Minister zmienia zdanie?
Nie od dziś wiadomo, że politycy przed wyborami składają wiele obietnic, z których po wyborach niewiele wynika. Taka sytuacja zdaje się dotyczyć zapowiedzi dotyczących budowy wielofunkcyjnego stadionu w Lublinie, który miałby służyć żuzlowcom Orlen Oil Motor Lublin. Jeszcze niedawno minister sportu i turystyki, Sławomir Nitras, otwarcie deklarował, że resort nie będzie wspierać finansowo sportu zawodowego, a priorytetem dla niego będzie infrastruktura dla sportu powszechnego, skierowana przede wszystkim do dzieci i młodzieży. Jednak podczas niedawnej wizyty w Lublinie minister nie wykluczył możliwości wsparcia budowy nowego stadionu.
Czy ta zmiana stanowiska to wynik zbliżających się wyborów prezydenckich? Niektórzy twierdzą, że tak, a sam projekt stadionu może być jedynie elementem „kiełbasy wyborczej”, mającym przyciągnąć głosy mieszkańców Lublina. Przypomnijmy, iż o budowie nowego obiektu dla żużlowców mówiło się już za poprzednich rządów – czyli Prawa i Sprawiedliwości. Po przejęciu władzy po poprzednikach od razu zarzucono rządową pomoc w budowie nowego stadionu w Lublinie.
Motor Lublin czeka na nowy stadion
Obecnie Motor Lublin rozgrywa swoje mecze na stadionie przy Alejach Zygmuntowskich, który liczy już 70 lat i może pomieścić jedynie 9 tysięcy widzów. Tymczasem zainteresowanie żuzlem w Lublinie jest ogromne, a na finał PGE Ekstraligi zapotrzebowanie na bilety wynosiło trzykrotność pojemności stadionu.
Projekt nowego obiektu zakładał budowę wielofunkcyjnej hali sportowej z funkcją stadionu żuzlowego, która miałaby pomieścić ponad 18 tysięcy kibiców. Pierwotne plany zakładały koszt inwestycji na poziomie 700 milionów złotych, jednak po licznych korektach i ograniczeniu zakresu projektu kwotę zmniejszono do 300 milionów. Mimo to miasto nadal nie może sobie pozwolić na tak duży wydatek, a projektant nie dostarczył jeszcze niezbędnej dokumentacji. W efekcie Lublin zerwał umowę z wykonawcą, co jeszcze bardziej wydłuża cały proces.
Ministerstwo: „Możemy się dołożyć, ale dopiero na końcu”
Podczas wizyty w Lublinie minister sportu Sławomir Nitras przedstawił swoje stanowisko w sprawie budowy stadionu:
- „Jest tak w Polsce, że są samorządy, które tego typu inwestycje biorą na siebie. Jestem daleki od tego, żeby jeden samorząd traktować inaczej niż drugi. Przyjąłem takie założenie, że będę dofinansowywał takie obiekty, to samo dotyczy inwestycji lubelskiej, tylko wtedy, kiedy miasto ogłosi przetarg, zacznie realizować projekt. Kiedy będzie on zaawansowany i z udziałem środków miejskich, to w końcówce realizacji tego projektu mogę się do niego dołożyć. I taką deklarację mogę złożyć Krzysztofowi Żukowi, prezydentowi Lublina i wszystkim samorządowcom: jeżeli miasto własnymi siłami przystąpi do realizacji takiej inwestycji i nie będą to czcze obietnice i liczenie na to, że się dostanie obiekty niejako w prezencie, to ja nie wykluczam, w drodze otwartego konkursu, dofinansowania.” – powiedział Nitras w rozmowie z Kurierem Lubelskim.
Podkreślił również, że priorytetem jego resortu jest budowa infrastruktury sportowej dla sportu masowego, takiej jak orliki, baseny przyszkolne, lodowiska czy biegowe trasy narciarskie:-
- „Na rozwój infrastruktury sportowej rocznie mam kwotę około miliarda złotych na całą Polskę. I dla nas absolutnie priorytetem jest budowa infrastruktury służącej sportowi powszechnemu. Dlatego najbardziej preferowane przez nas projekty to są budowy orlików, płyt piłkarskich, lodowisk, tras biegowych narciarskich, basenów przyszkolnych. To jest dla nas najważniejsze.”
Kiełbasa wyborcza czy realna pomoc?
Wypowiedzi ministra pokazują, że miasto Lublin nie może liczyć na pełne finansowanie budowy stadionu z budżetowych środków. Pomoc rządowa będzie możliwa tylko w końcowej fazie realizacji projektu, pod warunkiem, że miasto samodzielnie rozpocznie inwestycję. Taka deklaracja może sugerować, że temat stadionu został wywołany jedynie w kontekście wyborczym, a realne wsparcie będzie trudne do uzyskania.
Kibice Motoru mają coraz mniejsze nadzieje na nowy obiekt. Wielu z nich uważa, że kolejne lata upłyną na politycznych przepychankach i w efekcie stadion nadal pozostanie w sferze marzeń. Tymczasem w żuzlowej PGE Ekstralidze standardy infrastrukturalne się podnoszą, a lubelski klub może wkrótce stanąć przed poważnymi konsekwencjami braku nowoczesnego stadionu.
Czy obietnice ministra sportu okażą się czymś więcej niż tylko wyborczymi zagrywkami? Czas pokaże, ale historia podobnych projektów wskazuje, że optymizm może być przedwczesny.
Zdjęcie: Patrycja Knap






