Motocykle z silnikami dwuzaworowymi stosowane były w sporcie żużlowym do lat siedemdziesiątych. W wyniku coraz to większego postępu technologicznego ustąpiły one miejsca silnikom czterozaworowym.

Silniki czterozaworowe są niestety znacznie droższe w produkcji i eksploatacji aniżeli dwuzaworowe. Ze względu na spore koszty uprawiania żużla wielu zawodników na całym świecie kończy kariery a ilość żużlowców rokrocznie ulega zmniejszeniu.

Dyscypliny uprawiane przez mniejszą liczbę zawodników są zazwyczaj mniej popularne i w interesie sportu żużlowego jest posiadanie możliwie dużej „bazy zawodniczej”. Kilka lat temu pojawił się pomysł ponownej rywalizacji na silnikach dwuzaworowych. Przez kilka sezonów rozgrywano w Polsce cykl Nice Cup, w którym młodzi zawodnicy rywalizowali na takich silnikach. Niestety na chwilę obecną nie obserwujemy ekspansji „dwuzaworówek” w światowym żużlu a dzięki rywalizacji z ich udziałem można by uprawiać sport żużlowy znacznie taniej, co w krajach takich jak choćby Rumunia, Węgry czy Austria byłoby wyjątkowo korzystne. Jest kwestią dyskusyjną i do ustalenia jakie zawody można by rozgrywać na takich silnikach. Ogólnie zawodnicy młodsi czy po prostu na niższym poziomie sportowym (którzy dysponują niższym budżetem od gwiazd) mogliby rywalizować na takim sprzęcie. Oczywiście w danych zawodach – wszyscy jeździliby albo na silnikach dwuzaworowych albo na czterozaworowych. Zawody wyższej rangi mogłyby być rozgrywane nadal na „czterozaworówkach”.

Mam świadomość iż taka sytuacja zmusiłaby niektórych żużlowców do posiadania i takich i takich silników, jednakże nawet w ich przypadku długofalowe koszty uprawiania żużla uległyby pewnie zmniejszeniu. Żużel to sport w którym jest miejsce zarówno dla wielkich mistrzów, „solidnych rzemieślników” jak i wielkich pasjonatów, amatorów oraz początkujących juniorów i właśnie te trzy ostatnie grupy mogłyby rywalizować na tańszym sprzęcie, mając tą samą frajdę z rywalizacji a kibice taką samą radość z oglądania żużla.