Niewiele brakowało, by niedzielny wieczór 19 kwietnia br. na toruńskiej Motoarenie przeszedł do historii jako jedno z największych zaskoczeń początku sezonu. Fogo Unia Leszno stanęła naprzeciw mistrzów kraju i była o krok od wywiezienia zwycięstwa z niezwykle trudnego terenu. Ostatecznie to gospodarze – KS Toruń – zwyciężyli 46:44, a losy spotkania rozstrzygnęły się dopiero w ostatnim biegu.

Mimo porażki, w obozie leszczyńskim trudno mówić o rozczarowaniu. Byki pokazały charakter, jakość i przede wszystkim potencjał, który może zaprocentować w dalszej części sezonu.


Mecz na styku do samego końca

Spotkanie od początku było niezwykle wyrównane. Gospodarze próbowali narzucić swoje tempo, jednak goście nie zamierzali oddawać pola. Każdy bieg przynosił kolejne zwroty akcji, a przewaga żadnej z drużyn nie była na tyle wyraźna, by można było mówić o kontroli nad meczem.

Decydujący cios padł dopiero w ostatnim wyścigu dnia. To właśnie wtedy torunianie przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę, zostawiając leszczynian z minimalną stratą dwóch punktów – wynikiem, który z jednej strony boli, ale z drugiej daje realne nadzieje na rewanż.


Pawlicki liderem i głosem rozsądku

Jednym z kluczowych zawodników gości był Piotr Pawlicki, który po powrocie do Leszna wyraźnie odzyskał pewność siebie i wysoką formę. W Toruniu zdobył 11 punktów i bonus, będąc jednym z filarów zespołu.

Po meczu nie ukrywał, że początek spotkania nie należał do najłatwiejszych, ale drużyna potrafiła się dostosować do warunków:

  • Na początku byliśmy trochę niedopasowani, ale w drugiej części zawodów szło nam już zdecydowanie lepiej – powiedział Piotr Pawlicki w rozmowie z Canal + Sport. – Mimo tego, że przegraliśmy, jesteśmy zadowoleni, bo to tylko dwa punkty i wiemy, że jest spora szansa na zdobycie punktu bonusowego – dodał.

Te słowa najlepiej oddają nastroje w ekipie gości – porażka została przyjęta ze spokojem, ale i z przekonaniem, że w rewanżu sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej.


Rew potwierdza potencjał

Pozytywnym akcentem dla leszczyńskiej drużyny był również występ Keynan Rew. Australijczyk zdobył na Motoarenie 8 punktów i bonus, udowadniając, że potrafi odnaleźć się na najwyższym poziomie rywalizacji.

Mimo przegranej dostrzegał on wyraźne powody do optymizmu:

  • Uważam, że to dobry rezultat i pokazuje, jak silnym zespołem jesteśmy. Myślę, że mamy świetną drużynę i razem pracujemy na ten sam rezultat – powiedział mediom klubowym Keynan Rew.

Minimalna porażka, duży kapitał

Wynik 44:46 na wyjeździe przeciwko tak wymagającemu rywalowi to rezultat, który może mieć ogromne znaczenie w kontekście całego sezonu. Strata zaledwie dwóch punktów oznacza, że w rewanżu na własnym torze leszczynianie będą mieli realną szansę na odrobienie strat i sięgnięcie po punkt bonusowy.

To szczególnie istotne w lidze, gdzie każdy punkt może decydować o końcowym układzie tabeli.


Co dalej dla Byków?

Przed Fogo Unia Leszno kolejne wyzwanie. Już w najbliższą niedzielę zespół wróci na własny tor, gdzie zmierzy się z ekipą z Gorzowa.

Po tak solidnym występie w Toruniu kibice w Lesznie mają pełne prawo oczekiwać kolejnego mocnego meczu. A jeśli forma liderów zostanie utrzymana, Byki mogą nie tylko myśleć o zwycięstwie, ale też o budowaniu pozycji jednej z najbardziej nieprzewidywalnych drużyn sezonu.

Bo niedzielny wieczór na Motoarenie pokazał jedno – tej drużyny nie można lekceważyć.