Sytuacja wokół Stali Gorzów wciąż budzi ogromne emocje. Choć klub – po miesiącach finansowych turbulencji – stanął na nogi i przygotowuje się do nowego sezonu, to w gorzowskim samorządzie nie milkną echa sporu o miejskie wsparcie i poręczenie kredytu konsolidacyjnego.
Jednym z najgłośniej krytykujących ostatnie decyzje władz miasta jest przewodniczący Rady Miasta Gorzowa Robert Surowiec, będący jednocześnie wiceprezesem Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie. Jego słowa, wypowiedziane na antenie Radia Gorzów, odbiły się szerokim echem w lokalnych mediach i środowisku sportowym.
Stal z 9 milionami długu
Przypomnijmy – Stal Gorzów jeszcze kilka miesięcy temu była w dramatycznej sytuacji finansowej. Łączne zadłużenie klubu sięgało nawet 9 milionów złotych. Brak płynności i zobowiązania wobec zawodników oraz kontrahentów postawiły pod znakiem zapytania przyszłość gorzowskiego żużla na najwyższym poziomie.
Ratunkiem okazało się wsparcie miasta. Radni zdecydowali się zwiększyć prezydentowi Jackowi Wójcickiemu kwotę poręczenia kredytu konsolidacyjnego dla klubu. Dzięki temu, a także dokapitalizowaniu spółki, Stal zdołała wyjść na finansowe zero i spełnić warunki do przystąpienia do procesu licencyjnego na sezon 2026 w PGE Ekstralidze.
Mimo to, w Radzie Miasta wciąż nie brakuje sceptyków takiego rozwiązania. Jednym z nich jest właśnie Robert Surowiec.
Surowiec: „Nie znam drugiego takiego klubu”
Podczas rozmowy w Radiu Gorzów, przewodniczący rady nie szczędził gorzkich słów pod adresem zarówno prezydenta miasta, jak i obecnego zarządu klubu. Wypowiedział się bez ogródek:
– Jestem rozczarowany tym, co się dzieje wokół Stali Gorzów i działaniami prezydenta – mówił Robert Surowiec. – Nie znam drugiego takiego klubu żużlowego w Polsce, gdzie byłoby sześć osób w zarządzie i wszyscy nominaci polityczni, a do tego tak nieudolni nominaci – dodał.
Na tym jednak nie poprzestał.
– To był rok straconych szans dla Stali – kontynuował Surowiec. – Wpływy z biletów czy reklam rok do roku zmniejszyły się o pięć milionów. Powiedziałem to wszystko zresztą prezydentowi prosto w oczy, że popełnił błąd wskazując politycznych nominatów i do tego jeszcze nieudolnych. To jest moje zdanie i dlatego nad ostatnią uchwałą (dotyczącą zwiększenia uprawnień prezydenta w sprawie kredytu) się wstrzymałem – powiedział Surowiec w Radiu Gorzów.
Klub uratowany, ale emocje wciąż duże
Decyzja o miejskim poręczeniu kredytu i wsparciu finansowym dla Stali podzieliła lokalną scenę polityczną. Dla jednych była to konieczność – bo mowa o klubie z ponad 75-letnią tradycją, będącym jednym z symboli Gorzowa Wielkopolskiego. Dla innych – ryzykowny precedens i „łatka” politycznej interwencji w sport.
Faktem jest, że dzięki wsparciu miasta Stal Gorzów uniknęła finansowej katastrofy, a drużyna może myśleć o nowym sezonie bez widma upadłości. Klub jest dziś „na zero” i spokojnie przygotowuje dokumentację licencyjną.
Nie zmienia to jednak faktu, że słowa Roberta Surowca otworzyły nowy rozdział publicznej dyskusji o granicach zaangażowania samorządu w finansowanie sportu zawodowego w Polsce – i, być może, będą początkiem dalszych zmian w relacjach między miastem a żużlową Stalą.






