Bezradność Sparty na własnym stadionie
Mecz, który miał być popisem Betard Sparty Wrocław, przerodził się w bolesną lekcję pokory. Po emocjonującym pojedynku w niedzielę 27 kwietnia br. Orlen Oil Motor Lublin pokonał Spartę 47:43 na Stadionie Olimpijskim. Gospodarze mogli liczyć niemal wyłącznie na Brady’ego Kurtza, bo reszta zespołu – z Artemem Łagutą i Maciejem Janowskim na czele – zawiodła na całej linii.
Kurtz kontra cała reszta
Jeśli ktoś zasługuje na brawa, to tylko Brady Kurtz. Australijczyk w pojedynkę próbował trzymać Spartę w grze, zdobywając kapitalne 16 punktów i nie dając się ani Zmarzlikowi, ani Kuberze. Reszta Spartan? Zgaszona jak niedzielne słońce we Wrocławiu. Daniel Bewley był tylko tłem dla liderów Motoru, który przebudził się zbyt późno, by myśleć o pozytywnym wyniku. Bartłomiej Kowalski stracił pewność siebie po pierwszych wyścigach, a Maciej Janowski znów nie przypominał lidera, którym powinien być. Całe szczęście, iż w ekipie gospodarzy był taki zawodnik jak Brady Kurtz. Jeszcze niedawno niektórzy wszystkowiedzący „prorocy” (szczególnie z jednego portalu sportowego) pukali się w czoło i twierdzili, że Australijczyk nie poradzi sobie w PGE Ekstralidze (bo za wysokie progi). Kurtz udowadnia, że jest nowym królem – na razie Stadionu Olimpijskiego. W najbliższym czasie przekonamy się o jego wartości w meczach wyjazdowych.
Upadek Krawczyka i szokująca niemoc Łaguty
Wszystko zaczęło się od fatalnego upadku Jakuba Krawczyka w biegu szóstym. Młody zawodnik Sparty, po zderzeniu z Jackiem Holderem, trafił do szpitala ze złamaną kością piszczelową i strzałkową. To nie tylko bolesny cios dla drużyny, ale i dramat zawodnika, który ostatni rok występuje jako młodzieżowiec w ekstralidze żużlowej.
Ale jeszcze większym szokiem była forma Artioma Łaguty. Rosjanin z polskim paszportem po raz pierwszy od lat nie wygrał żadnego wyścigu w meczu ligowym! W pięciu startach uzbierał ledwie 7+1 punktu, przegrywając nawet z juniorami Motoru. Dla zawodnika tej klasy to absolutna kompromitacja.
Tai Woffinden na trybunach – wzruszający powrót legendy
W cieniu katastrofy Spartan, rozgrywającej się na torze, wydarzyło się coś pięknego. Na Stadionie Olimpijskim pojawił się Tai Woffinden. Legendarny zawodnik Sparty, wracający do zdrowia po makabrycznym wypadku w Krośnie, pozdrawiał kibiców z toru, podpierając się kulami. Publiczność wstała z miejsc i nagrodziła go owacjami. Był to jeden z niewielu naprawdę jasnych momentów tego smutnego wieczoru dla Wrocławia.
„Tai, Tai Woffinden ” – skandowali kibice, oddając szacunek trzykrotnemu mistrzowi świata. Na Stadionie Olimpijskim choć przez krótką chwilkę zrobiło się jak jeszcze całkiem niedawno.
Motor jak maszyna, Sparta jak cień
Orlen Oil Motor Lublin nie zagrał perfekcyjnie – Kubera i Holder mieli swoje słabsze biegi, Cierniak zaliczył niebezpieczny upadek, a nawet Zmarzlik przegrywał z Kurtzem. A mimo to Motor wyglądał jak doświadczona dobrze naoliwiona maszyna, w której każdy element wiedział, co ma robić.
Sparta? Kilka zrywów Kurtza i przebłyski Bewleya to za mało, by pokonać ekipę Macieja Kuciapy, która powoli wyrasta na nowego hegemona PGE Ekstraligi.
Bezradność trenera i gorzka rzeczywistość
Dariusz Śledź próbował ratować mecz rezerwą taktyczną, ale gdy liderzy zawodzą, a ławka jest krótka, nie da się odmienić losów spotkania.
Przed Spartą nie tylko wyzwanie odbudowania morale, ale też poważna refleksja nad tym, czy skład, który miał walczyć o złoto, nie jest w rzeczywistości wydmuszką pełną luk.
Trudno bowiem myśleć o wygranej w meczu ligowym, gdy nie wygrywa się biegów. Tutaj kłania się, niestety dla Wrocławian, smutna statystyka z tego pojedynku. Spartanie indywidualnie wygrali tylko sześć biegów, z czego Brady Kurtz – cztery. Dziewięć zwycięstw pało łupem gości. Jak się okazuje sobotni parogodzinny trening żużlowców Sparty na torze Stadionu Olimpijskiego nie pomógł w odniesieniu zwycięstwa nad żużlowcami z Lublina.
Betard Sparta Wrocław – Orlen Oil Motor Lublin 43 – 47
Wyniki:
Betard Sparta Wrocław – 43 pkt.
9. Artem Laguta – 7+1 (2,2,2,1*,0)
10. Maciej Janowski – 6+2 (3,1*,1*,1,0)
11. Bartłomiej Kowalski – 3+1 (1*,2,0,-)
12. Daniel Bewley – 7 (0,0,2,2,3)
13. Brady Kurtz – 16 (3,2,3,2,3,3)
14. Marcel Kowolik – 4+1 (1,1,1,1*)
15. Jakub Krawczyk – 0 (0,u,-)
16. Nikodem Mikołajczyk – NS
Orlen Oil Motor Lublin – 47 pkt.
1. Jack Holder – 7+1 (0,3,0,3,1*)
2. Fredrik Lindgren – 9+2 (1*,1,3,3,1*)
3. Dominik Kubera – 7 (T,3,2,0,2)
4. Mateusz Cierniak – 1 (0,1,w,0)
5. Bartosz Zmarzlik – 12 (2,3,3,2,2)
6. Wiktor Przyjemski – 9 (3,3,2,1)
7. Bartosz Bańbor – 2+1 (2*,0,0)
8. Bartosz Jaworski – NS
Bieg po biegu:
1. (64,25) Przyjemski, Laguta, Kowalski, Holder – 3:3 – (3:3)
2. (64,46) Przyjemski, Bańbor, Kowolik, Krawczyk – 1:5 – (4:8)
3. (62,75) Kurtz, Zmarzlik, Lindgren, Bewley – 3:3 – (7:11)
4. (63,99) Janowski, Przyjemski, Kowolik, Cierniak – 4:2 – (11:13)
5. (64, 72) Kubera, Kowalski, Cierniak, Bewley – 2:4 – (13:17)
6. (62,43) Holder, Kurtz, Lindgren, Krawczyk (u) – 2:4 – (15:21)
7. (63,25) Zmarzlik, Laguta, Janowski, Bańbor – 3:3 – (18:24)
8. (64,01) Kurtz, Kubera, Kowolik, Cierniak (w) – 4:2 – (22:26)
9. (63,24) Lindgren, Laguta, Janowski, Holder – 3:3 – (25:29)
10. (63,38) Zmarzlik, Bewley, Przyjemski, Kowalski – 2:4 – (27:33)
11. (62,96) Holder, Bewley, Laguta, Cierniak – 3:3 – (30:36)
12. (63,17) Lindgren, Kurtz, Kowolik, Bańbor – 3:3 – (33:39)
13. (62,94) Kurtz, Zmarzlik, Janowski, Kubera – 4:2 – (37:41)
14. (63,39) Bewley, Kubera, Holder, Janowski – 3:3 – (40:44)
15. (63,18) Kurtz, Zmarzlik, Lindgren, Laguta – 3:3 – (43:47)
Zdjęcie: Maciej Trubisz






