To był wieczór, którego kibice Gezet Stali Gorzów długo nie zapomną. Ponad 9,5 tysiąca fanów zgromadzonych na stadionie im. Edwarda Jancarza było świadkami jednego z najbardziej emocjonujących spotkań obecnego sezonu PGE Ekstraligi. Gospodarze po kapitalnej końcówce pokonali Orlen Oil Motor Lublin 46:44 i pokazali, że nie zamierzają walczyć jedynie o utrzymanie. Coraz wyraźniej wyglądają na zespół gotowy do walki o fazę play-off.

Choć Motor przyjechał do Gorzowa osłabiony brakiem kontuzjowanego Fredrika Lindgrena, wciąż pozostawał faworytem. W końcu w składzie gości znajdowali się Bartosz Zmarzlik, Martin Vaculik czy Mateusz Cierniak. Tym bardziej zwycięstwo Stali nabiera ogromnego znaczenia.

Po końcowym sukcesie trener gospodarzy Piotr Paluch nie krył wzruszenia. Po czternastym biegu wbiegł na tor i uklęknął, celebrując triumf razem ze swoimi zawodnikami.

Obietnica złożona przed kluczowym biegiem

Jak się okazało, ten gest nie był przypadkowy.

Szkoleniowiec Stali zdradził po meczu, że jeszcze przed czternastym biegiem złożył swoim zawodnikom specjalną obietnicę.

– Od samego początku nie układało się to zbyt dobrze, ale końcówka była dobra. Pogubiliśmy jednak wiele punktów, bywało niezrozumienie, w jednym z biegów Kacper Woryna wpakował zawodnika w płot i nic za to nie dostał. Przed czternastym biegiem powiedziałem chłopakom, że jak zrobią 3:3, to uklęknę przed nimi na torze – mówił zadowolony Piotr Paluch w mix-zonie na antenie Canal+.

Stal wykonała zadanie. W czternastej gonitwie padł remis, który przypieczętował zwycięstwo gospodarzy. Paluch słowa dotrzymał.

Początek należał do Motoru

Spotkanie od początku było niezwykle wyrównane, choć to goście lepiej weszli w zawody.

Motor po czterech biegach prowadził 14:10. Świetnie prezentowali się młodzieżowcy Bartosz Bańbor i Bartosz Jaworski, a kapitalnie dysponowany był również Bartosz Zmarzlik.

Po dwóch seriach lublinianie utrzymywali przewagę:

Po siedmiu wyścigach: 22:20 dla Motoru

Stal miała problemy, zwłaszcza z juniorami. Oskar Paluch nie mógł znaleźć odpowiedniego rytmu, a Adam Bednar po świetnym początku zaczął zmagać się z awarią sprzęgła.

Kluczowy moment – przebudzenie Pollestada

Przełom nastąpił w jedenastym biegu.

Jack Holder i Mathias Pollestad pokonali podwójnie duet Woryna–Bańbor 5:1, dzięki czemu Stal pierwszy raz od dawna objęła prowadzenie:

34:32

To był moment, w którym stadion uwierzył, że sensacja jest możliwa.

Bieg trzynasty – Adam Bednar zatrzymał Bartosza Zmarzlika

Największe emocje przyniosła jednak gonitwa numer trzynaście.

Anders Thomsen i Adam Bednar fantastycznie wyszli spod taśmy i objęli podwójne prowadzenie. Za ich plecami znalazł się Bartosz Zmarzlik, który rozpoczął szaleńczą pogoń za młodym Czechem.

Bednar nie popełnił jednak ani jednego błędu.

Dowiózł drugie miejsce przed pięciokrotnym mistrzem świata.

Efekt?

Stal wygrała 5:1 i odskoczyła na 42:36.

Piotr Paluch był pod ogromnym wrażeniem swojego zawodnika.

– Teraz już ma stres mniejszy, ale miał kłopoty, bo wygrał bieg juniorski, później spaliło się sprzęgło, udało się to naprawić. Przepraszał nawet za jeden z wyścigów, ale mówiłem mu, że ma jeszcze start przed sobą. Jest dla mnie pozytywnym bohaterem, bo przywieźć takich zawodników za plecami…

Później trener rozwinął tę myśl:

– Wygrał bieg juniorów, ale później pojawiły się u niego kłopoty ze sprzęgłem, które się spaliło. Przed 13. wyścigiem przeprosił mnie za to, a ja do niego, że nie przepraszaj, bo masz ostatni wyścig. To co wtedy zrobił, to szok. Wielki pozytywny bohater dla mnie. Przywieźć za plecami takich zawodników, w takim momencie, to autentyczny szok.

Stal jako kolektyw

Po meczu Piotr Paluch podkreślał, że siłą jego drużyny nie są pojedyncze nazwiska, lecz zespołowość.

– Pewnie, że chcielibyśmy, aby tak było zawsze. […] Cały sezon cieszymy kibiców jazdą, zawodnicy czują wsparcie i pochwały. Nie spoczywamy jednak na laurach. Dalej będziemy tworzyć taki team, który sobie pomaga.

I dodał:

– Tworzymy kolektyw i to jest najważniejsze. Mamy taką ekipę, że jak jeden źle pojedzie, to drugi nadrabia. To jest nasz ogromny atut.

Nie zabrakło też uszczypliwości wobec Woryny

Paluch odniósł się również do jednej z sytuacji torowych, nie kryjąc frustracji.

– Dzisiaj niezbyt dobrze się to układało. Końcówka była już całkiem dobra. Wcześniej pogubiliśmy sporo punktów. Było też trochę nieporozumień na torze. Swoje zrobiła również ostra jazda Kacpra Woryny, który wpakował naszego zawodnika w płot i nie dostał za to nic. Po 13. wyścigu podszedłem do chłopaków i powiedziałem, że jak w 14. zrobicie remis, to uklęknę na torze.

Paluch zdradził też plan na Zmarzlika

Szkoleniowiec Stali przyznał, że przed biegami instruował swoich zawodników, jak bronić się przed Bartoszem Zmarzlikiem.

– Mówiłem, aby nie zostawiać mu bramy, bo Bartek lubi wchodzić pod zawodnika.

To najwyraźniej zadziałało, bo choć lider Motoru zdobył aż 15 punktów, nie był w stanie samodzielnie odwrócić losów meczu.

Zwycięstwo, które może zmienić sezon

Gezet Stal Gorzów po tym triumfie ma już siedem punktów w tabeli i coraz odważniej może myśleć o czymś więcej niż tylko spokojnym utrzymaniu.

Pokonanie Motoru Lublin – nawet osłabionego – to ogromny sygnał wysłany całej PGE Ekstralidze.

W Gorzowie rodzi się zespół, który nie boi się nikogo.

A Piotr Paluch? Symbolicznie uklęknął przed swoimi zawodnikami.

Bo po takim meczu po prostu trzeba było oddać im hołd.