Fogo Unia Leszno po raz kolejny udowodniła, że jako beniaminek PGE Ekstraligi nie zamierza być dla nikogo łatwym rywalem. W piątkowy wieczór 8 maja leszczynianie stoczyli niezwykle ambitny bój w Grudziądzu z miejscowym Bayersystem GKM-em, jednak mimo ogromnej determinacji przegrali 40:50. Spotkanie 5 kolejki rozgrywek o DMP miało wielu bohaterów, ale największy szacunek należy się Piotrowi Pawlickiemu, który po groźnym upadku wrócił na tor i zdobył aż 13 punktów.

To był mecz pełen zwrotów akcji, dramatów, walki do ostatnich metrów i indywidualnych popisów. Choć dwa ligowe punkty zostały w Grudziądzu, Unia znów pokazała, że potrafi walczyć jak równy z równym nawet na trudnym wyjeździe.

Leszczynianie jechali po niespodziankę

Przed spotkaniem Fogo Unia mogła wierzyć, że jest w stanie wywieźć korzystny rezultat. Dotychczasowe wyjazdy beniaminka dawały powody do optymizmu — drużyna regularnie przekraczała granicę 40 punktów, a w Toruniu była nawet bliska sensacyjnego zwycięstwa.

Tym razem jednak leszczynianie (po raz drugi z rzędu – wcześniej było tak we Wrocławiu) musieli radzić sobie bez Janusza Kołodzieja, za którego stosowano ZZ (zastępstwo zawodnika). Dodatkowo pod znakiem zapytania stała forma Grzegorza Zengoty, który w ostatnich tygodniach nie imponował skutecznością.

Po stronie gospodarzy również były znaki zapytania, przede wszystkim wokół Maxa Fricke’a, który miał za sobą bardzo przeciętny początek sezonu. Australijczyk tym razem jednak odpowiedział w najlepszy możliwy sposób.

Dobry początek i dramat Piotra Pawlickiego

Spotkanie rozpoczęło się od lekkiej przewagi gospodarzy. Michael Jepsen Jensen wygrał pierwszy wyścig, ale Grzegorz Zengota od razu pokazał, że tego dnia będzie mocnym punktem Unii.

Po czterech biegach wynik pozostawał otwarty — 13:11 dla GKM-u — a leszczynianie dotrzymywali kroku gospodarzom.

Prawdziwy dramat rozegrał się jednak w biegu piątym.

Piotr Pawlicki prowadził pewnie, gdy nagle stracił panowanie nad motocyklem i z ogromnym impetem uderzył w bandę na prostej startowej. Na stadionie zapadła cisza. Lider Unii długo podnosił się z toru, a uwagę wszystkich przyciągała jego lewa kostka.

Mimo ogromnego bólu zdecydował się kontynuować zawody.

Od tego momentu przez cały wieczór towarzyszyli mu fizjoterapeuci, a każdy krok sprawiał mu wyraźny dyskomfort. Pawlicki jednak nie odpuścił.

I właśnie to był jeden z najbardziej heroicznych obrazków tego meczu.

Pawlicki i Parnicki ciągnęli Unię

Po pechowym wykluczeniu w biegu piątym Pawlicki wrócił jeszcze mocniejszy.

Kapitan leszczynian wygrał biegi 7 i 10, regularnie dowoził cenne punkty i do samego końca utrzymywał Unię w grze.

Jego dorobek to: 13 punktów (2, w, 3, 2, 3, 2, 1)

Ogromne słowa uznania należą się również Nazarowi Parnickiemu. Ukrainiec ponownie pojechał bardzo odważnie i zdobył: 11 punktów (3, 1, 1, 0, 3, 0, 3)

Obaj aż siedmiokrotnie wyjeżdżali na tor, próbując odrobić straty swojej drużyny.

Dobrze wyglądał także Keynan Rew, który zakończył zawody z 7 punktami, a ważne punkty dorzucił Grzegorz Zengota – 9.

Wielkim rozczarowaniem był natomiast występ Bena Cooka, który zakończył zawody z zerowym dorobkiem.

GKM miał więcej argumentów

Gospodarze wygrali przede wszystkim dzięki bardzo równej drużynie.

Najlepszy był znakomity:

Michael Jepsen Jensen – zdobywca 13 punktów (3,2,3,2,3)

Świetnie pojechał również długo krytykowany:

Max Fricke – który zanotował 10+1 (3,3,2,0,2*)

Bardzo ważne punkty dorzucili:

  • Wadim Tarasienko – 8+1
  • Kevin Małkiewicz – 8+1
  • Maksym Drabik – 6+2
  • Bastian Pedersen – 5+1

Szczególnie imponował młody Kevin Małkiewicz, który dwukrotnie pokonał Bena Cooka i właściwie „posadził” Australijczyka na ławce.

Kluczowe momenty meczu

Bieg 5 – pierwszy cios GKM-u

Po upadku i wykluczeniu Pawlickiego gospodarze wykorzystali okazję idealnie:

Fricke, Drabik, Zengota, Pawlicki (w) 5:1 Stan meczu: 18:12

To wtedy GKM po raz pierwszy wyraźnie odskoczył.

Bieg 7 – odpowiedź Unii

Pawlicki wrócił po wypadku i natychmiast wygrał:

Pawlicki, Jepsen Jensen, Parnicki, Pedersen 2:4 Stan: 23:19

Leszczynianie wrócili do gry.

Bieg 10 – walka trwa

Znów błysnął Pawlicki:

Pawlicki, Fricke, Drabik, Parnicki 3:3 Stan: 34:26

Unia nadal miała szansę.

Bieg 14 – ostatnia nadzieja

Świetnie pojechał Parnicki:

Parnicki, Tarasienko, Rew, Drabik (d) 2:4 Stan: 45:39

Przed ostatnim biegiem strata wynosiła tylko sześć punktów.

Bieg 15 – GKM zamyka mecz

Gospodarze nie pozostawili złudzeń:

Jepsen Jensen, Fricke, Pawlicki, Zengota 5:1

Końcowy wynik:

Bayersystem GKM Grudziądz – Fogo Unia Leszno 50:40


Punktacja

Bayersystem GKM Grudziądz – 50

9. Michael Jepsen Jensen – 13 (3,2,3,2,3)
10. Damian Miller – ns (-,-,-,-)
11. Maksym Drabik – 6+2 (1,2*,1*,2,d)
12. Max Fricke – 10+1 (3,3,2,0,2*)
13. Wadim Tarasienko – 8+1 (1,1*,1,3,2)
14. Bastian Pedersen – 5+1 (1*,0,0,3,1)
15. Kevin Małkiewicz – 8+1 (2,2,2,1,1*)
16. Jan Przanowski – ns


Fogo Unia Leszno – 40

1. Ben Cook – 0 (0,0,0,-,-)
2. Keynan Rew – 7 (0,3,0,-,3,1)
3. Janusz Kołodziej – zz
4. Grzegorz Zengota – 9 (2,3,1,2,1,0)
5. Piotr Pawlicki – 13 (2,w,3,2,3,2,1)
6. Nazar Parnicki – 11 (3,1,1,0,3,0,3)
7. Kacper Mania – 0 (0,-,0)
8. Emil Konieczny – ns

Bieg po biegu:
1. (66,96) Jepsen Jensen, Zengota, Drabik, Cook – 4:2 – (4:2)
2. (67,14) Parnicki, Małkiewicz, Pedersen, Mania – 3:3 – (7:5)
3. (67,07) Fricke, Pawlicki, Tarasienko, Rew – 4:2 – (11:7)
4. (67,33) Zengota, Małkiewicz, Parnicki, Pedersen – 2:4 – (13:11)
5. (66,89) Fricke, Drabik, Zengota, Pawlicki (w) – 5:1 – (18:12)
6. (67,48) Rew, Małkiewicz, Tarasienko, Cook – 3:3 – (21:15)
7. (67,47) Pawlicki, Jepsen Jensen, Parnicki, Pedersen – 2:4 – (23:19)
8. (67,86) Pedersen, Zengota, Tarasienko, Rew – 4:2 – (27:21)
9. (66,75) Jepsen Jensen, Pawlicki, Małkiewicz, Cook – 4:2 – (31:23)
10. (67,86) Pawlicki, Fricke, Drabik, Parnicki – 3:3 – (34:26)
11. (67,20) Parnicki, Jepsen Jensen, Zengota, Fricke – 2:4 – (36:30)
12. (67,74) Rew, Drabik, Małkiewicz, Mania – 3:3 – (39:33)
13. (66,92) Tarasienko, Pawlicki, Pedersen, Parnicki – 4:2 – (43:35)
14. (67,08) Parnicki, Tarasienko, Rew, Drabik (d) – 2:4 – (45:39)
15. (67,19) Jepsen Jensen, Fricke, Pawlicki, Zengota – 5:1 – (50:40)


Unia przegrała, ale pokazała charakter

Choć leszczynianie wracają z Grudziądza bez ligowych punktów, mogą opuszczać stadion z podniesionymi głowami. Po raz kolejny pokazali ambicję, odporność psychiczną i gotowość do walki z mocnym rywalem.

Największym symbolem tego meczu pozostanie jednak Piotr Pawlicki.

Po bolesnym upadku mógł zejść z toru.

Zamiast tego wrócił i poprowadził swoją drużynę do walki.

Takie występy budują drużynę. Nawet jeśli tym razem nie przyniosły zwycięstwa.