Zawodnik, mistrz, trener

Piotr Baron od lat należy do najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego żużla. Najpierw jako zawodnik – reprezentujący m.in. GKM Grudziądz, Apatora Toruń i Spartę Wrocław, a później jako szkoleniowiec, który w każdym z tych miejsc zostawił po sobie trwały ślad. W barwach Sparty zdobył trzy tytuły Drużynowego Mistrza Polski jako zawodnik, a już po zakończeniu kariery wrócił tam jako trener, prowadząc wrocławian do srebrnego medalu DMP, a także ratując ekipę ze stolicy Dolnego Śląska przed spadkiem z najwyższej ligi żużlowej w Polsce.

Jako menadżer Unii Leszno w latach 2017–2020 świętował cztery złote tytuły z rzędu, tworząc potęgę, która zdominowała PGE Ekstraligę. A w ostatnich latach – już jako szkoleniowiec KS Toruń (Pres Grupa Deweloperska Toruń) – poprowadził zespół do brązowego medalu w 2024 roku i złota po 17 latach przerwy w sezonie 2025.

W sumie ma na koncie pięć tytułów mistrza Polski jako trener – wynik, który stawia go w ścisłej czołówce w historii polskiego speedwaya.


Zbudował drużynę z charakterem

Choć w sezonie 2025 torunianie nie byli faworytem, Baron potrafił stworzyć zespół, który po prostu nie przegrywał wtedy, kiedy nie mógł. Jego Pres Grupa Deweloperska Toruń miała być „co najwyżej trzecia”, za Motorem Lublin i Spartą Wrocław, a tymczasem sięgnęła po złoto, kończąc dominację lublinian.

Domowy tor stał się prawdziwą twierdzą – tylko w dwóch z dziewięciu spotkań gospodarze nie przekroczyli bariery 50 punktów. W finale torunianie pokonali Motor Lublin 54:36, a w rewanżu utrzymali przewagę, pieczętując mistrzowski tytuł.


„Mecz i tak w dę, a nie ro*******y drużyny”

Wielu kibiców poznało Barona z innej strony dzięki serialowi „Jazda o złoto. Żużel na podsłuchu” emitowanemu przez Canal+.
To właśnie tam padły słowa, które najlepiej oddają jego filozofię:

„Mecz i tak w dę, a nie ro*******y drużyny.”

To jedno zdanie stało się symbolem stylu Piotra Barona – trenera, który przedkłada atmosferę i spójność zespołu nad chwilowe emocje i pojedyncze błędy.


Cieślak: „Potrafi z grupy zawodników zrobić drużynę”

Słowa uznania popłynęły z ust legendy polskiego żużla, Marka Cieślaka, który w rozmowie z WP SportoweFakty stwierdził:

„Potrafi z grupy zawodników zrobić drużynę. Prawda jest jednak jeszcze jedna, że wszystkie zespoły, które prowadził, były naszpikowane gwiazdami. Aczkolwiek do porządnej ekipy trzeba mieć również porządnego szkoleniowca. Wiadomo, że trener w takiej drużynie nie będzie nikogo uczył jeździć, ale musi stworzyć takie warunki, żeby żużlowcom było dobrze, a ich tor był atutem. To nie są łatwe sprawy, a Piotrek się z tego wywiązuje. Na to wskazują też wyniki.”

Cieślak dodał też, że Baron „nie jest uległy wobec prezesów” i ma własne zdanie – cechę, którą uznaje za niezbędną w tym sporcie.


Ząbik: „Najpierw coś przemyśli, potem da odpowiedź”

Inny znakomity trener, Jan Ząbik, który od lat współpracuje z Baronem i zna go jeszcze z czasów, gdy ten stawiał pierwsze kroki w sporcie, również nie szczędził pochwał:

„Przede wszystkim jest fachowcem. On nie wybuchnie. Najpierw coś przemyśli i potem da odpowiedź. Nie jest konfliktowy, zna rzemiosło o torach czy składzie. Dodatkowo robi dobrą atmosferę w zespole i uczy tego, co trzeba. Gdy się spotykamy, omawiamy sobie pewne sprawy. Nie da się też ukryć, że ma szczęście, a tego potrzeba w sporcie. My szanujemy żużlowców, a oni – nas. Z każdym trzeba rozmawiać, bo nie ma dwóch takich samych zawodników. To później procentuje.”


Michelsen: „W każdym innym zespole mój wieczór byłby skończony”

Barona chwalą nie tylko trenerzy, ale też zawodnicy. Duński lider torunian Mikkel Michelsen wspominał moment, gdy po serii nieudanych biegów w Lublinie, mimo wszystko dostał od trenera kolejną szansę:

„Mogę tylko podziękować trenerowi Baronowi. W każdym innym zespole, po upadku, mój wieczór byłby skończony. Nie dostałbym więcej biegów. Już dziękowałem trenerowi, ale mam ogromny szacunek dla tej decyzji. Wiem, ile wysłuchał komentarzy za tę decyzję. Nikt nie rozumiał, dlaczego mnie nie zastąpił. Wyjechałem, zgarnąłem dwa zwycięstwa i uciszyłem tak zwanych ekspertów.”

Kilka miesięcy później to właśnie Michelsen, tym razem na torze w Lublinie, zdobył decydującą „trójkę”, która przypieczętowała złoto dla Torunia.

Również junior Krzysztof Lewandowski przyznał, że decyzja Barona o odsunięciu go od składu była słuszna – „uświadomiła go”, że nie był wtedy w odpowiednim momencie kariery, by reprezentować klub w Ekstralidze.


Rusko: „Jedyną cechą, której Piotr nie ma, to lojalność”

Nie wszyscy jednak wypowiadają się o Baronie wyłącznie w superlatywach.
Andrzej Rusko, prezes Betard Sparty Wrocław, przypomina, że to właśnie w tym klubie torunianin rozpoczął swoją trenerską drogę:

„Piotr został przez nas stworzony, wyciągnięty ze sklepu z butami. Wychowywaliśmy go i uczyliśmy tutaj wszystkiego. Jest człowiekiem z charyzmą, który na pewno nadaje się do tego, żeby być menadżerem drużyny i świetnie potrafi sobie z tym radzić. W pewnym momencie zaczęło go uwierać może to, że zwraca mu się uwagę. Stąd doszło do pewnego rodzaju nieporozumienia. Z jednej strony cenię go za jego umiejętności. Jedyną cechą, której Piotr nie ma, to lojalność.”

Baron odszedł z Wrocławia w 2016 roku po półfinałowym meczu ze Stalą Gorzów, gdy – jak sam później przyznał – nie mógłby „uczciwie spojrzeć w lustro”, pozostając w klubie po konflikcie dotyczącym przygotowania toru podczas półfinałowego meczu ze Stalą Gorzów na stadionie w Poznaniu. To właśnie na Golęcinie Spartanie rozgrywali wówczas swoje mecze jako gospodarze, gdyż Stadion Olimpijski który wówczas przechodził gruntowny remont min. przed World Games.


„Jeszcze nie teraz” – o reprezentacji

Po zdobyciu tegorocznego złota z Toruniem, pytany w Magazynie żużlowym o możliwość objęcia stanowiska selekcjonera reprezentacji Polski (jeszcze przed rezygnacją Rafała Dobruckiego), Baron odpowiedział krótko: „Jeszcze nie teraz.”

Nie zmienia to faktu, że jego nazwisko od dawna znajduje się na szczycie listy potencjalnych kandydatów do tej funkcji. W środowisku coraz głośniej mówi się, że to właśnie on może być przyszłym selekcjonerem kadry.

Potwierdza to również Marek Cieślak:

„Nie będzie łatwo znaleźć nowego selekcjonera. To musi być ktoś mądry i doświadczony. Trenerem reprezentacji nie może też zostać ktoś bez nazwiska i bez osiągnięć sportowych. Ja widzę tylko jednego kandydata. Według mnie Piotr Baron byłby dobrym trenerem kadry. Ma charyzmę i sukcesy w lidze w trzech różnych klubach. Właśnie zdobył mistrza z Apatorem, a wcześniej wygrywał ligę z Unią Leszno, a w Sparcie Wrocław też miał swoje pięć minut. Pytanie, czy będzie chciał i czy będzie miał możliwość, bo przecież wiąże go kontrakt z Toruniem.”


Trener z charakterem i spokojem

Dziś Piotr Baron ma 51 lat – a więc w świecie trenerów żużlowych wciąż jest człowiekiem młodym. Łączy w sobie doświadczenie zawodnika i pragmatyzm menadżera. Umie słuchać, nie boi się decyzji i nie traci panowania nad sobą. To właśnie te cechy sprawiają, że o jego drużynach mówi się jedno: „one naprawdę są zespołami.”