Jeszcze kilka miesięcy temu zdecydowana większość ekspertów była zgodna. W walce o medale PGE Ekstraligi 2026 miały dominować drużyny z Lublina, Wrocławia i Torunia. Wielu obserwatorów zakładało również, że do fazy play-off bez większych problemów awansuje Stelmet Falubaz Zielona Góra.

Po ośmiu kolejkach sezonu rzeczywistość wygląda jednak zupełnie inaczej.

Na czele tabeli znajduje się BAYERSYSTEM GKM Grudziądz, rewelacyjnie spisuje się beniaminek z Leszna, a aktualny mistrz Polski – PRES Grupa Deweloperska Toruń – musi drżeć o miejsce w czołowej czwórce.

Sytuację w lidze ocenił były trener reprezentacji Polski i jeden z najbardziej cenionych ekspertów żużlowych w kraju – Marek Cieślak.

Liga podzieliła się na dwie grupy

Po ośmiu kolejkach wyraźnie widać, że tegoroczna PGE Ekstraliga podzieliła się na dwa obozy.

Z jednej strony mamy zespoły walczące o miejsca w play-off, z drugiej drużyny, które przede wszystkim muszą patrzeć za siebie i myśleć o utrzymaniu. Różnice punktowe pomiędzy czołowymi ekipami pozostają minimalne, dlatego niemal każdy mecz może mieć ogromne znaczenie dla końcowego układu tabeli.

Zdaniem Marka Cieślaka już dziś można wskazać trzy zespoły, które zrobiły na nim największe wrażenie.

„Widzę trzy drużyny na podium, a więc Unię Leszno, Motor Lublin i GKM Grudziądz, kolejność przypadkowa. Myślę, że ta trójka pojedzie w play-off, a tam możliwe będzie wszystko i myślę, że na dzisiaj wśród tych zespołów jest nowy mistrz. Natomiast o ostatnie wolne miejsce w play-off powalczą Sparta, Apator i Stal Gorzów”.

To bardzo mocna deklaracja, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że jeszcze przed sezonem mało kto wymieniał GKM Grudziądz czy Fogo Unię Leszno w gronie kandydatów do medali.

GKM Grudziądz największą sensacją sezonu

Największym pozytywnym zaskoczeniem rozgrywek pozostaje bez wątpienia BAYERSYSTEM GKM Grudziądz.

Zespół prowadzony przez Roberta Kościechę nie tylko regularnie punktuje, ale także od kilku tygodni utrzymuje się na pozycji lidera tabeli. Grudziądzanie wygrali już wiele trudnych spotkań i pokazali, że potrafią skutecznie rywalizować z najmocniejszymi drużynami ligi.

Jeszcze przed startem sezonu niewielu ekspertów spodziewało się, że po półmetku rundy zasadniczej to właśnie GKM będzie rozdawał karty.

Dziś jednak trudno mówić o przypadku. Grudziądzanie dysponują wyrównanym składem, mają skutecznych liderów oraz bardzo mocną formację juniorską. To wszystko sprawia, że coraz częściej wymienia się ich jako realnego kandydata do walki o historyczny medal.

Unia Leszno przestała być beniaminkiem

Jeszcze większym zaskoczeniem może być postawa Fogo Unii Leszno.

Beniaminek od początku sezonu imponuje dojrzałością i skutecznością. Ostatnim potwierdzeniem wysokiej formy było zwycięstwo nad mistrzami Polski z Torunia 49:41. Zwycięstwo w Częstochowie w 9 kolejce PGE Ekstraligi było formalnością.

Marek Cieślak nie ukrywa, że właśnie w leszczynianach widzi jednego z najpoważniejszych kandydatów do medalu.

„Unia Leszno będzie się bić o medale i według mnie na 100 procent jakieś zdobędą. Zdecydowanie jadą coraz lepiej. Ożył Janusz Kołodziej, a do tego dochodzą nieobliczalni Rew i Parnicki. Po prostu mają dobry i wyrównany skład bez dziur. Tam każdy może odpalić w każdym momencie. Wydaje mi się, że u siebie są w stanie wygrać z każdym i z każdym są w stanie obronić tę zaliczkę na wyjeździe. Najlepszy przykład to dwumecz z Toruniem. Unia ma papiery na medale”.

Trudno nie zgodzić się z tą opinią. Leszczynianie regularnie zdobywają punkty, a ich skład wydaje się jednym z najbardziej kompletnych w całej stawce.

Motor Lublin nadal groźny

W gronie kandydatów do złota nie mogło zabraknąć ORLEN OIL Motoru Lublin.

Mimo problemów zdrowotnych Fredrika Lindgrena i kilku nieoczekiwanych potknięć, lublinianie pozostają jedną z najmocniejszych ekip w kraju.

Powrót szwedzkiego lidera może okazać się kluczowy dla dalszej części sezonu.

Cieślak podkreśla, że Motor wciąż posiada potencjał pozwalający myśleć o kolejnym finale PGE Ekstraligi.

Mistrz Polski znalazł się pod ścianą

Największym rozczarowaniem obecnych rozgrywek jest natomiast postawa PRES Grupy Deweloperskiej Toruń.

Obrońcy tytułu po ostatnim bardzo wysokim zwycięstwie nad Motorem Lublin zajmują dopiero czwarte miejsce w tabeli.

Szczególnie niepokojący jest fakt, że torunianie przegrywają nie tylko mecze wyjazdowe, ale również tracą niezwykle cenne punkty bonusowe, które mogą odegrać kluczową rolę w końcowym rozliczeniu sezonu. Wyjątkiem jest wysoka niedzielna wygrana nad Lublinianami na Motoarenie.

Według Cieślaka problemów jest zdecydowanie więcej.

„Apator ma za dużo dziur w składzie. Na wyjazdach niewiele do zespołu wnoszą juniorzy. Zawodzi na całej linii Michelsen, no i U-24 się nie sprawdza. Bloedorn zaczął nieźle, ale później było tylko gorzej”.

Michelsen symbolem problemów Torunia

Szczególnie dużo uwagi ekspert poświęca formie Mikkela Michelsena.

Duńczyk jeszcze rok temu należał do ścisłej czołówki ligi. W sezonie mistrzowskim był jednym z liderów toruńskiej drużyny i osiągał średnią przekraczającą dwa punkty na bieg.

Obecnie jego wyniki są znacznie słabsze i nie gwarantują zespołowi stabilności na poziomie niezbędnym do walki o medale.

Problemy mają również młodzieżowcy oraz zawodnik U24 Norick Bloedorn.

To właśnie te luki w składzie mogą okazać się dla Torunia decydujące.

Sparta i Stal wciąż wierzą

W grze pozostają także Betard Sparta Wrocław oraz Gezet Stal Gorzów.

Wrocławianie od początku sezonu zmagają się z ogromnym pechem. Kontuzje Dana Bewleya, Artioma Łaguty czy Mikkela Andersena mocno skomplikowały sytuację drużyny Dariusza Śledzia.

Mimo to Marek Cieślak nie skreśla byłych mistrzów Polski.

„Myślę, że obie drużyny na pewno nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa, ale sytuacja Sparty jest naprawdę trudna. Jak wróci Lindgren, to ponownie trzeba będzie mocno liczyć się z Motorem. Sparta z uwagi na kontuzje jest w najtrudniejszej sytuacji. Szczęśliwie udało im się przełożyć mecz ze Stalą, bo gdyby przegrali, to w zasadzie jedną nogą byliby poza play-off, ale absolutnie nie uważam, że Sparta już zawaliła sezon. Jak wrócą liderzy, to spokojnie będzie ją stać wszystko odrobić”.

Najciekawsza liga od lat

Po dziewięciu kolejkach można śmiało stwierdzić, że tegoroczna PGE Ekstraliga dostarcza znacznie więcej emocji, niż przewidywano przed startem sezonu.

Liderem jest sensacyjny GKM Grudziądz, beniaminek z Leszna wyrasta na medalistę, a mistrz Polski musi walczyć o samo miejsce w czołowej czwórce.

Jeżeli przewidywania Marka Cieślaka się sprawdzą, kibice mogą być świadkami historycznego rozstrzygnięcia. Wszystko wskazuje bowiem na to, że po raz pierwszy od wielu lat złoty medal może trafić do drużyny, której przed sezonem niemal nikt nie wymieniał w gronie głównych kandydatów do mistrzostwa Polski.

Źródło wypowiedzi: przegladsportowy.onet.pl
Zdjęcie: Marek Niwedzioł