Jeszcze kilka tygodni temu GKM Grudziądz był największą sensacją sezonu PGE Ekstraligi. Drużyna prowadzona przez Roberta Kościechę po zwycięstwie na niezwykle trudnym terenie w Lublinie nad aktualnymi wicemistrzami Polski objęła fotel lidera najlepszej żużlowej ligi świata. W Grudziądzu coraz głośniej zaczęto mówić nie tylko o awansie do fazy play-off, ale nawet o walce o najwyższe cele.

Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Po porażce 2 sierpnia z Fogo Unią Leszno w 12. kolejce PGE Ekstraligi grudziądzanie znaleźli się w bardzo trudnym położeniu. Zespół, który jeszcze niedawno dyktował warunki najlepszym drużynom w kraju, zanotował serię czterech kolejnych przegranych spotkań i zamiast spokojnie przygotowywać się do fazy play-off, musi nerwowo oglądać się na rywali.


Od historycznego zwycięstwa w Lublinie do kryzysu

Momentem, który wydawał się początkiem wielkiej historii GKM-u, było zwycięstwo z 29 maja w 7 kolejce zmagań o DMP na torze Motoru Lublin.

Grudziądzanie pokonali wicemistrzów Polski z 2025 roku, na ich własnym stadionie i po siódmej rundzie PGE Ekstraligi – czyli dokładnie na półmetku rundy zasadniczej – znajdowali się na pierwszym miejscu w tabeli.

Był to jeden z największych pozytywnych zwrotów sezonu. Drużyna, która przed rozpoczęciem rozgrywek nie była wymieniana jako główny kandydat do czołowych lokat, udowodniła, że może rywalizować z najlepszymi. Jeszcze niejako „z rozpędu” Grudziądzanie pokonali w 8 kolejce PGE Ekstraligi (14 czerwca br.) Stelmet Falubaz Zielona Góra 54-36 zgarniając jednocześnie bonus za dwumecz (105-73).

Później jednak nastąpił gwałtowny zjazd.

GKM przegrał cztery kolejne mecze:

  • Stal Gorzów – GKM Grudziądz 54:36 – bez bonusa (99-81 w dwumeczu dla Stali)
  • Betard Sparta Wrocław – GKM Grudziądz 51:39 – bez bonusa (93-87 dla Sparty)
  • GKM Grudziądz – Pres Toruń 35:54 – bez bonusa (102-77 dla Pres)
  • Fogo Unia Leszno – GKM Grudziądz 51:39 – bez bonusa (91-89 dla Unii)

Każda kolejna porażka oddalała zespół od wymarzonej czwórki.


Leszno zabrało nie tylko zwycięstwo, ale także punkt bonusowy

Spotkanie w Lesznie miało ogromne znaczenie dla układu tabeli.

GKM przyjechał na stadion Unii z nadzieją na zdobycie punktów, które pozwoliłyby nadal realnie myśleć o fazie play-off. Początek meczu dawał kibicom z Grudziądza powody do optymizmu.

Do połowy zawodów wynik był otwarty, a goście byli w grze nawet o zwycięstwo.

Końcówka należała jednak zdecydowanie do gospodarzy. Leszczynianie odnaleźli odpowiednie ustawienia motocykli i nie tylko odwrócili losy spotkania, ale również pozbawili GKM punktu bonusowego.

Po meczu trener Robert Kościecha przyznał, że jego zespół liczył na więcej.

„Wiedzieliśmy, że to będzie trudne spotkanie. Liczyliśmy po cichu na to zwycięstwo. Do połowy meczu wszystko układało się pozytywnie, ale w końcówce Leszno znalazło swoją prędkość i po prostu Leszczynianie zabrali nam punkt bonusowy. Wszystko uciekło nam w końcówce. Nie mogliśmy w tym fragmencie meczu znaleźć prędkości w motocyklach.”


Tor nie był zaskoczeniem. Problemem była prędkość

Po meczu pojawiały się pytania dotyczące przygotowania nawierzchni w Lesznie. Robert Kościecha podkreślił jednak, że warunki nie były dla jego drużyny niespodzianką.

„Spodziewaliśmy się takiego toru, bo Leszczynianie robią go powtarzalnie i przyjeżdżając tu często na takim jeździmy. To nas w ogóle nie zaskoczyło. Można było się na nim ścigać.”

Zdaniem szkoleniowca problemem nie były więc warunki torowe, lecz brak odpowiedniej szybkości w decydujących momentach.


Liderzy zawiedli. Fricke i Tarasienko poniżej oczekiwań

Jednym z największych problemów GKM-u w ostatnich tygodniach jest dyspozycja kilku ważnych zawodników.

W Lesznie nie zawiódł przede wszystkim Michael Jepsen Jensen, który ponownie był jednym z liderów zespołu. Dobre zawody pojechali także Maksym Drabik oraz młody Beau Bailey.

Jednak zawodnicy, którzy mieli być filarami drużyny, nie zdobyli odpowiedniej liczby punktów.

Max Fricke zakończył mecz z dorobkiem 5 punktów, natomiast krajowy lider Wadim Tarasienko zdobył 4 punkty.

Szczególnie forma Australijczyka stała się jednym z największych znaków zapytania.

Zapytany o sytuację Fricke’a, trener Kościecha nie chciał szerzej komentować szczegółów.

„Pomidor. Niech to zostanie między nami.”

To krótkie zdanie najlepiej pokazuje, jak trudna jest obecnie sytuacja.


Play-off coraz dalej. GKM ma już tylko jedną drogę

Po meczu w Lesznie sytuacja w tabeli jest bardzo skomplikowana.

Do fazy play-off awans zapewniły sobie już:

  • Pres Toruń,
  • Betard Sparta Wrocław,
  • Fogo Unia Leszno.

GKM Grudziądz może jeszcze znaleźć się w najlepszej czwórce, ale droga jest niezwykle trudna.

Jedynym realnym rywalem, którego GKM może jeszcze wyprzedzić pozostaje Motor Lublin.

Grudziądzanie tracą do lublinian trzy punkty, a do zakończenia rundy zasadniczej pozostały już tylko dwie kolejki. Jednak Motor ma rozegrane jedno spotkanie mniej. W najbliższą niedzielę żużlowcy z Alei Zygmuntowskich będą walczyć z Betard Spartą we Wrocławiu. I całkiem realne wydaje się zdobycie przez Motor punktu bonusowego.

Trener Kościecha zdaje sobie sprawę, że sytuacja jest bardzo ciężka.

„Ciężko powiedzieć. Muszę policzyć, ale chyba tak. Ten punkt bonusowy tutaj (chodzi o mecz w Lesznie – dop. red.) był tym zaplanowanym minimum, żeby jeszcze się liczyć. Oczywiście to jest sport, wszystko może się wydarzyć, ale naprawdę będzie bardzo ciężko, żeby wejść do pierwszej czwórki.”


Pedersen kolejnym znakiem zapytania

Duże znaczenie dla końcówki sezonu będzie miała również sytuacja zdrowotna Bastiana Pedersena.

Trener GKM-u po spotkaniu w Lesznie podkreślił, że klub musi poczekać na rozwój sytuacji.

„Zobaczymy jak się wszystko poukłada i przede wszystkim jak w najbliższym czasie będzie się czuł Bastian Pedersen. Mamy jeszcze dwa tygodnie do najbliższego meczu. Na ten moment nic nie mogę więcej powiedzieć.”


Sezon marzeń zamienił się w walkę nerwów

Historia GKM-u Grudziądz pokazuje, jak brutalny potrafi być sport na najwyższym poziomie.

Jeszcze niedawno drużyna była liderem PGE Ekstraligi, pokonywała wicemistrza Polski na jego stadionie i zachwycała kibiców. Kilka tygodni później znalazła się w sytuacji, w której każdy kolejny mecz jest spotkaniem o być albo nie być (jeśli chodzi o awans do pierwszej czwórki rywalizacji w DMP).

Największym problemem nie jest jednak sama tabela, ale utrata wcześniejszej pewności siebie.

GKM nadal ma zawodników zdolnych wygrywać z najlepszymi, ale potrzebuje natychmiastowego przełamania. Jeśli liderzy odzyskają formę, a zespół wykorzysta ostatnie szanse, play-off nadal pozostaje możliwy.

Jeżeli jednak kryzys będzie trwał – sezon, który miał być historyczny, może zakończyć się dużym niedosytem.

W żużlu granica między sukcesem a rozczarowaniem jest wyjątkowo cienka. GKM Grudziądz przekonał się o tym w najbardziej bolesny sposób.

Co musi się stać, by GKM znalazł się w play-off?

Obecnie Grudziądzanie mają rozegranych 12 spotkań i 14 punktów na koncie. Jedyna drużyna, którą GKM może wyprzedzić – Orlen Oil Motor Lublin ma rozegranych 11 meczów i 17 oczek na koncie.

Batersystem GKM Grudziądz ma do rozegrana jeszcze dwa mecze:
14 sierpnia (13 kolejka PGE Ekstraligi) – w Częstochowie z Krono-Plast Włókniarzem oraz
21 sierpnia (14 kolejka PGE Ekstraligi) – w Grudziądzu z Orlen Oil Motorem Lublin.

Przy założeniu dwóch wygranych GKM może zdobyć jeszcze maksymalnie 6 punktów i w dorobku będzie mieć razem 20 oczek.

Orlen Oil Motor Lublin do odjechania ma trzy spotkania:
9 sierpnia (12 kolejka PGE Ekstraligi) – we Wrocławiu z Betard Spartą
16 sierpnia (13 kolejka PGE Ekstraligi) – w Lublinie z Fogo Unią Leszno
21 sierpnia (14 kolejka PGE Ekstraligi) – w Grudziądzu z Bayersytemem GKM.

Jeśli Lublinianie w trzech spotkaniach zdobędą tylko trzy punkty (np. za dwumecz z Fogo Unią Leszno), a GKM wygra oba mecze to Grudziądzanie znajdą się w pierwszej czwórce i będą walczyć o medale. Jeśli jednak Motor zdobędzie cztery oczka (a pierwsze – bonus za dwumecz ze Spartą) – może wywalczyć już w niedzielę – to wówczas Grudziądzanie znajdą się poza play off.

Ale to tylko dywagacje. Zawsze wszystko weryfikuje rywalizacja na żużlowych torach. Być może już w najbliższą niedzielę – ku rozpaczy kibiców GKM-u – będziemy znać wszystkie drużyny, które będą walczyć w tym roku o medale DMP.