Jeśli ktoś jeszcze miał złudzenia co do układu sił w tegorocznej Ekstralidze, czwarta kolejka wybiła je z głowy jak kowadło z dźwigni. To był weekend prawdy – brutalnej, bezczelnej i bez litości. I niektórym przydałby się kubeł zimnej wody. Może nawet beczka.


💥 Lublin – ROW: masakra w świetle jupiterów

Co to w ogóle było? ROW dostał w Lublinie 63:27. Sześćdziesiąt trzy. Dwadzieścia siedem. To nie była porażka, to był rozjazd walcem. Na plastronach mogli sobie dopisać „do bicia”. Gdyby Motor chciał, zrobiliby 70. Ale się zlitowali. Bartosz Zmarzlik? Trzy biegi, trzy komplety, potem wypad do parku maszyn i wyjazd na sobotnią SGP do Landshut. Za niego pojechał Bartosz Jaworski, który… jako pierwszy w ogóle zdobył punkt za Zmarzlika. To wszystko mówi.

ROW? Wyglądał jakby ich ktoś pomylił z juniorami z Leszna. To nie jest drużyna na Ekstraligę. To jest klub w kryzysie i bez przyszłości.


🧨 Toruń – Włókniarz: torunianie wygrali zębami

Wreszcie mecz z pazurem. Pres Toruń 47:43 Włókniarz Częstochowa – zacięty, brudny, nerwowy, ale na poziomie. Lambert wreszcie przypomniał sobie, że ubiega się o tytuł mistrzem świata, a Włókniarz? Oni są silni, tylko mają problem: zawodnicy punktują nie wtedy, kiedy trzeba. Niby wynik bliski, ale jak się patrzyło na ich zachowanie w nominowanych, to było wiadomo, kto tu jest facetem, a kto chłopcem.


🔥 Grudziądz – Sparta: Wrocław wraca z tarczą

To był prawdziwy test dla Betard Sparty – i w końcu się obudzili. 47:43 na wyjeździe w Grudziądzu. Nie dość, że zrobili to na najgorszym możliwym dla nich terenie, to jeszcze zrobili to z głową. Laguta jak profesor, Janowski wraca do gry, Bewley chyba wreszcie złapał rytm, a Kowolik zrobił robotę juniora, jak trzeba. GKM? Kapitalny Miśkowiak, świetny Jensen, ale dalej – równia pochyła. Lidsey i Fricke to były duchy.

Jeśli GKM nie zacznie jechać całą siódemką, to marzenia o medalach można wrzucić do Wisły.


🪦 Gorzów – Falubaz: zielonogórska beznadzieja trwa

47:43 dla Stali. Ale to nie wynik boli najbardziej. To, jak Falubaz przegrał. Kolejny raz. To jest zespół, który nie wie, co robi na torze. Nie ma lidera z prawdziwego zdarzenia, Madsen, choć zdecydowanie lepszy, zawiódł w decydującym momencie, reszta (poza fantastycznym Pawlickim) bez błysku. Gorzów był do ugryzienia – nawet bardziej niż tydzień temu – a Falubaz dał się ograć jak dzieciaki w gimnazjum.

To już czwarta porażka z rzędu. I nie ma żadnej podstawy, by sądzić, że ta seria się skończy. Chyba że w I lidze, bo tam Zielona Góra może mieć więcej szczęścia.


🧹 Podsumowanie bez ceregieli:

  • ROW Rybnik – do piachu. Ta drużyna nie ma prawa być w Ekstralidze.
  • Falubaz – śmiech przez łzy. Przegrywają wszystko, a wygląda to gorzej niż w tabeli.
  • Sparta – wreszcie jazda jak trzeba.
  • GKM – dwie twarze. Genialny Miśkowiak i zagubiony Fricke.
  • Motor – walec z Lublina. Nawet bez Zmarzlika są o dwie ligi wyżej niż reszta.
  • Pres Toruń – wyciągnęli mecz pazurami. Szacunek.
  • Włókniarz – niby walczą, ale ciągle czegoś im brakuje.

Zasada jest prosta: w Ekstralidze nie ma miejsca na sentymenty. Nie jeździsz – wylatujesz. Nie wygrywasz – pakuj walizki. A jeśli jedziesz jak ROW w Lublinie… to sorry, ale lepiej już jechać po bułki niż po punkty.