Redaktor Bartłomiej Czekański słusznie zauważył w swoich mediach społecznościowych, iż nad tym co obecnie dzieje się w polskim żużlowym światku nikt nie panuje:
Totalny burdel w polskim żużlu. Nikt nic nie wie, a to przecież nie jest czeski speedway. Listopad za pasem, a sześć drużyn nadal nie wie, w jakiej lidze pojedzie. Skandal! PZMłot, Ekstralipa i Główna Komedia Sportu Żużlowego zupełnie wypuściły lejce z rąk. Jeśli teraz jeszcze zaczną bawić się w jakieś licencje nadzorowane (co tu nadzorować – spiralę długów?), jeśli nie wytną raka i nie zbudują podwalin do restauracji biało-czerwonego speedwaya, to w zasadzie już można żużlowego trupa pudrować do pogrzebu.
Bardzo ciekawy artykuł dotyczący całego bajzlu jaki obecnie panuje w polskich ligach żużlowych opisano w artykule w przegladsportowy.onet.pl, który można streścić w następujący sposób:
1 listopada otworzy się kluczowe okno transferowe dla polskiego żużla, a drużyny zaczną tworzyć składy na sezon 2025. Niemniej jednak, niemal jedna trzecia klubów nadal nie zna swojej ligowej przyszłości, co sprawia, że sytuacja jest wyjątkowa i niezwykle napięta.
Największy niepokój w PGE Ekstralidze wzbudza niejasna sytuacja Stali Gorzów. Klub nie ma pewności, w której lidze będzie rywalizować, co komplikuje jego plany kadrowe. Kolejnym zespołem czekającym na decyzje jest Unia Leszno, która po spadku z najwyższej ligi liczy na to, że jeśli jakiś klub (Stal) nie uzyska licencji, będzie mogła wrócić do Ekstraligi zamiast rywalizować w Metalkas 2. Ekstralidze.
Orzeł Łódź także stoi w obliczu poważnych zmian – Witold Skrzydlewski zapowiedział wycofanie finansowania, co oznacza, że klub albo pozostanie w 2. Ekstralidze, albo przestanie istnieć. Tymczasem Wybrzeże Gdańsk, które spadło do Krajowej Ligi Żużlowej, nadal ma szansę na pozostanie na drugim poziomie rozgrywek. Sytuacja Gdańska może zależeć od dalszych decyzji dotyczących Stali Gorzów i Unii Leszno.
Na drugim poziomie niepewność dotyczy także Unii Tarnów i Startu Gniezno, które zajęły odpowiednio pierwsze i drugie miejsce w KLŻ także mogą jeszcze rywalizować na poziomie 2. Ekstraligi. Jeśli chodzi o Unię sprawa rozbija się o zaległości finansowe. Start po niedopuszczeniu Tarnowian do rywalizacji na drugim poziomie w polskich ligach automatycznie uzyska prawo występowania w Metalkas 2. Ekstralidze. Problemy w określeniu przyszłości sprawiają, że kluby są w trudnej sytuacji – ciężko jest tworzyć stabilne składy, nie wiedząc, w której lidze będą startować.
Pewne jazdy na drugim poziomie lig żużlowych w Polsce są w zasadzie tylko drużyny z Bydgoszczy, Poznania, Ostrowa, Krosna i Rzeszowa. To ledwie pięć klubów.
Coraz głośniej mówi się o konieczności poważnych zmian strukturalnych w polskim żużlu. Pojawiają się głosy, że obecne rozgrywki potrzebują sztucznej regulacji, jak KSM, aby zapobiec sytuacjom podobnym do tej w Gorzowie. Inni z kolei postulują stworzenie dwóch lig zamiast trzech oraz poszerzenie Ekstraligi do 10 zespołów. Na razie jednak EŻ trzyma się wcześniej ustalonego planu zarządzania rozgrywkami, a przyszłość polskiego żużla będzie zależeć od tego, jak rozwiążą się obecne niepewności. W 2024 roku mieliśmy 20 drużyn w Polsce, z czego aż sześć czeka na decyzje dotyczące swojej ligi na sezon 2025 – jak dotąd, taka sytuacja nie miała miejsca.
A startujące 1 listopada okienko transferowe potrwa tylko 14 dni. Kuriozalna jest data audytu zaplanowana przez władze ekstraligi w mającej ogromne problemy finansowe Stali Gorzów. Ma to nastąpić 4 listopada. Tak niektórzy na podjęcie decyzji mają czas…
Źródło: Fb Bartłomieja Czekańskiego, przegladsportowy.onet.pl






