Sytuacja we Wrocławiu jest nie do pozazdroszczenia. W stolicy Dolnego Śląska spodziewana jest fala kulminacyjna, która może przepłynąć w okolicach piątku i potrwać kilka dni. Wielu fachowców twierdzi, iż zagrożenie zalaniem jest większe niż w słynnej powodzi tysiąclecia w 1997.

Wiele osób – w tym kibiców speedwaya – obecnie myśli o wszystkim tylko nie o żużlu. Z wrocławskich sklepów znika woda, żywność. Wiele osób ustawia się w kolejce po worki z piaskiem w punkcie, które zorganizowała miasto. Ulica Długa przy której mieści się ten punkt jest zablokowana co paraliżuje tę część miasta.

Naprawdę zagrożenie jest bardzo poważne.

Prezydent miasta wskazał na działania zarówno władz, jak i mieszkańców miasta w kontekście zagrożenia. „Podnosimy we Wrocławiu wały i monitorujemy sytuację, a wrocławianie zabezpieczają swoje nieruchomości” – wyliczał. „Wrocławianie zrobili zapasy, ta przezorność jest ważna” – dodał. Jak zauważył, w mieście na wypadek powodzi wykupywana jest ze sklepów głównie sucha żywność i woda butelkowana.

Na oficjalnej stronie miasta poinformowano, iż:

Wszystkie miejskie imprezy plenerowe zostały odwołane. Jeśli planujecie się gdzieś wybrać, sprawdźcie status imprezy na stronie organizatora.

Stadion Olimpijski we Wrocławiu położony jest na tzw. Wielkiej Wyspie. Dodatkowo obiekt położony jest około 150 metrów od kanału powodziowego, zresztą na którym w czasach niemieckich funkcjonował tor wioślarski.

W wyemitowanej w poniedziałek audycji Speedway+ prezes Bewtard Sparty Andrzej Rusko powiedział min: Sytuacja na dzisiaj jest zbyt poważna we Wrocławiu, żebyśmy rozmawiali o tym, czy mecz (piątkowy ze Stalą – red.) może się odbyć czy nie.

Andrzej Rusko zauważył, że do obsługi imprezy żużlowej potrzeba wiele służb, które teraz pomagają walczyć z żywiołem. Dodatkowo w piątek ma przejść przez Wrocław kulminacyjna fala. Nie ma gwarancji, że wały w okolicach stadionu wytrzymają napór wody. Co w sytuacji, gdy jakiś element tej budowli nie wytrzyma i woda będzie wlewać się na Stadion Olimpijski? Co z bezpieczeństwem ponad 13 tysięcy osób znajdujących się na obiekcie?

Prezes Rusko nie wyobraża sobie także, by przenieść mecze Spartan na inne stadiony. Nie możemy tego zrobić kibicom, którzy przez cały sezon wspierają nas a decydujące mecze rozegramy gdzie indziej.

Sternik Wrocławian zaznaczył także, iż jest w stałym kontakcie z prezesem PGE Ekstraligi Wojciechem Stępniewskim, z którym codziennie prowadzi długie telefoniczne dyskusje.

Dla tych młodszych kibiców żużlowych, którzy nie pamiętają sytuacji z 1997 roku i pierwszej powodzi tysiąclecia pragniemy przypomnieć, iż ze względu na wysoki stan wód gruntowych (po powodzi, która wtedy była we Wrocławiu) organizatorzy (ze strony WTS)  wrocławskiej rundy SGP stoczyli heroiczną walkę, najpierw ustawiając worki z piaskiem na wałach w okolicach Stadionu Olimpijskiego, a potem by przygotować tor do ścigania podczas Speedway Grand Prix we Wrocławiu. Walczono o to by tor na Stadionie Olimpijskim był bezpieczny. Ostatecznie 30 sierpnia 1997 na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu zawody przeprowadzono bez żadnych problemów, po kilkugodzinnym opóźnieniu. Turniej skończył się wówczas grubo po północy.

Ówcześni promotorzy Speedway Grand Prix w nagrodę za heroiczną walkę o to by zawody się odbyły za opóźnieni wrocławskiej rundy Grand Prix nałożyli wysokie kary na działaczy ze stolicy Dolnego Śląska

Na uspokojenie zatrwożonych kibiców o to czy rozgrywki PGE Ekstraligi zostaną dokończone prezes ekstralig Wojciech Stępniewski stwierdził:
Obecnie mamy przygotowanych kilka wariantów i czekamy na dalszy rozwój wypadków. Być może już we wtorek poznamy odpowiedzi na kilka pytań. Priorytetem jest dla nas bezpieczeństwo kibiców i mieszkańców zagrożonych regionów.

Oby z obecnej sytuacji jak najwięcej miejscowości oraz Polaków wyszło obronną ręką i nie doświadczyło ogromu zniszczeń jakie niesie ze sobą powódź. I to teraz powienie być priorytet dla wszystkich mieszkańców naszego kraju, a nie spory o to czy rozegrać mecz, a jeśli tak to w jakim mieście. Dlaczego kibice Sparty Wrocław, którzy jako jedyni wypełniają przez wszystkie mecze tegorocznego sezonu mają zostać ukarani tym, że mecze finałowe sezonu mieliby oglądać nie na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu. Kibice Betard Sparty nie są winni ogromnego żywiołu jaki przetacza się przez Polskę.

W obecnej sytuacji, gdy woda zalewa całe miasta są sprawy ważniejsze od terminarza rozgrywek ligowych…