Orlen Oil Motor Lublin od trzech lat jest hegemonem PGE Ekstraligi, zdobywając kolejne tytuły mistrzowskie. Na torze w barwach klubu błyszczy najlepszy żużlowiec świata Bartosz Zmarzlik, przyciągając na trybuny komplet publiczności niemal na każdym meczu. Mimo tych sukcesów, klub i jego kibice wciąż zmagają się z podstawowym problemem: brakiem nowoczesnego obiektu sportowego, który dorównałby oczekiwaniom oraz poziomowi drużyny.

Problem infrastrukturalny Motoru Lublin

Obecny stadion w Lublinie mieści jedynie 9,5 tysiąca widzów, co jest niewystarczające, szczególnie gdy zapotrzebowanie na bilety znacznie przewyższa dostępną pulę. Najlepszym przykładem był finał PGE Ekstraligi, na który mogłoby przyjść nawet 30 tysięcy kibiców. Od lat pojawiają się plany budowy nowego stadionu, który rozwiązałby te problemy. Projekt zakłada powstanie „hali z funkcją żużlową”, a koszt inwestycji ma wynieść 300 mln złotych.

Jednak dotychczasowe rozmowy o finansowaniu inwestycji przynoszą niewiele konkretów, a ostatnie wypowiedzi wiceministra sportu i turystyki Ireneusza Rasia tylko pogłębiły obawy, że nowoczesny stadion żużlowy może pozostać jedynie w sferze marzeń.

Wiceminister Raś: Państwo nie sfinansuje stadionu

Podczas niedawnej konferencji prasowej w Lublinie, wiceminister sportu i turystyki Ireneusz Raś rozwiał nadzieje na wsparcie budowy stadionu ze środków centralnych.

„Trudno byłoby mi sobie wyobrazić, żebyśmy wydatkowali na stadion żużlowy 300 mln zł. Ustawa o sporcie mówi, że w sposób szczególny finansujemy i budujemy sport olimpijski. I to jest nasze główne zadanie” – zaznaczył wiceminister. Dodał również, że w przeszłości państwo nie finansowało budowy żądnych stadionów żużlowych, w tym Motoareny w Toruniu, uznawanej za najnowocześniejszy obiekt tego typu w Polsce.

Według Rasia, miasto Lublin mogłoby ubiegać się o wsparcie w ramach programu inwestycji strategicznych dla polskiego sportu. Jednak warunkiem koniecznym jest uzyskanie odpowiednich opinii i wpisanie projektu w ramy tego programu. Słowa wiceministra wskazują na to, że samorząd Lublina będzie zmuszony samodzielnie poszukiwać dodatkowych źródeł finansowania, co znaczną miarą może opóźnić lub wręcz uniemożliwiać realizację inwestycji.

Przykład Motoareny i brak centralnego wsparcia

Przykład toruńskiej Motoareny, wybudowanej 15 lat temu, pokazuje, że brak wsparcia ze strony państwa nie jest niczym nowym. „Ten najnowocześniejszy stadion żużlowy w Polsce nie był finansowany przez państwo. Decyzji o przyznaniu mu dofinansowania ostatecznie nie podjęto” – podkreślał Raś. Motoarena powstała dzięki zaangażowaniu władz lokalnych oraz prywatnych inwestorów, co może być wskazówką dla Lublina.

Sukcesy Motoru Lublin a rzeczywistość finansowa

Sukcesy sportowe Motoru Lublin są niekwestionowane. Trzy z rzędu mistrzostwa PGE Ekstraligi, a także obecność Bartosza Zmarzlika, jednego z najbardziej utytułowanych żużlowców świata, czyną z tego klubu prawdziwą wizytówkę polskiego żużla. Jednak brak odpowiedniej infrastruktury może zahamować dalszy rozwój klubu oraz jego znaczenie na arenie międzynarodowej.

Obecny stadion, choć wypełniany do ostatniego miejsca na każdym meczu, nie spełnia wymagań współczesnego sportu. Problem ten nie dotyczy jedynie pojemności, ale również standardów technicznych i infrastruktury towarzyszącej. Współczesne obiekty sportowe pełnią nie tylko funkcję miejsca rozgrywania zawodów, ale również centrum rekreacyjno-rozrywkowego, co przyciąga dodatkowych sponsorów i generuje dochody poza dniami meczowymi.

Czy Lublin udźwignie projekt samodzielnie?

Budowa stadionu za 300 mln złotych to ogromne wyzwanie finansowe, szczególnie dla miasta takiego jak Lublin, którego budżet nie może równać się z metropoliami pokroju Warszawy czy Krakowa. Włodarze miasta i samorząd muszą znaleźć sposoby na pozyskanie funduszy z innych źródeł, takich jak partnerstwo publiczno-prywatne, wsparcie ze strony lokalnych sponsorów, a także wykorzystanie środków unijnych, jeśli takie będą dostępne.

Podsumowanie

Marzenia kibiców Motoru Lublin o nowoczesnym stadionie stoją przed ogromnym wyzwaniem. Wypowiedzi wiceministra Ireneusza Rasia jasno wskazują, że wsparcia finansowego ze strony państwa nie będzie. Historia Motoareny w Toruniu pokazuje, że budowa obiektu tego typu może być możliwa bez centralnych dotacji, ale wymaga to determinacji oraz zaangażowania władz lokalnych i inwestorów. Dla Motoru Lublin, jego kibiców i całej społeczności żużlowej pozostaje wiara, że znajdą się sposoby na realizację tego ambitnego projektu.

Źródło: przegladsportowy.onet.pl

Zdjęcie: Patrycja Knap