W wielu żużlowych ośrodkach w Polsce brązowy medal Drużynowych Mistrzostw Polski byłby sukcesem bezdyskusyjnym. We Wrocławiu jest jednak inaczej. Betard Sparta Wrocław zakończyła sezon ligowy 2025 na trzecim miejscu, ale mimo miejsca na podium w klubie i wśród kibiców pozostało wyraźne poczucie niedosytu. Ambicje sięgały znacznie wyżej.
Wrocławianie wchodzili w sezon po bardzo odważnym i szeroko komentowanym ruchu transferowym. Brady Kurtz zastąpił Taia Woffindena, a celem było jednoznacznie włączenie się do walki o mistrzostwo Polski i detronizacja ligowego hegemona. Choć Australijczyk okazał się jednym z objawień rozgrywek, Sparta nie zdołała awansować do finału.
Twierdza Stadion Olimpijski
Najmocniejszą stroną Betard Sparty Wrocław w sezonie 2025 był domowy tor. Łącznie w całym sezonie Spartanie rozegrali 18 spotkań, z czego 12 wygrali. Na Stadionie Olimpijskim wrocławianie byli wyjątkowo skuteczni.
- 9 meczów domowych
- 8 zwycięstw
- 1 porażka – w fazie zasadniczej z Motorem Lublin
Średnio Sparta zdobywała 54 punkty na mecz u siebie, a wszystkie spotkania ligowe na Stadionie Olimpijskim oglądał komplet publiczności, co przełożyło się na średnią frekwencję 13 675 kibiców.
Faza zasadnicza: solidność i bonusy
W rundzie zasadniczej Betard Sparta Wrocław wygrała 10 spotkań, a 4 przegrała. Kluczowym elementem tabeli były również punkty bonusowe – wrocławianie zdobyli ich aż sześć, nie uzyskując bonusu jedynie za dwumecz z Motorem Lublin.
Na wyjazdach w fazie zasadniczej Spartanie zaprezentowali się lepiej niż w poprzednich latach:
- 3 porażki wyjazdowe:
- Toruń
- Lublin
- Częstochowa (mecz określany jako kuriozalny)
To oznaczało wyraźny progres względem sezonu wcześniejszego, w którym Sparta wygrała na wyjazdach tylko dwa spotkania.
Play-offy: Toruń nie do zdobycia
Sparta zakończyła fazę zasadniczą na drugim miejscu i po wygranej w 14. kolejce przystępowała do półfinału z PRES Grupą Deweloperską Toruń w roli minimalnego faworyta. Rywalizacja potoczyła się jednak nie po myśli wrocławian.
W fazie play-off Betard Sparta poniosła dwie porażki wyjazdowe, w tym kolejną na torze mistrzów Polski 2025 w Toruniu. W całym sezonie Sparta przegrała na wyjazdach 5 z 9 spotkań, z czego dwa razy właśnie w Toruniu.
Po przegranym półfinale wrocławianom pozostała rywalizacja o brązowy medal z Bayersystem GKM-em Grudziądz, zakończona powodzeniem. Medal nie uchronił jednak trenera Dariusza Śledzia przed utratą stanowiska, mimo że w ciągu siedmiu lat pracy zdobył ze Spartą sześć medali DMP.
Brady Kurtz i liczby sezonu
Indywidualnie sezon 2025 stał pod znakiem bardzo dobrej postawy Brady’ego Kurtza:
- 2,578 – domowa średnia biegopunktowa Kurtza
- 181 punktów – tyle zdobył Australijczyk w całym sezonie (ex aequo z Artiomem Łagutą)
Najskuteczniejszą parą była Łaguta–Bewley, ze średnią 3,72 punktu na bieg. Mimo tego nie obyło się bez rozczarowań:
- Daniel Bewley w 12 meczach nie zdobył dwucyfrowej liczby punktów
- Maciej Janowski wygrał w całym sezonie tylko 20 wyścigów
- Bartłomiej Kowalski zdobył 24 punkty w 9 meczach wyjazdowych
Sezon w liczbach
- 871 punktów zdobytych, 736 straconych
- 48,654 – średnia punktów na mecz (18 spotkań)
- 43,308 – średnia punktów na wyjazdach
- 89 – w tylu wyścigach pojechał w tym sezonie Artiom Łaguta
- 8,44 – średnia liczba indywidualnych zwycięstw biegowych na mecz
- 61 podwójnych zwycięstw (5–1 / 5–0)
- 48 zwycięstw 4–2 (3–2)
- 70 przegranych biegów – 2-4: 38 razy, 1-5: 32 razy
- 7 punktów – średnia zdobycz juniorów
- 29,78 pkt – średnia ilość punktów zdobytych w meczu przez Polaków
- 18,61 pkt – średnia zdobycz punktowa obcokrajowców
- 25,58 – średnia wieku zespołu
Podsumowanie
Sezon 2025 był dla Betard Sparty Wrocław solidny, liczbowo bardzo mocny, ale niespełniający oczekiwań. Twierdza Olimpijski funkcjonowała bez zarzutu, wyjazdy były lepsze niż rok wcześniej, a transfer Brady’ego Kurtza okazał się sportowym strzałem w dziesiątkę. Zabrakło jednak tego jednego kroku – finału i walki o złoto.
Brązowy medal to sukces, ale we Wrocławiu ambicje są znacznie większe. Sezon 2025 zapisze się więc jako kolejny rok blisko, lecz nie na samym szczycie.
Zdjęcie: Maciej Trubisz






