Choć nie był gwiazdą pierwszych stron gazet, Roman Kościecha zapisał się na trwałe w historii polskiego żużla jako solidny ligowiec, oddany klubom z Torunia i Grudziądza. Jego żużlowa kariera przypadała na okres wielkich przemian w tym sporcie – od lat 60. do początku 80., a jego wkład w rozwój speedwaya, zwłaszcza w Grudziądzu, jest nie do przecenienia. Prywatnie był ojcem Roberta Kościechy – byłego żużlowca Unibaksu Toruń i obecnego trenera ekstraligowego GKM Grudziądz.
Skromne początki, toruńskie fundamenty
Roman Kościecha urodził się 2 sierpnia 1949 roku w Toruniu. Z zawodu był elektrykiem, a w życiu codziennym – kierowcą autobusu w toruńskim PKS. Uprawiał także kulturystykę, co przekładało się na jego doskonałą sprawność fizyczną i sylwetkę – cechy istotne na żużlowym torze.
Jego przygoda ze sportem motorowym rozpoczęła się pod koniec lat 60. W 1968 roku rozpoczął starty w drugoligowej Stali Toruń, za kadencji legendarnego trenera Floriana Kapały, mistrza świata z 1961 roku. W klubie starał się naśladować wielkiego toruńskiego idola – Mariana Rosego, który był wówczas nie tylko liderem drużyny, ale też wzorem sportowego zaangażowania.
Obowiązek wojskowy i wierna służba klubowi
W roku 1971 Kościecha został powołany do odbycia obowiązkowej służby wojskowej. Pomimo tego nie przerwał kariery sportowej – nadal reprezentował barwy Stali Toruń, pokazując zaangażowanie i silne związki z klubem.
Przez całą dekadę lat 70. był ważnym ogniwem toruńskiej drużyny. Startował głównie w niższej lidze, ale dzięki solidności i pracowitości zdobył uznanie zarówno kolegów z toru, jak i lokalnych kibiców.
Sukces z Janem Ząbikiem i przeprowadzka do Grudziądza
W 1974 roku Roman Kościecha odniósł największy sukces drużynowy w swojej karierze – wspólnie z Janem Ząbikiem zdobył II miejsce w Mistrzostwach Polski Par Klubowych II ligi, reprezentując barwy toruńskiej Stali. Wydarzenie to miało ogromne znaczenie dla zawodnika, który nie często miał okazję do świętowania sukcesów na szczeblu ogólnopolskim.

W 1976 roku toruńska drużyna awansowała do I ligi, co pociągnęło za sobą zmiany kadrowe. Wielu zawodników dotąd będących podstawą zespołu stało się zbędnymi w obliczu rosnących ambicji klubu. Dla takich zawodników – w tym dla Kościechy – stworzono Grudziądzką Sekcję Żużlową (GSŻ), która miała być rezerwami toruńskiego zespołu i zalążkiem odrębnej drużyny.
Kościecha przeniósł się do GSŻ Grudziądz w 1977 roku, a po przekształceniu klubu kontynuował starty w GKM Grudziądz do końca swojej kariery w 1981 roku.
Podsumowanie kariery ligowej Romana Kościechy
| Lata | Klub |
|---|---|
| 1967–1977 | Stal / Apator Toruń |
| 1977–1978 | GSŻ Grudziądz |
| 1979–1981 | GKM Grudziądz |
Rodzinne dziedzictwo – żużel z pokolenia na pokolenie
Roman Kościecha przekazał miłość do żużla swojemu synowi Robertowi Kościecha, który kontynuował rodzinne tradycje na najwyższym poziomie. Robert przez lata reprezentował m.in. Apator / Unibax Toruń, a obecnie jest trenerem ekstraligowego GKM-u Grudziądz, czyli klubu, w którym jego ojciec kończył karierę.
To symboliczne zamknięcie pokoleniowej pętli – ojciec był jednym z pierwszych zawodników reaktywowanego grudziądzkiego żużla, a syn współtworzy dzisiejszą siłę tego klubu na poziomie PGE Ekstraligi.
Śmierć i pamięć
6 czerwca 2009 roku Roman Kościecha niespodziewanie zmarł w Toruniu, w wieku 60 lat. Była sobota, dzień żużlowy, który dla wielu kibiców – zwłaszcza w Toruniu i Grudziądzu – zamienił się w chwilę zadumy. Jego odejście było szokiem, bo choć od wielu lat nie startował, wciąż był obecny w środowisku – jako kibic, mentor, ojciec trenera.
Znaczenie dla lokalnego żużla
Roman Kościecha nie był żużlowcem, o którym pisano w centralnej prasie sportowej, nie zdobywał medali mistrzostw Polski, ale był fundamentem lokalnego sportu. Takich zawodników potrzebuje każdy klub – lojalnych, pracowitych, gotowych jeździć dla drużyny, nawet bez blasku reflektorów.
To właśnie tacy ludzie, jak Roman Kościecha, budowali polski żużel od podstaw, a ich historia zasługuje na przypomnienie i docenienie.
Pamięć trwa
Dziś nazwisko Kościecha znów rozbrzmiewa na stadionie przy Hallera 4 w Grudziądzu – za sprawą Roberta, który jako trener prowadzi GKM do nowych wyzwań. Ale w cieniu sukcesów syna wciąż obecna jest pamięć o ojcu – skromnym elektryku, kierowcy PKS i sportowcu z sercem do walki na czarnym torze.
Roman Kościecha (1949–2009)
Żużlowiec Stali Toruń i GKM Grudziądz
Wzór pracowitości i oddania drużynie
Ojciec Roberta Kościechy – zawodnika i trenera
Zdjęcia: publiczny Fb Apator Toruń – Historia






