Nie od dziś wiadomo, iż zawodnicy w większości przypadków „dogadani” są z klubami, w których będą występować w przyszłym sezonie. Wiele z tych informacji „nie wycieka” na zewnątrz. Jednak w świecie żużlowym głośno jest w przypadku kilku transferów. Nazwiska dwóch zawodników nie schodziły ostatnio z nagłówków największych sportowych portali internetowych. Chodzi o byłego już zawodnika Włókniarza Częstochowa Mikkela Michelsena i lidera klasyfikacji najskuteczniejszych żużlowców Metalkas 2. Ekstraligi Brady’ego Kurtza (ROW Rybnik).

Niedawno Duńczyka w swoim składzie na sezon 2025 ogłosił Apator Toruń. Wiemy, iż Michelsen podpisał już wcześniej zobowiązania w innym klubie i nie był to Włókniarz. Ale jak widać w speedwayu nie ma rzeczy niemożliwych.

Z kolei Australijczyk jest już podobno zawodnikiem Betard Sparty Wrocław na przyszły rok. Do transferu tych zawodników na łamach portalu sportowefakty.wp.pl odniósł się Marek Cieślak:

Według mnie lepszym ruchem jest sprowadzenie Brady’ego Kurtza, a nie Mikkela Michelsena. Australijczyk jest bezkonfliktowy. Przede wszystkim uważam go za lepszego zawodnika. Jest bardziej bojowy i daje sobie radę na różnych torach, co widać w Anglii. Jeśli trafi do Sparty, to ten klub nie będzie tego żałować.
Ja akurat trochę tego nie rozumiem, bo mówimy o zawodniku (Mikkel Michelsen – dop. red.), który położył sezon Włókniarzowi. Miał być jednym z liderów, a jego średnia biegopunktowa jest naprawdę kiepska. Na pewno nie taka, jak powinna być w przypadku żużlowca, który ciągnie wynik zespołu. Nie wiem, czy on będzie wybawieniem dla Apatora. Jeśli torunianie mieli szanse na zakontraktowanie Kurtza, a zdecydowali się na Duńczyka, to według mnie popełnili błąd –
Cieślak krótko posumował ogłoszone hitem transferowym przejście Michelsena do Apatora.