Nie tak miał wyglądać początek nowego rozdziału zarówno w karierze Maksyma Drabika jak i w historii jego nowej drużyny. Transfer do Bayersystemu GKM Grudziądz miał być dla 28-latka kolejnym krokiem w odbudowie sportowej pozycji. Tymczasem inauguracyjny występ w niedzielę 12 kwietnia br. zakończył się dużym rozczarowaniem – zarówno dla zawodnika, jak i dla całego zespołu.
W meczu przeciwko Gezet Stali Gorzów Drabik zdobył zaledwie 3 punkty, a jego postawa miała istotny wpływ na końcowy wynik spotkania, zakończonego sensacyjnym remisem na torze w Grudziądzu.
Zawiedzione oczekiwania i niewykorzystana szansa
Sztab szkoleniowy gospodarzy zrobił wiele, by ułatwić nowemu zawodnikowi wejście w zawody. Trener Robert Kościecha ustawił Drabika pod numerem 10., czyli na pozycji, która w żużlowym układzie meczowym uchodzi za jedną z najbardziej komfortowych.
To właśnie z tej pozycji często można złapać rytm i budować pewność siebie. Tym razem jednak plan nie wypalił.
Drabik przegrywał biegi nawet z młodzieżowcami gorzowskiej drużyny, a jedyne zwycięstwo odniósł nad Hubertem Jabłońskim, który nie zdobył w całym meczu ani jednego punktu. W kontekście ambicji GKM-u taki dorobek był zdecydowanie poniżej oczekiwań.
Głos autorytetu: Marek Cieślak w obronie zawodnika
W obronie Drabika stanął jeden z najbardziej doświadczonych szkoleniowców w historii polskiego żużla – były selekcjoner reprezentacji Polski, Marek Cieślak, który odniósł się do sytuacji zawodnika na antenie Canal+ Sport w programie Magazyn PGE Ekstraligi.
– Trzeba wziąć pod uwagę to, że jak szedł do Rybnika, to szedł ze swojego dołu, gdyż w Częstochowie jechał słabo. Odbudował się w tym Rybniku, czyli odszedł z pozycji wysokiej. Trzeba mu dać trochę czasu i koniec, bo co innego w tym momencie? Uważam, że nie wolno w tym momencie robić jakiegoś sądu nad tym Drabikiem, tylko pomóc mu przynajmniej psychicznie, bo on jest czuły – skomentował Marek Cieślak w Magazynie PGE Ekstraligi na antenie Canal+ Sport.
Słowa Cieślaka jasno wskazują kierunek – zamiast pochopnych ocen potrzebna jest cierpliwość i wsparcie, szczególnie w sferze mentalnej.
Problem zidentyfikowany: starty kluczem do wszystkiego
Ekspert zwrócił uwagę również na czysto sportowy aspekt słabszego występu Drabika. Jego zdaniem kluczowym problemem jest moment startowy – element absolutnie fundamentalny na torze w Grudziądzu.
– On od pewnego czasu śpi na tych startach i to jest głównym problem, a w Grudziądzu bez dobrego startu jest ciężko. Ja myślę, że Drabik będzie robił punkty, tylko potrzeba trochę czasu – dodał Cieślak.
W realiach PGE Ekstraligi, gdzie poziom jest niezwykle wyrównany, przegrywanie startów często oznacza brak możliwości walki na dystansie. Szczególnie na torach takich jak w Grudziądzu, gdzie wyprzedzanie należy do rzadkości.
Kontekst: droga Drabika do GKM-u
Wypowiedź Cieślaka nie jest przypadkowa – przypomina ona drogę, jaką Drabik przeszedł w ostatnich sezonach. Po trudnym okresie we Włókniarzu Częstochowa, zawodnik odbudował swoją formę w ROW-ie Rybnik, co otworzyło mu drzwi do kontynuowania startów w najwyższym poziom rozgrywkowym.
Transfer do GKM-u miał być potwierdzeniem tej odbudowy. Pierwszy mecz pokazał jednak, że proces powrotu do optymalnej dyspozycji może jeszcze potrwać.
Spokój zamiast paniki
Choć wynik i postawa Drabika wzbudziły niepokój, głos Marka Cieślaka wyraźnie studzi emocje. W jego ocenie nie jest to moment na radykalne decyzje czy publiczne rozliczenia.
Zamiast tego potrzebne są:
- czas,
- stabilizacja,
- wsparcie mentalne,
- praca nad startami.
Co dalej?
Sezon dopiero się rozpoczął, a pojedynczy mecz – nawet tak nieudany – nie przesądza o dalszych losach zawodnika. W PGE Ekstralidze nie ma miejsca na długotrwałe przestoje, ale równie często zdarzają się spektakularne powroty do formy.
Jeśli diagnoza Cieślaka okaże się trafna, a Drabik poprawi element startowy, jego dorobek punktowy może szybko wzrosnąć.
Na razie jednak pozostaje pytanie: czy zawodnik wykorzysta czas, o który apeluje legendarny szkoleniowiec?
Jedno jest pewne – oczy całego środowiska żużlowego będą uważnie śledzić jego kolejne występy.








