Stal Gorzów bez dyrektora. Prezydent miasta zabiera głos w sprawie odwołania Patryka Broszko
W Stali Gorzów ponownie zapanowała nerwowa atmosfera. Decyzja rady nadzorczej o odwołaniu Patryka Broszko ze stanowiska dyrektora zarządzającego wywołała w klubie spore zamieszanie, a emocje wśród kibiców i obserwatorów tylko wzrosły. Sytuację dodatkowo zaogniło to, że po podjęciu decyzji z funkcji w zarządzie odeszli również Patryk Broszko i Monika Piaskowska, składając rezygnację.
O komentarz poproszono prezydenta Gorzowa Wielkopolskiego Jacka Wójcickiego, który przedstawił stanowisko miasta – jednego z głównych udziałowców klubu. Jego wypowiedzi rzucają światło na to, jak wygląda komunikacja pomiędzy Stalą a samorządem i jakie mogą być dalsze kroki.
Zaskoczenie w urzędzie miasta
Zapytany o to, czy decyzja o rezygnacji członków zarządu go zaskoczyła, prezydent Gorzowa Jacek Wójcicki podkreślił, że wszystko zaczęło się od odwołania Patryka Broszko z funkcji dyrektora, o czym miasto nie zostało wcześniej poinformowane.
Decyzja ta jest konsekwencją wcześniejszej decyzji o odwołaniu Patryka Broszko ze stanowiska dyrektora zarządzającego klubem. I jest ona dla mnie zaskoczeniem. Mam nadzieję, że w niedługim czasie będę miał okazję poznać szczegóły tego, co się wydarzyło. Nie było rozmowy z nami jako jednym z udziałowców na temat zmian w klubie. Decyzję o odwołaniu dyrektora podjęli pozostali akcjonariusze na spotkaniu, na którym nikogo z Miasta nie było.
Wchodząc na początku roku do spółki jako jeden z ważniejszych udziałowców chcieliśmy przede wszystkim, żeby w klubie zapanowała praworządność, a wszelkie decyzje były podejmowane w oparciu o obowiązujące przepisy. Chcieliśmy, czego oczekiwali również kibice, żeby zweryfikować wszystkie istotne wydarzenia, jakie miały miejsce w klubie w ostatnich latach. To było dla nas kluczowe, żeby wyjaśnić wątpliwości, które doprowadziły klub przed rokiem do tak trudnej sytuacji finansowej. Celem było nie tylko wyjaśnienie, ale wyciągnięcie wniosków na przyszłość.
Czy miasto zmniejszy finansowanie Stali?
Wójcicki podkreślił, że Gorzów jest nie tylko udziałowcem, ale również ważnym sponsorem. Zapytany o to, czy decyzja udziałowców wpłynie na wysokość dotacji, odpowiedział jednoznacznie:
„Przyznawanie dotacji dla klubów sportowych jest czynione według określonych procedur. Jeśli klub prawidłowo rozliczy tegoroczną dotację, to nie widzę przeszkód, żeby nie mógł otrzymać w przyszłym roku finansowania na podobnym poziomie. To już będzie wynikało z konkursu. Sprawy personalne nie mają tutaj znaczenia, natomiast musimy zastanowić się jako akcjonariusz klubu, w jakie organy spółki z tej chwili wejść, żeby jakąś kontrolę nad wydatkami mieć.”
Budżet bez Grand Prix i pytanie o rekompensatę
W przyszłym sezonie Stal Gorzów nie będzie organizatorem Grand Prix, co oznacza dla klubu poważne straty w budżecie. Czy miasto jest gotowe zrekompensować je środkami na inne wydarzenia?
Prezydent odpowiada zdecydowanie:
„Nie ma możliwości, żebyśmy z budżetu miasta dali kwotę nieadekwatną do jakości wydarzenia sportowego. Grand Prix przynosiło miastu wiele korzyści marketingowych, choćby w postaci określonej ilości emisji reklam telewizyjnych i innych form promocji. Wykupując prawa do Grand Prix tak naprawdę kupowaliśmy określony czas antenowy.
Jeżeli Stal wyjdzie z propozycją organizacji dużego wydarzenia sportowego, to oczywiście będzie mogła liczyć na dofinansowanie.”
Wójcicki: „Może polityka miasta im nie odpowiadała”
W rozmowie z Radiem Gorzów prezydent rozwinął swoje stanowisko, odnosząc się do relacji pomiędzy miastem a większościowymi akcjonariuszami:
„Musimy się zastanowić jak w tej chwili jako udziałowiec wejść w organy spółki, aby mieć jakąś kontrolę. Głęboko wierzę, że większościowi właściciele mają na to pomysł, bo to oni zabrali głos w postaci rady nadzorczej.
Może chcą to robić na swój sposób? Może polityka miasta im nie odpowiadała? W związku z tym mają do tego prawo i będą prowadzić klub po swojemu, a my będziemy to oczywiście weryfikować.”
Kim był Patryk Broszko w Stali?
Patryk Broszko w ostatnich miesiącach stał się jedną z najważniejszych postaci w Stali Gorzów.
To on miał kluczowy udział w procesie ratowania klubu i zdobywania licencji, a także w transferach – w tym jednego z najgłośniejszych ruchów tej zimy: pozyskaniu Jacka Holdera z Motoru Lublin.
Jeszcze tydzień przed odwołaniem pisał:
„Nowy rozdział w Stali Gorzów stał się faktem. Kilkumiesięczna praca, determinacja, zaangażowanie i walka do samego końca, napisały największe wydarzenie transferowe w polskim żużlu, w 2025 r.
Pomimo przeciwności losu, nieprzychylnych ‘ekspertów’ i wręcz nieprzyzwoitej determinacji ‘innych’, jeden z najlepszych zawodników na świecie – Jack Holder, zasila szeregi Stali Gorzów na 2026 r.
Radość tym większa, bo w dzisiejszych czasach są jeszcze osoby, dla których słowo jest ważniejsze od pieniędzy.
To też dobry moment na podziękowania dla wszystkich zaangażowanych w ten projekt. Misja zakończona.”
Tymczasem teraz – jego „misja została właśnie zakończona”.
Co dalej ze Stalą?
Odwołanie dyrektora, rezygnacja części zarządu i brak konsultacji z miastem sprawiły, że Stal Gorzów stoi dziś przed kolejnym trudnym etapem. Miasto deklaruje dalsze wsparcie, ale chce większej kontroli i przejrzystości. Większościowi akcjonariusze – jak podkreśla Wójcicki – mają prawo prowadzić klub według własnej wizji.
Przed Stalą czas rozstrzygnięć. Klub musi znaleźć sposób na wypełnienie luki finansowej po Grand Prix, wyjaśnić sytuację kadrową i odbudować komunikację z udziałowcami, by wrócić na stabilne tory.
Zdjęcie: publiczny FB Wielki Gorzów






