Rok 2026 będzie dla Bartłomieja Kowalskiego momentem granicznym. Zawodnik kończy 24 lata i po raz ostatni startuje w sezonie objętym przepisami dotyczącymi formacji U24. Od rozgrywek 2027 nie będzie już mógł korzystać z żadnych ulg systemowych – zostanie w pełni rozliczany jak senior. W realiach PGE Ekstraligi oznacza to jedno: albo potwierdzi swoją wartość, albo rynek zweryfikuje jego miejsce w hierarchii.
W sporcie żużlowym nie ma pojęcia ochrony długofalowej. Jak podkreślają eksperci, bardzo często obowiązuje brutalna zasada: jesteś tak dobry, jak twój ostatni sezon. Właśnie dlatego najbliższe miesiące mogą okazać się kluczowe dla dalszej kariery indywidualnego młodzieżowego mistrza Polski.
– „Nie lubię słów przełomowy czy najważniejszy, ale muszę się zgodzić, że to bardzo ważny sezon, który wpłynie na jego dalszą przyszłość” – mówi Krzysztof Cegielski w rozmowie z Interia Sport.
Od świetnego debiutu do sezonu rozczarowań
Początek seniorskiej kariery Kowalskiego dawał realne podstawy do optymizmu. Debiutancki sezon wśród seniorów był oceniany bardzo wysoko, a sam zawodnik szybko wyrósł na jednego z czołowych przedstawicieli formacji U24 w całej lidze. Kolejny rok (2025) przyniósł jednak wyraźny regres i poważne pytania o stabilność formy.
Teraz nie ma już miejsca na półśrodki. Kowalski otwarcie – poprzez swoje otoczenie – sygnalizuje, że nie chce opuszczać PGE Ekstraligi, ani sportowo, ani kontraktowo.
– „Bartek na pewno nie chciałby schodzić niżej, jeśli chodzi o drużynę, a już tym bardziej ligę. Na pewno jest to bardzo ważny sezon dla Bartka i on o tym wie. Mocno się do niego przygotowuje. Wie, jakie błędy popełniał do tej pory i że nie może liczyć na to, co nie działało wcześniej. Dokonuje potrzebnych zmian, więc zobaczymy, co z tego wyjdzie na torze” – wyjaśnia Cegielski.
Klub bez sentymentów. Nowe rozdanie i nowy trener
Dodatkowym elementem presji jest klubowe otoczenie. Kowalski znajduje się w strukturach, w których wynik sportowy ma absolutny priorytet. Nie ma miejsca na sentymenty, a ochrona wynikająca z wieku dobiega końca.
– „Tym bardziej, że jest w klubie, gdzie na sentymenty nie ma co liczyć. Na pomoc owszem, ale wynik jest rzeczą nadrzędną. Pojawił się nowy trener, który może też wpłynie mobilizująco. Na pewno będzie mógł inaczej spojrzeć na tę sytuację. To może podziałać na plus, gdy ktoś innym okiem na to spojrzy” – mówi prezes stowarzyszenia Metanol.
Zmiana trenera oznacza nowe spojrzenie na warsztat zawodnika, inne akcenty w przygotowaniach oraz brak przywiązania do dotychczasowych schematów.
Największy problem? Wyjazdy i sprzęt
Najbardziej rzucającą się w oczy słabością Kowalskiego pozostaje drastyczna różnica pomiędzy wynikami domowymi a wyjazdowymi. Problem ten nie został rozwiązany w poprzednich sezonach i właśnie on może przesądzić o dalszych losach zawodnika.
– „Myślę, że głównie chodzi tutaj o regulację sprzętu. Nawet nie o jakość, tylko o konkretne decyzje. Być może też charakterystyka. Tutaj nie można czekać i trzeba dokonywać zmian. Bartek musi być przygotowany, że jeśli coś nie zadziała w marcu i kwietniu, to będzie trzeba przerzucić wszystko do góry nogami” – tłumaczy Cegielski.
Ekspert zwraca również uwagę na niepokojące statystyki dotyczące traconych pozycji.
– „Były takie wyścigi, gdzie aż nieprawdopodobnie to wyglądało. Potrafił wygrać start (Bartłomiej Kowalski – dop. red.) i pierwsze okrążenie prowadził. Później jednak zaciągały się jakieś hamulce w tych motocyklach i gdzie by się na torze nie pojawił, to rywale mijali go z każdej strony. Myślę, że problemem było wszystko razem wzięte, gdy chodzi o sprzęt. To było aż nieprawdopodobne, bo Bartek był chyba zawodnikiem numer jeden pod względem utraty pozycji na pierwszym okrążeniu. Możemy mówić o błędach, ale co innego jest, kiedy gdzie się nie pojawisz na torze, to cię wyprzedzają” – kwituje.
Sezon, który nie wybacza
Dla Bartłomieja Kowalskiego sezon 2026 to ostatni rok pod ochroną przepisów i jednocześnie próba generalna przed pełnoprawną rywalizacją seniorską bez taryfy ulgowej. Od 2027 roku liczyć się będą wyłącznie liczby, punkty i skuteczność – na każdym torze, w każdych warunkach.
To sezon prawdy. Bez alibi. Bez przywilejów. I z jasnym pytaniem: czy Bartłomiej Kowalski jest gotowy na Ekstraligę w seniorskiej rywalizacji?
Zdjęcie: Maciej Trubisz






