Żużel to sport rodzinny, gdzie małe dzieci wraz ze swoimi rodzicami w poczuciu bezpieczeństwa przychodziły na stadiony by dopingować swoich idoli zdobywających punkty na torze.
To, po tym co ostatnio dzieje się na stadionach, przechodzi do historii. Niestety przy biernej postawie i braku reakcji organizatorów rozgrywek ligowych w naszym kraju – przypomnijmy przecież w najlepszej lidze żużlowej świata.
W ostatnim czasie – podczas wakacji, kiedy to czas sprzyja by min. na stadionach żużlowych pojawiały się całe rodziny z małymi dziećmi bombardują nas tytuły w stylu:
„Skandal podczas derbów. Kibice Falubazu znów plują na legendę żużla!”, „Skandal w Gorzowie! Kibice Falubazu skandowali nazwisko morderczyni!”, „Derby lubuskie w cieniu skandalu” – to nagłówki z artykułów po derbach Stal-Falubaz z 21 lipca.
„Żużel. Gwizdy, wyzwiska i… latające butelki! Tak kibice „podziękowali” Dudkowi!”, „Szczyt chamstwa w Zielonej Górze. Wulgarnie wyzywali idola!”, „Dudek wybuczany w Zielonej Górze. Kibice rzucali butelkami”, „Przemoc na meczu Fogo Unia Leszno – Stal Gorzów. Kibice dymili, a MOSiR liczy straty na stadionie w Lesznie”, „Skandal w Lesznie. Ochrona zainterweniowała na trybunach”, „Obraz nędzy i rozpaczy po wielkiej porażce. Na stadionie doszło do burdy…” – to niektóre tytuły po ostatniej (14) rundzie PGE Ekstraligi.
Czytając same tytułu aż ciarki przechodzą po plecach! To zapewne w imię hasła, że żużel łączy nie dzieli. Niestety na to skandaliczne zachowanie frustratów muszą patrzeć małe dzieci, ucząc się przy okazji niecenzuralnych, wulgarnych słów wykrzyczanych na trybunach przez osoby mieniące się kibicami swoich drużyn.
Kolejny raz zadamy pytanie Quo vadis polski speedway? I to jeszcze przy biernej postawie organizatorów rozgrywek ligowych. Ekstraliga żużlowa bardzo ostro i kategorycznie potrafi ukarać zawodników, którzy nie chcą narażać swojego życia i zdrowia na zmoczonym wodą torze, a nie potrafi zareagować na chamskie wybryki kibiców.
Nie trzeba daleko szukać, ale niestety prym wiodą fanatycy Falubazu. Nie potrafili zachować się w Gorzowie i nie uczcili pamięci świetnego człowieka, znakomitego żużlowca Bogusława Nowaka. I jak zapewniają w swoich mediach społecznościowych zrobili by to po raz kolejny!
Pobłażliwość w stosunku do zielonogórskich kiboli miała ciąg dalszy w minioną niedzielę. Ofiarą chorej wściekłości Zielonogórzan był ich jeszcze do niedawna idol – wychowanek Falubazu – Patryk Dudek. Oprócz bluzgów, w kierunku „Duzersa” poleciały także butelki. Zielonogórzan wyprowadził z równowagi czternasty bieg. Obie drużyny szły łeb w łeb, a o wynik trzeba było drżeć do ostatniego biegu. Oliwy do ognia dolała wygrana Patryka Dudka, niegdyś ulubieńca fanatyków z Zielonej Góry. Wydawało się, że zielonogórzanie jadą po podwójne zwycięstwo, ale „Duzers” koncertowo wyprzedził Przemysława Pawlickiego, a potem Rasmusa Jensena. Po zakończonym biegu kibice Falubazu kierowali w kierunku Dudka wyzwiska, a jego radość po zdobytej „trójce” okraszona była gwizdami. Kibice rozwścieczyli się do tego stopnia, że w żużlowca „Aniołów” poleciały nawet butelki.
Są to karygodne zachowania sfrustrowanych kiboli rodem ze stadionów piłkarskich w najgorszych latach. Ale niestety, jak to często bywa przykład idzie z góry. W przypadku Zielonogórzan nie tylko kibice zachowują się skandalicznie. Po meczu w Częstochowie zakończonym remisem po 45 pomiędzy Włókniarzem a Falubazem mogliśmy przeczytać w sportowych faktach.wp.pl:
Kamery telewizyjne stacji Eleven Sports 1 wychwyciły, że po zakończonej gonitwie numer czternaście, a przed rozpoczęciem ostatniej w parku maszyn doszło do spięcia. Mogliśmy ujrzeć, jak Piotr Pawlicki miał pretensje do klubowego mechanika gospodarzy, a po chwili w kierunku częstochowianina gestykulował także dyrektor sportowy Falubazu, którym jest Piotr Protasiewicz.
Po chwili w przekazie telewizyjnym mogliśmy zobaczyć kolejne spięcie pomiędzy Protasiewiczem i mechanikiem, który został odepchnięty przez jedną z legend polskiego speedwaya. Reporterka stacji Eleven Sports 1, Kinga Sylwestrzak, przekazała, że zaciągnęła informacji, co spowodowało całe zajście i usłyszała, jakoby członek teamu Włókniarza ucieszył się z dobrego wyniku swojego zespołu, co miało teoretycznie wyprowadzić z równowagi ekipę gości.
Chcieliśmy o to zapytać samego Piotra Protasiewicza, ale ten nie pojawił się w Ekstraliga Media Center.
Ach te emocje! Ale przecież to jest tylko sport, a nie igrzyska śmierci.
Na własnej skórze mogliśmy przekonać się, iż nawet w tak niszowej dyscyplinie sportu jakim jest speedrower podczas zawodów dzieci (sic!), nerwy puszczają opiekunowi najmłodszych, ale jednocześnie sędziemu tej dyscypliny oraz aktywnemu zawodnikowi Krystianowi Górniaczykowi, który nie zważając na obecność dzieci puścił w naszą stronę chamską wulgarną wiązankę. I jak twierdzą przedstawiciele federacji, koledzy człowieka o słabych nerwach – to normalne i każdemu mogą puścić nerwy. Tylko, że w takich przypadkach są równi i równiejsi. Brak kategorycznych i surowych kar napędza spiralę nienawiści, bo jest świadomość, że pewne rzeczy można robić bezkarnie i jest na to ciche przyzwolenie.
Mamy nowy syndrom zielonogórski?
Na szczęście – a raczej na nieszczęście całego żużla – osobnicy z grodu Bachusa nie są w swoich chuligańskich wybrykach osamotnieni. W pożegnalnym meczu Unii Leszno ze Stalą Gorzów skandaliczne sceny działy się na sektorze fanatyków Byków.
Tak pisano o meczu w Lesznie w Leszno.naszemiasto.pl:
Mecz o wszystko pomiędzy Unią Leszno a Stalą Gorzów, nie będzie promocją Leszna przez sport, o której tak dużo mówi się, dzieląc miliony z samorządowej kasy. Na pół godziny wstrzymano zawody, które miały rozstrzygnąć czy „Byki” utrzymają się w najwyższej lidze żużlowej.
Powodem była burda urządzona przez stadionowych chuliganów wspierających Fogo Unię Leszno. Kibole podpalili szalik klubu z Gorzowa, a później zaczęli solidnie „dymić”. Odpalono race, wyrywano krzesełka, rzucano butelkami. Miało dojść do szarpaniny z ochroną zawodów sportowych.
Komentarz fanki speedwaya do zajść na Smoczyku: „Przeszukują moją torebkę trzy razy w której zmieści się telefon i portfel, ale na fana bez problemu można wnieść race. Jak?”
Niestety sektor fan jest bardzo blisko sektora rodzinnego. Na wszystko patrzyły więc dzieci, słysząc to co wykrzykiwali wówczas kibole. Wiadomo, czym skorupka za młodu… Żarty na bok. Czy tak powinny wyglądać zawody żużlowe?
Przecież to nie jest bitwa na śmierć i życie. To jest tylko i wyłącznie sport kolejny raz to powtórzamy. Zawodnicy przeciwnych drużyn często są przyjaciółmi poza torem i na pewno wielokrotnie śmieją się z tak prostackich i chamskich zachowań fanatyków niektórych drużyn.
Podobno mamy najlepszą żużlową ligę świata. Są tutaj największe pieniądze – ale klasy w tych rozgrywkach jest coraz mniej…
I wizerunek całej dyscypliny jakby coraz bardziej podupadał i zbliżał się do zawodów w Pcimiu Dolnym w skoku w bok na czas… Niestety…
Obrazki z Leszna:
Krajobraz po bitwie:








