „podwórkowych” imprez, nie podlegających pod jurysdykcję danych związków, wywodzi się wielu późniejszych mistrzów.

Dowodów na to nie trzeba daleko szukać – nawet w speedrowerze przed laty, przeważnie chłopaki organizowali się w drużyny i tworzyli własne ligi ścigając się na różnych owalach (nawet między drzewami) – o czym pisaliśmy już na naszych łamach.

We Wrocławiu poza strukturami PZKosz, PZPN, czy też PZLA (przykłady pierwsze z brzegu) organizowane są liczne imprezy dla wszystkich chętnych amatorów, którzy nie trenują profesjonalnie którejś z dyscyplin lekkiej atletyki, koszykówki, czy też piłki nożnej.

W każdej możliwej chwili szuka się talentów, mogących zasilić daną dyscyplinę sportu. A tylko w samym Wrocławiu np. zawodników trenujących piłkę nożną jest nieporównywalnie więcej niż 543 osoby.

Więc mówimy tu o ogromnej skali zjawiska w porównaniu do niszowego speedrowera.

We Wrocławiu poza strukturami PZKosz funkcjonują trzy różne, bardzo znane w mieście, organizacje, w których w kilku ligach każdy – nawet zawodnik grający w ogólnopolskich rozgrywkach – może wziąć udział. Są to następujące rozgrywki: WRONBA (kilka lig), DALK (kilka lig) oraz BSA. Liczba drużyn biorących udział w tych amatorskich rozgrywkach w stolicy Dolnego Ślaska zdecydowanie przewyższa liczbę drużyn rywalizujących w ogólnopolskich rozgrywkach o drużynowe, speedrowerowe mistrzostwo Polski (CS Superliga oraz CS 1. Liga). Dodać należy fakt, iż własne ligi mają także byli koszykarze Śląska Wrocław – Maciej Zieliński swoją i Kamil Chanas swoją.

Nie kopie się leżącego – ale farsą jest, gdy w rozgrywkach o medale mistrzostw Polski czy Puchar Polski każdy uczestnik ma zagwarantowany medal. A tak było w 2023 roku w speedrowerowej rywalizacji aż w pięciu! (15.04 Żołędowo PPDM i DPP, 23.04 Kalety DPPKobiet, 14-15.10 Gniezno (nieligowe) DMPKadet i DMPW) przypadkach. Czy tak wygląda promocja dyscypliny?

We Wrocławiu prezes Szarży Wrocław stworzył od podstaw speedrowerową rywalizację dla każdego.

A tak o tej rywalizacji po zakończeniu sezonu 2023 mówił Adrian Kocur:

Grand prix Wrocławia to projekt, który z każdym rokiem się rozwija. Rozpoczął się w 2020 roku w kilka osób, bez maszyny startowej, bez nagród za poszczególną rundę, bez specjalnej otoczki. Liczyła się tylko i wyłącznie dobra zabawa.

Czy przez ostatnie wydarzenia cały projekt będzie musiał upaść?

We Wrocławiu po ubiegłorocznym naborze jest około 70-ro dzieci ścigających się na torze. Wiele z nich traktuje to jako świetną zabawę i możliwość aktywnego spędzenia czasu na świeżym powietrzu. Nie każdy chce ścigać się w zawodach ogólnopolskich i zdobywać medale czy puchary. Obecnie i te dzieci (które nie mają „profesjonalnego sprzętu”) nie będą mogły brać udziału w żadnych zawodach speedrowerowych – nawet tych zorganizowanych we Wrocławiu o „przysłowiową pietruszkę”. Jednak zgodnie z ostatnimi decyzjami taka rywalizacja musi być zgłoszona do PFKS. I koło się zamyka. Świetny pomysł. Prawda? Na pewno przyczyni się to do popularyzacji dyscypliny i zwiększenia trenujących.

Czy o to chodzi w rozwoju speedrowera w Polsce? Czy może odwrotnie – chodzi o zmniejszenie liczby osób trenujących tę dyscyplinę sportu w naszym kraju? Na dowód prężnego działania ośrodka we Wrocławiu można podać fakt, iż ogólnopolski Bal speedrowerowca nie odbył się, a bal karnawałowy połączony z prezentacją drużyn Szarży we Wrocławiu zorganizowany w dwa tygodnie odbył się i wszyscy świetnie się bawili.

Szczególnie wiele kontrowersji, nie tylko we Wrocławiu budzą następujące postanowienia walnego zebrania z 11 lutego w Gnieźnie:

– Wszystkie zawody organizowane przez klub zrzeszony w PFKS muszą być zgłoszone do PFKS w terminie minimum trzech dni przed zawodami. (przyjęty jednogłośnie, a jak wcześniej wykazaliśmy w wielu bardziej popularniejszych dyscyplinach sportu niż niszowy speedrower takie imprezy odbywające się „poza związkami” są normą i organizowane są cyklicznie)

– Zawodnicy posiadający licencję zawodniczą wydaną przez PFKS / numer licencji zawodniczej nadanej przez PFKS mają prawo startować wyłącznie w zawodach zgłoszonych do PFKS (przyjęty jednogłośnie, ograniczający występy jedynie do oficjalnych imprez). Do tego punktu nasuwa się kolejne pytanie. Czy twórcy dobrze przemyśleli tę propozycję? Czy w związku z powyższym zapisem, każdą jednostkę treningową trzeba także zgłaszać do PFKS? I czy sparing (podział dzieci na dwie drużyny) w ramach treningu także trzeba zgłaszać do władz PFKS?

– Również przyjęty jednogłośnie zapis: Zatwierdzenie zmian w rozgrywkach IMPŻ i IPPŻ wg poniższego spisu: …
e. wprowadzenie obowiązku używania rowerów w pełni zgodnych z RSS dla zawodników kategorii Żak10

Czyli – tak jak pisaliśmy wyżej. Dziecko, które chce amatorsko, w niszowym i amatorskim sporcie pościągać się  – przecież dla zabawy, o której na każdym kroku dla dzieci w tym wieku się mówi – na rowerach, to bez zainwestowania w zakup „roweru w pełni zgodnego z RSS” nie ma takiej możliwości.

A wszystko to zapewne w trosce o rozwój dyscypliny i zachęcanie jak największej liczby dzieci do trenowania speedrowera. Efekty są już doskonale widoczne. W 2023 roku było zarejestrowanych aż 19 juniorów (liczba doprawdy imponująca!), a w IMP we Wrocławiu wystartowało tylko 15 zawodników, w tym 11-letni żak z Wrocławia i dziewczyna. Wg nowych postanowień PFKS takie zawody nie miałyby prawa się odbyć. Chyba, że w tej kategorii wiekowej – by ratować mistrzostwa wystartują „na sztukę” zawodnicy z młodszych roczników. Wszystko to jest bardzo prawdopodobne – bo przecież przepisy tego nie zabraniają.

Szkoda, że dla podniesienia poziomu rywalizacji nie wprowadzono zapisu o minimalnej liczbie drużyn biorących udział w rywalizacji ogólnopolskiej o medale. Bez takiego zapisu w dalszym ciągu będziemy mieli okazję pasjonować się rozdziałem medali pomiędzy trzech uczestników takich zmagań…