Gezzet Stal Gorzów z każdym kolejnym meczem sezonu 2025 wygląda coraz bardziej jak drużyna pogrążona w głębokim kryzysie. W niedzielnym starciu 7. kolejki PGE Ekstraligi została zdeklasowana przez Bayersystem GKM Grudziądz aż 32:58, prezentując się niczym sparingowy rywal niż ekstraligowy przeciwnik. Choć przed meczem mało kto spodziewał się sensacji, to styl porażki gorzowian był wręcz zatrważający.

Gorzowski dramat w Grudziądzu

GKM Grudziądz nie potrzebował cudów, by rozbić Stal. Już od początku spotkania goście byli tylko tłem dla miejscowych. Gorzowianie wygrali tylko cztery biegi indywidualnie i zaledwie jeden drużynowo, co najlepiej oddaje ich bezradność. Zawodnicy nie potrafili dopasować motocykli, a nawet jeśli startowali dobrze, byli błyskawicznie mijani na dystansie.

Wszystko poszło nie tak. Liczyliśmy na około 40 punktów, ale chłopcy nie umieli dopasować motocykli. Nawet jak w miarę dobrze wyjechaliśmy ze startu, to byliśmy mijani na trasie. Cztery wyścigi wygrane indywidualnie i tylko jeden drużynowo mówi samo za siebie. Nie można tego meczu zaliczyć do udanych – przyznał bez owijania w bawełnę Piotr Świst, menedżer gorzowskiego zespołu.

Fajfer bez formy, Paluch rozczarował

Z najgorszej strony ponownie pokazał się Oskar Fajfer, który w pięciu startach uzbierał zaledwie trzy punkty. Wychowanek Startu Gniezno od początku sezonu wyraźnie nie może odnaleźć się w wyjazdowych meczach – jego średnia biegowa na obcych torach wynosi zatrważające 0,375. Dla porównania, u siebie punktuje jeszcze przyzwoicie (1,500), ale to zdecydowanie za mało jak na zawodnika mającego być podporą zespołu.

Bardzo liczyłem na Oskara Fajfera, ale od początku sezonu boryka się z problemami. U siebie w miarę punktuje, ale na wyjazdach nie wychodzi chłopakowi i robimy, żeby to zmienić, ale na razie to nie wychodzi – dodał Świst.

Zawiódł również Oskar Paluch – młody talent, który w poprzednich spotkaniach często ratował honor gorzowian. Tym razem zdobył tylko 2 punkty, co również wpłynęło na obraz całej drużyny.

Oskar nic nie musi, on może. To jest młody zawodnik, który zaczyna swoją karierę na żużlu. Nie poszło mu tym razem, ale w następnych meczach bardzo na niego liczymy – bronił juniora Piotr Świst.

Stal bez pomysłu, bez liderów, bez nadziei?

Stal Gorzów coraz bardziej przypomina drużynę, która mentalnie już się poddała. Mimo że sezon wciąż trwa, a matematyczne szanse na utrzymanie jeszcze istnieją, to styl jazdy, brak walki i wsparcia ze strony liderów powodują, że wielu kibiców pyta: czy Stal nie rzuciła już ręcznika?

Wyniki z Grudziądza potwierdzają, że gorzowianie znajdują się w najgorszej formie spośród wszystkich zespołów PGE Ekstraligi. Ich skład jest pełen zawodników jeżdżących poniżej oczekiwań, a menedżer nie ma wielu możliwości rotacji. Co więcej, kontuzje, problemy sprzętowe i wyjazdowa niemoc nie pozwalają optymistycznie patrzeć w przyszłość.

Następny mecz gorzowian odbędzie się dopiero 8 czerwca. Będzie to rewanż z GKM-em, ale tym razem na stadionie im. Edwarda Jancarza. Czy drużyna wykorzysta przerwę na złapanie oddechu i odbudowę formy? Czy sztab szkoleniowy zdoła zmobilizować zawodników do walki? Póki co, więcej jest pytań niż odpowiedzi.

Jedno jest pewne: jeśli nic się nie zmieni, Stal Gorzów może już teraz szykować się na walkę o powrót do elity w sezonie 2026. Dziś to nie jest zespół gotowy do rywalizacji na najwyższym poziomie.


🟡 Czy Stal rzuciła już ręcznik?
🟡 Czy w klubie są jeszcze rezerwy mentalne i sportowe, by się podnieść?
🟡 Czy nadchodzące okno transferowe przyniesie jakieś ratunkowe ruchy?

Czerwcowe spotkania dadzą odpowiedzi na wiele z tych pytań. Ale czas działa już na niekorzyść gorzowskiego zespołu.