Za nami sezon pełen emocji, zmian i dyskusji o przyszłości żużla. W cyklu Grand Prix po raz szósty mistrzostwo świata zdobył Bartosz Zmarzlik, ale tym razem tytuł wisiał na włosku aż do ostatniego biegu — o jeden punkt za Polakiem uplasował się Australijczyk Brady Kurtz.
O kulisach mijającego sezonu, roli sprintów, sile żużla w strukturach FIM i o tym, dlaczego w przyszłym roku nie będzie Grand Prix we Włoszech — opowiada Armando Castagna, dyrektor komisji wyścigów torowych FIM.


„Ten sezon pokazał, kto jest naprawdę najlepszy”

– Z całą pewnością był to jeden z najlepszych sezonów Grand Prix, jakie pamiętam. Ten rok pokazał, kto tak naprawdę jest najlepszy. Bartosz zasłużył na to mistrzostwo. Udowodniliśmy, że nawet z obecnym systemem punktowym o tytule może decydować ostatni wyścig — mówi Castagna. – Niewiele osób spodziewało się, że ktoś taki jak Brady Kurtz będzie walczył o złoto, a jednak zrobił to znakomicie. To zawodnik, który w przyszłości może naprawdę sięgnąć po tytuł mistrza świata.

Australijczyk w tym roku wygrał połowę rund, ale przegrał walkę o złoto przez sprinty — nową, wciąż kontrowersyjną część cyklu. Czy zostaną w kalendarzu?

Rozmawiamy o tym, ale tak, sprinty zostaną. To zależy nie tylko ode mnie, ale i od nowego promotora – podkreśla Włoch.


Sprinty: przyszłość czy zbędny eksperyment?

Kibice i zawodnicy wciąż są podzieleni. Jedni uważają, że sprinty zaburzają tradycyjny format zawodów, inni – że wnoszą świeżość.

– Jeśli myślimy, że żużel nie powinien się zmieniać, to musimy wrócić do 1936 roku – odpowiada Castagna. – Żużel to bardzo konserwatywny sport, a ja taki nie jestem. Lubię patrzeć szerzej, żeby zobaczyć, co jest dobre dla tego sportu. Nie zgadzam się z twierdzeniem, że nikt nie lubi sprintów, bo mamy statystyki, które pokazują, że oglądają je tysiące kibiców. Dla mnie to coś ekstra w cyklu.

Czy wyobraża sobie sytuację, w której tytuł mistrza świata rozstrzyga się po wyścigu sprinterskim?

– Tak, to może się wydarzyć. Ale właśnie dzięki temu możemy przyciągnąć uwagę kibica na cały dzień trwania zawodów. W innych dyscyplinach to działa. Jeśli coś jest złe – zmieniamy to. To proces.


Nowy promotor, nowa era żużla

Od sezonu 2026 cykl Grand Prix przejmuje nowy promotor – Mayfield Sports, organizator m.in. GP w Cardiff. Czy Castagna ma wobec nich duże oczekiwania?

– Podpisaliśmy kontrakt i dopiero zobaczymy, czy będą lepsi. Ale myślę, że nadchodzą dobre rzeczy – ocenia. – Warner Bros. Discovery dało żużlowi ogromny rozgłos na świecie. Polska skupia się tylko na Grand Prix, ale zapomina o SGP 4, SGP 3 i SGP 2, które rozwinęły się właśnie dzięki poprzedniemu promotorowi.

– Jedyną porażką było niespełnienie kilku obietnic, ale generalnie to była dobra współpraca – dodaje. – Dla mnie jako człowieka FIM ważne jest, by żużel żył także poza Polską.


USA poza SoN, Argentyna wchodzi do gry

W tym roku spore emocje wzbudził brak reprezentacji USA w Speedway of Nations i debiut Argentyny. Castagna tłumaczy kulisy:

– Widziałem w polskich mediach, że „Armando wyrzucił USA, żeby wstawić Argentynę”. To bzdura. USA po prostu się wycofało. Otrzymaliśmy list od AMA o rezygnacji. Myślę, że uznali, iż to nie jest idealny moment na wystawienie składu i wolą odbudować swój żużel. Następna w kolejności była właśnie Argentyna – wyjaśnia.

– W Argentynie mamy około stu licencjonowanych żużlowców w różnych klasach. To kraj, który może w przyszłości dać cyklowi wiele radości – dodaje.


SoN vs Drużynowy Puchar Świata

Dlaczego SoN wciąż nie jest tak prestiżowe jak Drużynowy Puchar Świata?

– A jak wielu ludzi było we Wrocławiu w 2023 roku na półfinałach DPŚ? Też było pusto – ripostuje Castagna. – Jeśli kibicujesz swojemu krajowi, to przyjdź niezależnie od tego, czy to SoN, czy DPŚ.
– Zwycięzca Speedway of Nations jest mistrzem świata. Tu nie ma żadnej różnicy. W FIM jest wiele podobnych turniejów – Motocross of Nations, SuperMoto of Nations – żużel musiał iść tą samą drogą.


Włochy bez Grand Prix. „Nie jesteśmy gotowi”

Kibice na Półwyspie Apenińskim będą musieli uzbroić się w cierpliwość.

– Nie będziemy mieli rundy Grand Prix we Włoszech w przyszłym roku. Po prostu nie jesteśmy na to gotowi. Powody są dwa – finansowe i sportowe. Poziom naszych zawodników nie pozwala jeszcze na rywalizację z elitą – przyznaje Castagna.

Włoch zapowiada jednak, że w centrum kraju powstanie nowy tor, przystosowany zarówno do żużla, jak i flat-tracku. – To będzie ważny krok w odbudowie włoskiego speedwaya – podkreśla.


Żużel nie umiera. Wręcz przeciwnie

– Nie zgadzam się z twierdzeniem, że żużel na świecie umiera – mówi stanowczo Castagna. – W niektórych krajach faktycznie przeżywa kryzys, ale w innych idzie w bardzo dobrym kierunku. Spójrzmy na Francję, Łotwę czy właśnie Argentynę. Tam żużel się rozwija.

Włoch dodał też, że prezydent FIM Jorge Viegas mocno wspiera dyscyplinę. – Po każdym Grand Prix dzwonię do niego, by zdać raport. Częściej pojawia się na żużlu niż jego poprzednicy. Naprawdę troszczy się o ten sport.

Włoch nie omieszkał skrytykować Polaków mówiąc o silnej pozycji żużla w strukturach FIM:
– Uważam, że w tym momencie jest bardzo mocny. Od kiedy Jorge Viegas jest prezydentem FIM, żużel staje się coraz silniejszy niż miało to miejsce wcześniej, kiedy był tam Andrzej Witkowski czy inni. Myślę, że Viegas troszczy się o żużel


Przyszłość Castagny w FIM

Kadencja Armando Castagny kończy się w przyszłym roku, ale nie wiadomo jeszcze, kto będzie nowym dyrektorem komisji wyścigów torowych.

– Prezydent FIM może poprzeć zarówno mnie, jak i Piotra Szymańskiego. To nie są wybory, lecz nominacje. Jeśli mnie zatrzymają – świetnie. Jeśli nie – pójdę dalej – mówi otwarcie.
– Moja relacja z Piotrem Szymańskim i Wojciechem Stępniewskim jest znakomita. Jesteśmy zespołem, który dobrze rozumie żużel.


Żużel ma przyszłość

Choć sezon 2025 dobiegł końca, to jak podkreśla Castagna, przed żużlem rysuje się ciekawa przyszłość. Sprinty, nowe państwa, nowy promotor i większe otwarcie na świat mogą sprawić, że sport, który narodził się niemal sto lat temu, wejdzie w kolejną erę.

Żużel to nie muzeum. To żywy organizm, który musi się rozwijać – podsumowuje Armando Castagna.