We Wrocławiu ponownie zawrzało wokół inwestycji realizowanej na terenie dawnych basenów przy kompleksie Stadionu Olimpijskiego. Powstający zaledwie około 200 metrów od toru żużlowego ogromny kompleks mieszkaniowy od miesięcy budzi gigantyczne emocje wśród kibiców Betard Sparty Wrocław, mieszkańców oraz społeczników związanych ze Stadionem Olimpijskim.
Tym razem oliwy do ognia dolało nowe oświadczenie dewelopera, opublikowane przez portal i profil społecznościowy Wrocławski Reporter. Firma zapewnia w nim, że nie zamierza walczyć z żużlem i chce wypracować rozwiązania mające chronić funkcjonowanie stadionu. Problem w tym, że ogromna część środowiska sportowego po prostu tym deklaracjom nie wierzy. A w najprostszej postaci jest to nic innego jak próba narzucenia swoich warunków dla wszystkich którzy od lat korzystają z ogólnie rozumianych terenów Stadionu Olimpijskiego – przez dewelopera, który wybudowanym budynkiem zaburzy niemal stuletnie funkcje tych terenów – czyli funkcje sportowo-rekreacyjne.
A kibice Sparty już wcześniej jasno pokazali swoje stanowisko. Podczas zawodów na Stadionie Olimpijskim pojawiły się transparenty wymierzone w inwestycję i zabudowę terenów dawnych basenów olimpijskich. Sprzeciw wobec budowy nowego apartamentowca jest w środowisku żużlowym bardzo wyraźny.

Deweloper zapewnia. Kibice odpowiadają: „papier przyjmie wszystko”
Według informacji przekazanych przez Wrocławskiego Reportera, deweloper wystąpił do miasta oraz Akademii Wychowania Fizycznego z propozycją ustalenia zasad funkcjonowania inwestycji w sąsiedztwie stadionu.
Prezes Dolnośląskich Inwestycji, spółki budującej mieszkania w miejscu dawnych basenów., Dariusz Wilczewski, przekazał:
„Deklarujemy gotowość do poddania naszej nieruchomości takim zasadom, które będą realnie chroniły normalne funkcjonowanie Stadionu Olimpijskiego, w tym zawodów żużlowych, treningów, wydarzeń sportowych i innych aktywności całego kompleksu”.
I dalej:
„Naszym celem jest stworzenie takiego modelu, w którym każdy obecny i przyszły właściciel, współwłaściciel, najemca lub użytkownik nieruchomości w otoczeniu Stadionu Olimpijskiego będzie miał pełną świadomość charakteru tego miejsca”.
Prezes spółki dodał również:
„Chodzi o to, aby nikt w przyszłości nie mógł skutecznie twierdzić, że nie wiedział, iż nieruchomość znajduje się przy czynnym stadionie, na którym odbywają się zawody, treningi, imprezy sportowe, wydarzenia masowe i inne aktywności wiążące się z typowymi oddziaływaniami takimi jak hałas, komunikaty głosowe, oświetlenie, ruch kibiców czy wzmożony ruch pojazdów”.
Brzmi uspokajająco? Dla wielu tylko teoretycznie.
W środowisku kibicowskim i społecznym dominuje przekonanie, że podobne deklaracje są jedynie obietnicami bez realnej wartości. Bo — jak mówią przeciwnicy inwestycji — papier przyjmie wszystko. Dziś padają zapewnienia o ochronie żużla, ale za kilka lat może zmienić się właściciel inwestycji, zarząd spółki albo sytuacja prawna, lub mieszkańcy tego budynku oddadzą sprawę do sądu i ją wygrają to wcześniejsze deklaracje pozostaną jedynie archiwalnym dokumentem, zupełnie bezwartościowym.
To właśnie dlatego wielu mieszkańców porównuje sytuację do przykładów z historii i polityki międzynarodowej. Ukraina po rozpadzie ZSRR oddała broń atomową w zamian za gwarancje bezpieczeństwa i nienaruszalności granic, co zostało zapisane na papierze. Zmieniła się sytuacja polityczna, zmieniły się władze i od kilku lat trwa brutalna wojna oraz próby zajęcia ukraińskich terytoriów przez Rosję. Dla wielu kibiców jest to dowód, że nawet oficjalne deklaracje i podpisane zobowiązania nie dają realnej gwarancji bezpieczeństwa.
Sparta nie przyjęła pisma
Szczególnie wymowna jest informacja, że pismo dewelopera miało trafić również do Sparty Wrocław, jednak — według relacji Wrocławskiego Reportera — w klubowym biurze odmówiono jego przyjęcia.
To bardzo mocny sygnał pokazujący skalę nieufności wobec całej inwestycji.
Wrocławskie środowisko żużlowe od dawna podkreśla, że podobne sytuacje wielokrotnie kończyły się później próbami ograniczania funkcjonowania obiektów sportowych czy rozrywkowych. Najpierw powstają mieszkania blisko stadionów, lotnisk czy torów, a później zaczynają się skargi na hałas, tłumy ludzi, światła czy utrudnienia komunikacyjne.
Prawie 400 mieszkań tuż przy stadionie
Planowana inwestycja zakłada budowę niemal 400 niewielkich mieszkań na terenie dawnych basenów olimpijskich. To lokalizacja praktycznie sąsiadująca z jednym z najbardziej charakterystycznych obiektów sportowych w Polsce. Dodajmy na terenach zamkniętych, jeszcze przed wojną określone jako tereny przeznaczone tylko i wyłącznie na sport i rekreację.
I właśnie to budzi największy niepokój.
Stadion Olimpijski to przecież nie tylko mecze Betard Sparty Wrocław. To również treningi, imprezy masowe, wydarzenia sportowe, koncerty na Polach Marsowych i całe sportowe dziedzictwo miasta.
Przeciwnicy inwestycji podkreślają, że teren ten powinien pozostać przestrzenią sportowo-rekreacyjną (jak to było zaplanowane przed stu laty), a nie zostać zabudowany kolejnym kompleksem mieszkaniowym.
Bardzo zdecydowanie przeciwko inwestycji występuje także Grupa Inicjatywna Stadion Olimpijski Wrocław, która od miesięcy alarmuje, że zabudowa terenów dawnych basenów może w przyszłości zagrozić funkcjonowaniu całego kompleksu sportowo-rekreacyjnego.
Internet nie zostawił na inwestycji suchej nitki
Pod wpisem Wrocławskiego Reportera pojawiły się dziesiątki emocjonalnych komentarzy. Dominują kpiny, złość i ogromna nieufność wobec dewelopera oraz władz miasta.
Jeden z internautów napisał:
„Ludzie: kupują mieszkanie obok lotniska = przeszkadzają im samoloty.
Ludzie: kupują mieszkanie obok stadionu żużlowego = przeszkadza im dźwięk motocykla żużlowego”.
Inny komentujący stwierdził:
„I skończy się żużel na stadionie. Kwestia czasu”.
Pojawiały się także komentarze uderzające w sam pomysł wydawania zgody na tego typu inwestycję:
„Jakim trzeba być, żeby wydawać takie decyzje i pozwolenia?”
„Po żużlu we Wrocku, zbyt pięknie było. Miastem rządzą deweloperzy i układziki…”
Nie brakowało też głosów sugerujących, że podobne sytuacje są problemem ogólnopolskim:
„Nie miastem a państwem rządza deweloperzy. W każdym mieście jest ten sam problem. I to od wielu lat. Za każdym razem pozwalają sobie na więcej i więcej naginając prawo, które potem jest pod nich zmieniane. Jeden z ostatnich przykładów – możliwość zrobienia mniejszej ilości miejsc parkingowych w nowych inwestycjach. Wystarczy że urzędnik się na to zgodzi. Za głośno przy lotnisku – ograniczono loty, za głośno przy stadionie, autostradzie, torach kolejowych… Wrocław, Poznań, Kraków, Warszawa. Wszędzie to samo. Brak mocnego prawa i bardzo surowych kar finansowych (bo przecież deweloper nie buduje za swoje a za pieniądze kupujących mieszkania a oni na kredytach i to oni będą pokrzywdzeni) Może gdyby przed sądem podpisali oświadczenie, że kupując mieszkanie w takim miejscu są w pełni świadomi hałasu za oknem to by się trzy razy zastanowił deweloper czy jednak inwestycja się opłaca, bo nagle nie byłoby tylu chętnych.”
Źródło komentarzy: profil Facebookowy Wrocławski Reporter.
To temat, który jeszcze długo nie ucichnie
Sprawa zabudowy terenów przy Stadionie Olimpijskim już wcześniej wywoływała ogromne emocje i wielokrotnie opisywaliśmy kulisy tej inwestycji oraz obawy środowiska żużlowego.
Nowe oświadczenie dewelopera zamiast uspokoić sytuację, wywołało kolejną falę krytyki. Kibice Sparty, społecznicy i mieszkańcy po prostu nie wierzą, że w przyszłości nie pojawią się próby ograniczania hałasu, imprez czy działalności stadionu.
A historia wielu podobnych inwestycji pokazuje, że początkowe deklaracje często kończą się jedynie pustymi obietnicami.









STARTPARK Zbudowaliśmy i od lat zarządzamy we Wrocławiu trzema obiektami Starter – przy ul. Pasteura, pl. Grunwaldzkim i ul. Dyrekcyjnej. To ponad 700 lokali, dziesiątki tysięcy Gości i codzienne doświadczenie w prowadzeniu obiektów zamieszkania zbiorowego.
Dlatego warto zacząć od podstawowego sprostowania: Start Park nie jest apartamentowcem, kompleksem mieszkaniowym ani osiedlem mieszkaniowym. To obiekt zamieszkania zbiorowego z usługami w parterze, projektowany przy Stadionie Olimpijskim, AWF i terenach sportowych.
Nie budujemy „prawie 400 mieszkań”. Realizujemy obiekt zamieszkania zbiorowego, który ma działać w konkretnym miejscu i odpowiadać na konkretne potrzeby: studentów, młodych sportowców, Klubów, Kibiców i Gości Stadionu Olimpijskiego.
Nie jest też prawdą, że zabieramy Wrocławiowi działające baseny. Od 1978 roku nie funkcjonował tam normalny basen. Przez prawie 50 lat teren dawnych basenów był zdegradowany i nie pełnił funkcji pływalni dla mieszkańców, studentów czy sportowców.
Start Park ma ten fragment uporządkować i uzupełnić o funkcje, których dziś przy Stadionie Olimpijskim realnie brakuje: toalety, szatnie, prysznice, fizjoterapię, regenerację, odnowę biologiczną, gastronomię i zaplecze dla użytkowników terenów sportowych.
Co do żużla – powtarzamy jasno: Stadion Olimpijski był tu pierwszy. Żużel ma tu zostać. Start Park nie ma z nim konkurować. Dlatego zaproponowaliśmy rozwiązania prawne, techniczne i organizacyjne, które mają chronić normalne funkcjonowanie stadionu i jasno pokazać każdemu przyszłemu użytkownikowi, że wchodzi w sąsiedztwo czynnego obiektu sportowego.
To nie jest narzucanie warunków Sparcie. To gotowość do ograniczenia własnych praw po to, żeby chronić charakter tego miejsca.
Start Park nie jest eksperymentem i nie jest próbą likwidacji sportowego charakteru terenów olimpijskich. To projekt, który ma działać obok stadionu i wzmacniać jego otoczenie.