Zarówno dla mnie, jak i dla wielu kibiców z Polski finał Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów rozegrany w Pardubicach w 1993 roku był ogromnym zawodem. 14 sierpnia 1993 roku na Plochodraznim stadionie Svitkov panował wówczas niemiłosierny upał. Polscy kibice jechali na ten finał z ogromnymi nadziejami. Co prawda do tego czasu żaden polski zawodnik jeszcze nie zwyciężył w IMŚJ, ale szlak został przetarty w 1987 roku przez Piotra Śwista. Zdobył wówczas w Zielonej Górze srebrny medal. Optymizm polskich fanów był uzasadniony faktem, iż w Pardubicach startowało aż pięciu Polaków, w tym 19-letni wówczas reprezentant Sparty Piotr Baron. Polak po pierwszym nieudanym starcie (był trzeci), w drugim zanotował defekt. I wydawało się, że jest po wszystkim. Ale Baron wygrał trzy następne biegi i okazało się, że o brąz powalczy z o rok starszym Norwegiem Rune Holtą.

Niestety brązowym medalistą indywidualnych mistrzostw świata juniorów został wówczas, bliżej nieznany Norweg Rune Holta, który w roku następnym w IMŚJ w norweskim Elgane także okazał się lepszy od Barona. Holta został wicemistrzem świata juniorów, a Piotr Baron był dopiero dziewiąty. Norweg złoto przegrał po biegu dodatkowym z Mikaelem Karlssonem. Trzeci był wówczas Jason Crump.

Rune Holta już w listopadzie  2001 roku otrzymał polskie obywatelstwo. Jednak w cyklu Grand Prix startował jako Norweg, ale bez większych sukcesów. Te osiągnął już jako Polak (wygrane rundy w 2008 Goeteborg i w 2010 Malilla).

W 2006 roku po sukcesach głównie na norweskich torach (był IM Norwegii) oświadczył, że w Grand Prix 2007 będzie startował jako Polak, na co Polski Związek Motorowy wyraził zgodę.

Jednak wcześniej zasilił polską kadrę w rywalizacji o Drużynowe Mistrzostwo Świata.

O polskim obywatelstwie dla Norwega wspomina nasz były „Narodowy”, wcześniej świetny żużlowiec Marek Cieślak:
Taka była wtedy moda. Wymyślił to ówczesny prezes Włókniarza Marian Maślanka. Wtedy taki Holta jako Polak w polskiej lidze był na wagę złota. Były bowiem limity, jeden, albo dwóch obcokrajowców. Taki dodatkowy stranieri robił różnicę. Na pewno jest zawodnikiem, który się spełnił.

Po latach posuchy polska drużyna miała pojedyncze przebłyski. Zdobywaliśmy medale DMŚ w 1994 (srebro), 1996 (złoto), 1997 (srebro) czy 2001 (srebro). Oczywiście „motorem napędowym” naszej kadry był świetny Tomasz Gollob. Od 2005 roku Rune Holta był uwzględniany przy wyborze zawodników do reprezentacji Polski. Norweg z polskim paszportem w latach 2005, 2007 oraz 2010 z Polską zdobył złoto drużynowych mistrzostw świata (DPŚ).

Marek Cieślak o tych sukcesach mówi wprost, :
Bez Holty tych trzech pucharów dla nas mogło by nie być. Nie mieliśmy wtedy aż tak mocnej kadry, a na dodatek rywale byli bardzo mocni. Gdy powołałem Holte pierwszy raz do kadry wszyscy byli przeciwko mnie. Nasi zawodnicy za bardzo go nie chcieli w drużynie. Na finał w Lesznie 2007 roku musiałem trochę ich oszukać. Kapitanem drużyny był Tomasz Gollob. Wiedziałem, że muszę to załatwić z nim. Zapytałem, czy wie kto miał najlepsze czasy na treningu? Tomek odparł, że pewnie on. Ja mówię, że nie, że Holta. Powiedziałem, że wstawiam go zatem do składu. A Tomek, że w Lesznie mogą mieć pretensje, bo chcą Balińskiego. Ja odpowiedziałem, że pretensje to będą, jak nie zdobędziemy pucharu. Ostatecznie udało nam się pokonać Australię, a Holta był jednym z najlepszych w turnieju. A co do czasów na treningu, to w ogóle ich nie mierzyłem. Potem pojawiły się głosy i pretensje, że niektórzy woleliby w Polsce srebro, ale zdobyte samymi polskimi zawodnikami. Ja odpowiedziałem, że to nie ja przyznałem Holcie polskie obywatelstwo, a pretensje to mogą mieć do tych zawodników, którzy są słabsi od Holty.

Nasz świetny trener w swoim stylu kończy wątek Holtańskiego:
Żartowano, że sylwetka nie taka, trochę taka toporna, ale Holta był skuteczny i to go broniło. Na dodatek był bardzo waleczny i dobrze się prowadził jako sportowiec. Karierę ogólnie miał bardzo dobrą. Do szczęścia zabrakło tylko medalu w Grand Prix, tyle, że wtedy gdy miał na to największe szanse, to konkurencja była przeogromna. W Polsce był świetnym ligowcem. Dla Włókniarza przez wszystkie lata zrobił wiele dobrego. Rune nie umie mówić po Polsku, ale wszystko rozumie, a więc trzeba uważać, na to co się mówi.

Źródło: przegladsportowy.onet.pl