Motor Lublin w niedzielnym meczu nie dał najmniejszych szans Betard Sparcie Wrocław, odnosząc efektowne i wysokie zwycięstwo. Jednym z bohaterów spotkania był junior lublinian, Bartosz Bańbor, który po słabym początku sezonu odzyskał świetną formę. W czterech startach zdobył 6 punktów i 3 bonusy, co jest jego najlepszym wynikiem w ostatnich tygodniach. Po meczu zawodnik podzielił się swoimi spostrzeżeniami, nie kryjąc satysfakcji, ale i pokory przed kolejnymi wyzwaniami.
Progres, który widać gołym okiem
Bartosz Bańbor jeszcze kilka tygodni temu borykał się z problemami sprzętowymi i brakiem pewności siebie. Teraz jest jednym z pozytywnych zaskoczeń Motoru, a jego forma rośnie w idealnym momencie – tuż przed kluczową fazą sezonu. Po meczu ze Spartą, w rozmowie z ekstraliga.pl, zawodnik przyznał, że nie spodziewał się tak dobrego wyniku zarówno drużyny, jak i swojego indywidualnego występu.
— „Gdy spojrzymy na czasy, które padały podczas meczu z Wrocławiem, to można stwierdzić, że tor był inny. Tam było chyba 3-4 sekundy gorzej niż wtedy, kiedy trzykrotnie padł rekord toru. Był za to dosyć podobny start i taki, jaki ja bardziej wolę. Można było więc to wykorzystać i trochę przełożyć się na podstawie tamtych zawodów. Teraz po trasie wiadomo – było twardo, ale trzeba było po prostu wykorzystywać te szybsze ścieżki.” – powiedział Bańbor.
Ulga po ciężkim początku sezonu
Dla młodego zawodnika kluczowe jest odbudowanie pewności siebie. W kwietniowym meczu na Stadionie Olimpijskim Bańbor wywalczył zaledwie 2 punkty i 1 bonus. Dziś widać, jak wielki postęp zrobił.
— „No szczerze to trochę mi ulżyło przez to, że w końcu jest ten zadowalający mnie wynik i że już nie ma aż takich problemów. Zobaczymy, czy to wszystko się przełoży też na wyjazd do Wrocławia, bo obstawiam, że prędzej czy później gdzieś się tam w play-offach spotkamy (uśmiech). We Wrocławiu, pod względem dopasowania motocykla tor jest ciężki, ale bardzo przyjemny do jazdy. Mam więc nadzieję, że trafię dobrze i że będzie dobrze.”
Psycholog sportowy kluczem do sukcesu?
Bańbor od lat współpracuje z Norkiem Koczarianem, znanym psychologiem sportowym. Jak sam przyznaje, ta współpraca pozwala mu zachować spokój w najtrudniejszych momentach i uczy lepszego reagowania na presję.
— „Tak naprawdę pracujemy razem z Norikiem odkąd miałem 15 lat, więc znamy się już też bardzo dobrze. Ja przychodzę i on już mi sam mówi, co było źle, że tu się zestresowałem, czy to, czy tamto. No i ja mu tylko przyznaję rację (śmiech). Więc na pewno to bardzo pomaga i dalej kontynuujemy tę współpracę – żeby po prostu być lepszym zawodnikiem.”
„Nie spodziewaliśmy się takiego wyniku”
Motor w tym sezonie przyzwyczaił kibiców do wysokich wygranych, jednak jak podkreśla Bańbor, nigdy nie można lekceważyć rywali.
— „Nigdzie nie będzie łatwo, bo to nigdy nie można się spodziewać, co będzie… Tak samo jeśli chodzi o spotkanie z BETARD SPARTĄ – też nie spodziewaliśmy się takiego wyniku. Chyba nikt się nie spodziewał (śmiech). Będziemy więc walczyć, a ja ze swojej strony liczę po prostu na dobry wynik, żeby cały czas iść w górę.”
Szwedzkie doświadczenia procentują
Bańbor ma za sobą kilka występów w szwedzkiej lidze, które, jak twierdzi, są doskonałą lekcją i okazją do ścigania się z doświadczonymi zawodnikami na wymagających torach.
— „Dużo daje, bo to są zawody o trochę mniejszej presji. Można pościgać się z zawodnikami ekstraligowymi na innych torach, czasami bardziej technicznych, trudniejszych. Niestety musiałem parę meczów w tym roku odpuścić, ze względu na chociażby DMPJ czy inne zawody młodzieżowe, ale na pewno w przyszłym roku – i mam nadzieję, że jeszcze w tym pojadę tam, bo i klimat i ogólnie wszystko inne mi tam odpowiada.”
O play-offach bez kalkulacji
Motor jest już pewny udziału w fazie play-off, ale pytanie o rywala w pierwszej rundzie pozostaje otwarte. Bańbor wskazuje na GKM Grudziądz.
— „Po meczu w Grudziądzu, który odbył się chwilę przed naszym, myślę, że to właśnie BAYERSYSTEM GKM wejdzie do play-off i to z nimi pojedziemy pierwsze mecze.”
Ocena własnego występu
Na koniec junior Motoru podsumował swój niedzielny mecz.
— „Wiadomo, że zadowolony. Gdyby nie ostatni bieg, to by było idealnie, ale i tak jest dobrze.”
Zdjęcie: Patrycja Knap








