Ciężkie chmury nad miastem w niedzielę i sobotnia ulewa okazały się sprzymierzeńcem Spartan. To Wrocławianie są w finale, a Falubaz walkę o złoty medal musi odłożyć na co najmniej rok. W niedzielę 01.09.br to Falubaz był bliżej finału. Jak wspomnieliśmy, by awansować do finału PGE Ekstraligi należy być lepszym w dwumeczu. Dziwnie to wyglądało, jak wielu tzw. fachowców w finale widziało już Falubaz.

Po meczu w Zielonej Górze euforii nie kryli lokalni fani. Po rozegranych zawodach by dostać się ze stadionu przy W69 do autobusu i wrócić do Wrocławia, trzeba przejść około kilometra (taka organizacja, łącząca się z utrudnieniami w przejeździe aut – a przed meczem fani gości wysadzani są przed bramą stadionu). Idących ze stadionu fanów Sparty, kibice gospodarzy żegnali słowami: Falubaz w finale!. Gospodarze byli w 100% przekonani, że sześciopunktowa zaliczka z Zielonej Góry wystarczy Falubazowi do awansu. No cóż we Wrocławiu wystarczy zdobyć minimum 43 punkty. Czy wygrana Falubazu w pierwszym meczu 48-42 dawała podstawy, by sądzić iż to oni , a nie Sparta będą w finale? Czy zielonogórscy kibice z przekonaniem wierzyli, iż to Falubaz będzie w finale? Czy była to tylko dobra mina do złej gry? Tego zapewne się już nie dowiemy. Faktem jest, iż by znaleźć się w finale trzeba być lepszym w półfinałowym dwumeczu. A drugą połowę tego spotkania koncertowo rozegrała drużyna Sparty i trener Śledź.

Wszyscy wiemy jakie wyniki pomiędzy Spartą a Falubazem były w meczach obecnego sezonu. Dwie niewysokie wygrane Sparty w rundzie zasadniczej 49-41 u siebie oraz 46-44 na wyjeździe i niewysoka przegrana z osłabionym Falubazem w pierwszym meczu play-off w Zielonej Górze 42-48. Wobec takich rozstrzygnięć na torze do meczu rewanżowego należało podchodzić z umiarkowanym optymizmem. Co więcej Sparcie bardzo ciężko jeździło się w meczach przeciwko Falubazowi we Wrocławiu. Wyraźnie widać, że Zielonogórzanom „leży” wrocławski tor.

W sezonie 2018 z Falubazem, który zajął przedostatnie miejsce w tabeli Sparta wygrała u siebie skromnie 48-42, przegrywając na wyjeździe 51-39 (była to jedna z dwóch najwyższych porażek Sparty na wyjeździe w całym sezonie 2018, wliczając play offy). W roku 2017 Sparta przegrała z Faubazem oba mecze: na wyjeździe 42-48 i w meczu kończącym pierwszą rundę sezonu zasadniczego, który decydował, która z tych dwóch drużyn będzie pierwsza 39-51.

W sezonie 2016 bezdomna Sparta przegrała cztery mecze z Falubazem. Wrocławianie jako gospodarz jeździli na stadionie w Poznaniu. W sezonie zasadniczym dwie porażki: 44-46 u siebie i 42-48 na wyjeździe. W meczach o trzecie miejsce znów porażki (wówczas już bez zwolnionego trenera Piotra Barona): 42-48 w Poznaniu i 41-49 w Zielonej Górze.

Do wczorajszego dnia bilans 11 ostatnich meczy Spartan z Falubazem wyglądał następująco:

3 zwycięstwa Sparty (z tego 2 u siebie i 1 na wyjeździe) i 8 porażek (z tego 3 u siebie i 5 na wyjeździe)

Statystyki przemawiały więc zdecydowanie za Falubazem. Jednak na szczęście to nie cyfry jeżdżą na torze, a zawodnicy z większą lub mniejszą motywacją by wygrywać mecze. Wczoraj zadziałała zasada, gdzie kończy się logika – zaczyna się żużel. I bardzo dobrze! Na tym polega sport, iż nie wiemy z góry kto okaże się lepszy – szczególnie w takim sporcie jak speedway!

Kibicie Falubazu, szczelnie wypełnili w niedzielę 08.09.2019 sektor gości na Stadionie Olimpijskim. Doping był przez cały mecz. Jednak 1.000 osób przyjezdnych nie było w stanie zagłuszyć fantastycznego dopingu kibiców Sparty. Obie trybuny kibiców gospodarzy (wschodnia i zachodnia) doskonale współpracowały ze sobą i ten niesamowity doping zagrzewał żużlowców Sparty do niesamowitej walki.

Znamienne jest to, że w niektórych ośrodkach (w tym także w Zielonej Górze) w Polsce żużel jest traktowany jak religia. Po porażce w pierwszym meczu play off, nikt we Wrocławiu nie robił z tego dramatu. Wiadomo było, że trzeba wziąć się do pracy i na przekór pogodzie, nieprzychylnym komisarzom toru oraz władzom ekstraligi, jak najlepiej przygotować się do meczu rewanżowego. Nie było presji w stylu musicie. Na każdym kroku nastroje były tonowane. Jedno co było wiadomo, to tyle, że będzie ostra walka o finał. Nikt nie ukrywa, że we Wrocławiu bardzo liczy się na złoty medal w tym sezonie. Na torze w niedzielny wieczór to Wrocławianie okazali się dużo lepsi od Zielonogórzan. Wynik 56-34 pokazuje różnicę klasy między zespołami. Mimo rezerw taktycznych, jakie wykonywała już w pierwszej fazie tego meczu drużyna Falubazu, to Spartanie okazali się tego wieczora lepsi. Goście nie mieli armat. A jak brakuje armat – to nie ma możliwości by powstrzymać zdecydowany atak Spartan.gospodarze kolejny raz udowodnili, że są drużyną mającą przed sobą jeden cel – Drużynowe Mistrzostwo Polski.

Ostatnio tak wysoko z Zieloną Górą Sparta wygrała 04.07.2004 r. Wówczas na torze Stadionu Olimpijskiego uzyskano wynik 58-32. Drużynę Sparty reprezentowali wtedy: G. Hancoock, K. Słaboń, T. Gapiński, J. Hampel, R. Miśkowiak, P Świderski. Za S. Drabika było stosowane zastępstw zawodnika.

W XXI w. tylko dwa razy Sparta wygrała z Falubazem we Wrocławiu różnicą większą niż 20 pkt. – w 2004 r i wczoraj 08.09.2019.

Mamy najlepszą ligę świata. Ale nie wszyscy nadążają za standardami tejże ligi. Po meczu, gdy zawodnicy Sparty cieszyli się ze zwycięstwa, do sektora z kibicami gości podeszli zawodnicy Falubazu. Zielonogórscy fani okrzykami uhonorowali dobry występ M. Vaculika i wspierali P. Protasiewicza. Wyzwiskami i obelgami, nie nadającymi się do zacytowania, obrzucili natomiast trenera Skórnickiego i prezesa Falubazu. Ci ostatni pojawili się w parku maszyn i chcieli dołączyć do zawodników swojej drużyny… Cóż Zielonogórscy kibice w taki sposób znaleźli już winnych porażki swojej drużyny… A przecież to nie A. Skórnicki spowodował wypadek jednego ze swoich liderów na torze w Toruniu. Z N. Pedersenem w składzie rywalizacja mogłaby wyglądać inaczej.

Jak widać, nie wszyscy są w stanie pogodzić się z porażką i po męsku taki fakt zaakceptować.

Wielokrotnie już podkreślaliśmy, że zawody żużlowe (i nie tylko) – to jest tylko sport. To oparta o zasady fair play rywalizacja dwóch drużyn, z której jedna musi okazać się zwycięska. W żużlu dzisiejsi przeciwnicy na torze, bardzo często są kolegami z jednej drużyny w lidze np. szwedzkiej czy angielskiej.

Należy bezwzględnie to podkreślić, że zawody żużlowe to nie jest wojna, podczas której muszą być straty – czyli ranni i zabici. Powtarzamy do bólu to jeszcze raz – to tylko sport.

W piątek 13.09 o godz. 20:00 Sparta w pierwszym meczu finałowym podejmować będzie Unię Leszno. Niestety mecz rozgrywany jest w piątek z uwagi na odbywający się w niedzielę w rejonie Stadionu Olimpijskiego maraton. Uważamy, że jak żużel ligowy – to tylko w niedzielę. Bardzo to dziwne jest, że drużyna będąca jednym z dwóch gospodarzy Stadionu Olimpijskiego nie ma pierwszeństwa w rezerwacji terminów na potrzeby rozgrywek w których bierze udział.

Ale z faktami się nie dyskutuje.

Dziś rusza sprzedaż biletów na mecz finałowy dla posiadaczy karnetów, a we wtorek dla wszystkich chętnych.

Zapraszamy na mecz, by dopingować do zwycięstwa drużynę Sparty Wrocław