Abramczyk Polonia Bydgoszcz od lat marzy o powrocie do PGE Ekstraligi. W sezonie 2025 zespół ponownie podjął walkę o awans, choć faworytem rozgrywek Metalkas 2. Ekstraligi według wielu pozostaje Fogo Unia Leszno. Bydgoszczanie liczą, że jeśli nie bezpośrednio, to poprzez baraże znów otworzą drzwi do elity. Wielką nadzieją klubu są utalentowani wychowankowie i jeden człowiek, który stoi za ich sukcesami – trener Jacek Woźniak. To postać cicha, skromna, ale o ogromnym znaczeniu dla żużla nad Brdą.
Chcieli trafić w samo serce Polonii
Nie jest tajemnicą, że Woźniak znalazł się na celowniku innych klubów. Jak sam przyznał, były próby jego pozyskania.
– Nie będę ukrywał, były różne akcje i podchody. Nie opowiadałem o tym publicznie, bo nie robię sztucznego zamieszania wokół siebie. Sprawę stawiam jasno: jestem tu, w Bydgoszczy, jest mi tu dobrze. Dalej pracuję z moimi wychowankami, mam też swoje dzieciaki w BTŻ i szukam kolejnych zawodników, którzy mogą nieźle rozwinąć skrzydła – powiedział Jacek Woźniak w rozmowie z „Gazetą Pomorską”.
Gdyby rzeczywiście doszło do odejścia trenera, byłoby to ogromne osłabienie dla całego bydgoskiego projektu. To przecież Woźniak zbudował podstawy sukcesów takich zawodników jak Wiktor Przyjemski, Maksymilian Pawełczak, a teraz współpracuje także z powracającym do klubu Szymonem Woźniakiem.
Dwóch Woźniaków w Polonii, ale bez rodzinnych więzów
Właśnie – warto zaznaczyć, że w Bydgoszczy są obecnie dwaj Woźniakowie, ale nie są spokrewnieni. Szymon Woźniak to czołowy polski zawodnik, który wrócił do Polonii po latach jazdy w PGE Ekstralidze. Ma być ważnym ogniwem drużyny w walce o awans. Jacek Woźniak zaś to szkoleniowiec, który najpierw uczy dzieci jazdy na miniżużlu, a potem prowadzi ich przez kolejne etapy kariery, aż po ligowe starty.
Sukcesy wychowanków powodem do dumy
Podczas tegorocznego finału Srebrnego Kasku Jacek Woźniak mógł być naprawdę dumny. Wygrał jego wychowanek Wiktor Przyjemski, a Maksymilian Pawełczak zajął trzecie miejsce.
– Bardzo miłe! To ogromna satysfakcja. Jestem bardzo zadowolony, że lata pracy z tymi chłopakami dają takie efekty. Pracowałem z każdym z nich od ich 8. roku życia, w zasadzie od podstaw uczyłem ich żużla. A że są pojętnymi uczniami, to osiągają sukcesy. Mam nadzieję, że wielkie kariery przed nimi. Chciałbym, by razem startowali w ligowej drużynie Polonii Bydgoszcz. Wrócił już do nas inny z wychowanków Szymon Woźniak, cieszyłoby mnie, gdyby wrócił też Wiktor. Marzy mi się taka trójka w drużynie – Woźniak, Przyjemski, Pawełczak. Mam nadzieję, że to się spełni i to już niedługo – mówił z dumą trener.
Nie spadli z nieba – to efekt lat pracy
Woźniak wielokrotnie podkreśla, że talent to dopiero początek, a sukces to efekt lat ciężkiej pracy.
– Żaden z naszych utalentowanych wychowanków nie spadł Polonii z nieba. To są lata ciężkiej pracy u podstaw, dużej pokory. Już na pierwszym etapie, gdy pojawiają się kandydaci do startów, trzeba dokonać umiejętnej selekcji. By nie przeoczyć „perełki”, zobaczyć potencjał, który czasem jest ukryty. A potem trzeba już ciężko i regularnie pracować, radzić sobie z przeciwnościami, cierpliwie pokonywać kolejne etapy.
I choć sam nie wymyślił określenia „bydgoska szkoła żużla”, nie ukrywa, że może coś w tym być. Polonia konsekwentnie szkoli kolejne roczniki, z sukcesami. Przykład? W BTŻ pojawiają się już ośmiolatkowie, a trener krok po kroku ocenia ich predyspozycje. Z kolei w Akademii Czarnego Gryfa szkoleni są chłopcy w wieku 12–13 lat. Z dużych grup ostatecznie zostają tylko najlepsi.
Pawełczak pod presją, ale z mocną głową
Maksymilian Pawełczak dopiero zaczyna swoją przygodę z „dużym” żużlem. To jego pierwszy sezon w klasie 500 ccm, ale już radzi sobie bardzo dobrze.
– Bardzo dobrze sobie radzi, co potwierdzają jego wyniki w młodzieżowych zawodach. Choć łatwo nie ma, zdarzają się wpadki, słabsze momenty. Ciąży też na nim spora presja, duże oczekiwania kibiców. Do tego, poza wieloma pochwałami, pojawiają się nieprzychylne komentarze, które dla tak młodego chłopaka mogą być przykre. Dużo o tym wszystkim rozmawiamy, również z rodzicami i staramy się to poukładać. A Maks głowę ma mocną, co nie raz udowadniał w kluczowych momentach – ocenia Woźniak.
Apel o zatrzymanie talentów w Bydgoszczy
W końcu pada ważny apel trenera:
– Mam taki apel do wszystkich, którym na sercu leży dobro bydgoskiego żużla, by robić wszystko, by ci utalentowani chłopcy nie rozjeżdżali się potem po Polsce, tylko zostawali tu, w Polonii Bydgoszcz.
Z tym zadaniem zmierzy się także zarząd klubu i sponsorzy. Dziś jednak wiadomo jedno – tak długo jak Jacek Woźniak będzie przy ul. Sportowej, bydgoska młodzież ma trenera, któremu mogą ufać, który nie szuka rozgłosu, a sukcesów zawodników.
Abramczyk Polonia Bydgoszcz ma serce. Tym sercem jest Jacek Woźniak. A jego marzeniem jest drużyna oparta na wychowankach – Woźniaku, Przyjemskim i Pawełczaku. I oby to marzenie wreszcie się spełniło.
Źródło: Gazeta Pomorska
Zdjęcie: publiczny Fb Żużlowe Newsy






