Kibice Orlen Oil Motoru Lublin mają powody do niepokoju. Po głośnym incydencie z finału Młodzieżowych Mistrzostw Polski Par Klubowych, w którym Wiktor Przyjemski otrzymał czerwoną kartkę za chamski atak na Kacpra Manię, kolejny MŁODY zawodnik tej drużyny – Bartosz Bańborposzedł jego śladem.

Podczas środowego (6 sierpnia) półfinału Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów w Bydgoszczy, Bańbor wziął udział w skandalicznej sytuacji, która na długo pozostanie w pamięci kibiców – niestety nie ze względu na sportowy poziom.


Zbyt ostry atak, prowokacje i czerwona kartka

W 18. biegu zawodów Bartosz Bańbor zaatakował zbyt ostro jadącego po zewnętrznej Maksymiliana Pawełczaka, doprowadzając do jego upadku. Choć zawodnik Polonii wstał o własnych siłach, to Bańbor został wykluczony z powtórki. I tu – niestety – nie zakończyło się jego wystąpienie.

Mimo wykluczenia, zawodnik Motoru bezprawnie wyjechał ponownie na tor, kierując gesty w stronę sędziego, a także prowokując bydgoską publiczność. Sędzia nie miał wyjścia – sięgnął po najsurowszą karę – czerwoną kartkę, która oznacza natychmiastowe wykluczenie z dalszej rywalizacji i karę finansową.

Na szczęście dla drużyny z Lublina, był to ostatni występ Bańbora w tych zawodach, więc zespół nie stracił punktów – ale stracił twarz. Bo obraz idącego z pretensjami do trybun juniora pozostanie w oczach wielu kibiców znacznie dłużej niż wynik samego meczu.


Presja w Motorze? Nerwy puszczają – ale to nie jest usprawiedliwienie

To już drugi przypadek w ostatnich tygodniach, gdy młody zawodnik Motoru Lublin nie potrafi zapanować nad emocjami. Najpierw Przyjemski – teraz Bańbor. Czy w Motorze narasta presja na wynik, która paraliżuje młodych zawodników?

Owszem – oczekiwania wobec juniorów w mistrzowskiej drużynie są ogromne. Ale to żadne wytłumaczenie dla takich zachowań. Twarda jazda – tak. Bezczelna prowokacja – nigdy.


Zatrważający trend

Jeszcze niedawno Motor był stawiany jako wzór dla innych ośrodków – klub z wielkimi ambicjami, który potrafi promować młodzież. Tymczasem dziś jesteśmy świadkami zatrważającego trendu, w którym MŁODZI zawodnicy tej drużyny stają się bohaterami skandali, a nie toru.

Trenerzy i działacze muszą jak najszybciej zareagować, zanim agresja i brak szacunku dla regulaminu staną się tam normą.


Wyniki schodzą na drugi plan

W Bydgoszczy triumfowali gospodarze – Abramczyk Polonia zdobyła 45 punktów, przed Ostrovią (32) i Motorem (32). Stal Gorzów zakończyła zawody z dorobkiem 11 „oczek”.

W cieniu tej rywalizacji pozostaje zachowanie Bańbora, które rzuca długi cień na cały wizerunek lubelskiego klubu. Na torze można przegrać. Honor traci się tylko raz.


Bańbor wyjaśnia

Bartosz Banbor w swoich mediach społecznościowych wyjasnia całe zajście w następujący sposób:

— W ostatnim biegu doszło do upadku Maksa za co zostałem wykluczony, choć była to niejednoznaczna sytuacja. Mój późniejszy wyjazd na tor był spowodowany zamieszaniem w parku maszyn, gdyż nie wiedziałem że jestem wykluczony.

Wyjaśniając wszystkie artykuły nie doszło do żadnego prowokowania kibiców, pod taśmą jak się dowiedziałem w wyniku frustracji wykonałem niepotrzebny gest, który nie miał na celu urazić sędziego i wróciłem do parku maszyn.

Za całą sytuację otrzymałem czerwoną kartkę, wyjaśniłem wszystko z panem sędzią i go przeprosiłem. Razem z Maksem też sobie wyjaśniliśmy i nie ma między nami konfliktu. Za moje zachowanie jeszcze raz przepraszam — zakończył młodzieżowiec Orlen Oil Motoru Lublin.