Nikt raczej nie kwestionuje zasadności istnienia rozgrywek młodzieżowych w Polsce. Młodzi zawodnicy potrzebują startów, rywalizacji pomiędzy sobą w oficjalnych zawodach by podnosić swój poziom sportowy. Przez kilkadziesiąt lat istniały w naszym kraju Młodzieżowe Drużynowe Mistrzostwa Polski. Kluby wystawiały drużyny czteroosobowe z możliwością wystawienia zawodnika rezerwowego. MDMP zapewniały więc możliwość startów dużej liczby juniorów z danego klubu. Startów tych było jednakże mało, bo zaledwie cztery w sezonie, maksimum pięć gdy zespół awansował do finału tychże rozgrywek.

Aktualnie w polskim żużlu funkcjonują Drużynowe Mistrzostwa Polski Juniorów. Rozgrywki te mają niewątpliwie jedną wielką zaletę. Zapewniają mianowicie bardzo dużą liczbę startów naszej młodzieży. Pod tym względem jest bardzo dobrze. Minusem jest jednak mniejsza liczebność drużyn w porównaniu z MDMP – o jednego zawodnika. Jest ich trzech z możliwością wystawienia czwartego – rezerwowego. Drugim minusem jest dość niewielka liczba „objechanych” w zawodach biegów przez każdego z zawodników (4 w stosunku do 5 w MDMP).

Obecnie polskie kluby żużlowe zobligowane są do wyszkolenia pewnej liczby zawodników w danym czasie. Sprawia to, iż liczebność kadr juniorskich w klubach powoli wzrasta. Aktualnie mamy w Polsce około 95 juniorów a ich liczba podczas sezonu stanie się z pewnością trzycyfrowa. Są już kluby posiadające w składzie po 6, 7 lub nawet więcej zawodników do lat 21.

W takich okolicznościach należałoby się zastanowić nad sensem stworzenia w naszym kraju rozgrywek młodzieżowych w formie dwumeczów! Oczywiście dla klubów najprężniej szkolących. Liczebność drużyny na mecz mogłaby wynosić 6 zawodników lub 5 – tak jak jest to w lidze seniorskiej w Danii (można by rozważyć także możliwość wystawienia zawodnika rezerwowego). Dwumecze takie byłyby zapewne sporą atrakcją dla kibiców, gdyż w formule przypominałyby tradycyjną ligę seniorów. Co do ilości startów w sezonie to zależałaby ona zarówno od ilości startujących klubów jak i od ilości rozgrywanych rund, których mogłoby być więcej niż 2, na przykład 3 lub 4. Przy, na przykład ośmiu klubach i 4 rundach dawało by to 28 startów w sezonie. Zwycięzca takiej „prawdziwej” juniorskiej ligi miałby zapewne sporo satysfakcji, a kibice sporo dodatkowych zawodów do obejrzenia ” u siebie „. Zainteresowanie taką ligą powinno być w mojej ocenie większe niż obecnymi DMPJ.