W piątek 1 listopada wystartowało tegoroczne okienko transferowe. Potrwa do północy 14 listopada. W miarę unormowała się sytuacja w klubach PGE Ekstraligi i wiemy, że raczej w 2025 roku zobaczymy pełny skład drużyn, które zapewniły sobie miejsce w rywalizacji na najwyższym szczeblu ligowym w Polsce. Wszystko wskazuje, iż Metalkas 2. Ekstraliga pojedzie w ośmiozespołowym zestawieniu.

Największym wygranym tegorocznego okienka transferowego może być Witold Skrzydlewski, który chciał „odstąpić” klub z Łodzi za przysłowiową złotówkę. Na rynku jest bardzo wielu zawodników, którym „groi bezrobocie” i na pewno nie będą windować swoich stawek mając do wyboru mniejszy zarobek, lub bezrobocie.

Jak pokazały poprzednie lata trudno w trakcie sezonu znaleźć żużlowcom jakiegokolwiek pracodawcę.

Matej Zagar, który w minionym roku nie startował w żadnej z polskich lig nie ma zbyt wygórowanych żądań. Wszystko wskazuje, że za jeszcze mniejsze pieniądze niż obecnie oczekuje będzie walczył w ekipie Orła Łódź.

Mimo, iż praktycznie większość zawodników ma zawarte umowy z polskimi pracodawcami na sezon 2025 to na rynku wciąż pozostaje jeszcze bardzo wielu żużlowców bez kontraktów.

Od początku okienka transferowego nie nastąpiło jakieś masowe podpisywanie przez zawodników umów z klubami.

Jak głoszą niektóre media „trwa rozbiórka wrocławskiej Sparty”. Odeszło dwóch młodzieżowców – Kacper Andrzejewski, który nie przebił się do pierwszego składu Wrocławian, a także ryk Farański, który po wypożyczeniu pozostał w Falubazie. Ale to akurat było już jasne jeszcze w trakcie sezonu, w momencie wypożyczenia tego zawodnika do Zielonogórzan.

Kogo zatem można zatrudnić? Na pewno głośnym nazwiskiem jest trzykrotny indywidualny mistrz świata Nicki Pedersen. Duńczykowi znanemu z „trudnego charakteru” raczej trudno będzie znaleźć zatrudnienie w Polsce. W podobnej sytuacji jest Vaclav Milik, który cały czas sadził, iż w przyszłym sezonie będzie występował w Cellfast Wilkach Krosno. Ale wygląda na to, iż obaj zawodnicy jeśli podpiszą jakiś kontrakt to będzie to kontrakt warszawski.

Listę kolejnych zawodników bez klubu otwierają znane nazwiska: Antoni Lindbaeck czy Peter Kildemand. Kontaktu nie mają występujący w niższych ligach w Polsce: Steve Worrall, Justin Sedgmen, Jonas Jeppesen, Jonas Seifert-Salk, Kim Nilsson, Kyle Howarth, czy też Victor Palovaara.

Nie są to może nazwiska „rzucające na kolana” ale przeważnie solidnie punktujący ligowcy.

Na brak pracy może narzekać całkiem spora liczba krajowych zawodników. Listę tych pozostających bez pracy otwiera najbardziej doświadczony z nich, były wicemistrz świata – Krzysztof Kasprzak. Zawodnik ten w niewybredny sposób był uznany przez kibiców winnym spadku Wybrzeża do Krajowej Ligi Żużlowej.

Bez kontraktu pozostają także:, Lars Skupień, Daniel Kaczmarek, Kacper Gomólski, Oskar Bober, Wiktor Trofimow, Patryk Wojdyło, Krystian Pieszczek, Mateusz Tonder, Paweł Miesiąc, Wiktor Jasiński czy doświadczony i mający największy potencjał Mateusz Szczepaniak.

Polskie ligowe drużyny mogą przebierać także w zawodnikach do 24 roku życia. Na rynku dostępni są jeszcze Jakub Stojanowski, Aleksander Grygolec Mateusz Świdnicki czy Mateusz Dulie reprezentował barwy Orła Łódź.

Z zawodników U-24 wśród obcokrajowców można zatrudnić jeszcze Dana Thompson, Jonasa Knudsena, Benjaminem Basso, czy Tate’a Zischke.

Jak widać można zebrać całkiem sporą i niebyt drogą drużynę by rywalizować np. w Krajowej Lidze Żużlowej.

Czy wymienieni zawodnicy znajdą zatrudnienie w którejś z polskich lig? Czas pokaże.