Start w IMP Challenge w Świętochłowicach (1 maja) był dla wielu zawodników prawdziwym testem charakteru i umiejętności adaptacji. W gronie uczestników znalazł się także Mateusz Cierniak, reprezentujący Orlen Oil Motor Lublin. Spośród trzech zawodników lubelskiej drużyny to właśnie on jako jedyny wywalczył awans do finału Indywidualnych Mistrzostw Polski.
Nie był to jednak awans łatwy ani oczywisty. Wręcz przeciwnie – wymagał cierpliwości, taktyki i odwagi w kluczowym momencie zawodów.
Tor, który rozdawał karty
Już od pierwszych biegów było jasne, że zawody w Świętochłowicach nie będą należały do najłatwiejszych. Nawierzchnia sprawiała ogromne problemy – była nierówna, wyrywana i pełna kolein, co znacząco ograniczało możliwości wyprzedzania na dystansie.
Cierniak nie miał wątpliwości, co w takich warunkach decydowało o wyniku:
– „Myślę, że w drugiej części zawodów trzeba było się skupić przede wszystkim na starcie, bo nawierzchnia już chyba na tyle była odsypana, że ciężko było wyprzedzać na trasie. Tor był ciężki do ścigania, mocno wyrywny. Było dużo dziur i fal, więc ciężko było kogoś wyprzedzić. Przez całe zawody trzeba było mocno skupić się na starcie.”
To właśnie moment wyjścia spod taśmy stał się kluczowy – i w dużej mierze determinował końcowe rezultaty.
Decydujący ruch w biegu dodatkowym
Cierniak zakończył rundę zasadniczą z dorobkiem 9 punktów, co dało mu szansę walki o awans w biegu dodatkowym. Tam zmierzył się z Tobiasz Musielak.
Kluczowa okazała się odważna decyzja przy ustawieniu na starcie:
– „Trochę zaryzykowałem w biegu dodatkowym. Na pierwszym polu stanąłem bardzo, bardzo blisko krawężnika. Znalazłem jeszcze takie w miarę miękkie miejsce, którego nikt wcześnie nie wykorzystał” – wspomniał Cierniak.
Jak sam przyznał, doświadczenia z wcześniejszych biegów odegrały istotną rolę:
– „W moim ostatnim biegu też jechałem z pierwszego pola. Maksymilian Pawełczak uciekł mi z czwartego, więc miałem nauczkę na bieg dodatkowy, że trzeba się troszkę wcześniej wynieść szerzej. Tak też zrobiłem i mogę być szczęśliwy z awansu dalej” – zdradził zawodnik.
To była decyzja, która przesądziła o wszystkim – i pokazała, jak ważna w żużlu jest umiejętność szybkiego wyciągania wniosków.
Cel osiągnięty, presja zdjęta
Dla Cierniaka najważniejsze było jedno – awans. Styl, choć istotny, schodził na dalszy plan. Zawodnik jasno określił swoją filozofię podejścia do tego typu zawodów:
– „Nie no, myślę, że w całkiem przyzwoitym stylu zakończyłem zawody. Ja zawsze jestem zdania, że eliminacje, półfinały i tak dalej są po prostu do wywalczenia awansu, a dopiero finały są od wygrywania. Najważniejszy jest cel – przejście do finału. Teraz zabawa zaczyna się od nowa.”
To zdanie najlepiej podsumowuje jego występ – skuteczny, przemyślany i podporządkowany konkretnemu celowi.
Ważny sygnał przed finałem IMP
Awans wywalczony w trudnych warunkach może mieć duże znaczenie w dalszej części sezonu. Zawody w Świętochłowicach pokazały, że Cierniak potrafi odnaleźć się nie tylko na „czytelnych” torach, ale również w wymagających, technicznych warunkach.
To cecha, która w cyklu Indywidualnych Mistrzostw Polski może okazać się bezcenna.
Źródło: ekstraliga.pl
Zdjęcie: Patrycja Knap








