Z H. Skrzydlewska Orłem Łódź od lat wiązano wielkie nadzieje, ale ostatnie dni w klubie to nie sport, a chaos, oskarżenia i narastający konflikt personalny. Po niespodziewanym i głośnym zwolnieniu Janusza Ślączki, wieloletniego menedżera żużlowego, sytuacja wokół łódzkiego zespołu przybrała dramatyczny obrót. Wreszcie sam zainteresowany zabrał głos i w dosadnych słowach skomentował wydarzenia, które doprowadziły do jego odejścia. Jego wypowiedź dla WP SportoweFakty z programu Magazyn PGE Ekstraligi odbiła się szerokim echem w środowisku.


Kulisy zwolnienia. Co się wydarzyło w Łodzi?

Przypomnijmy: Ślączka został odsunięty od prowadzenia drużyny po meczu z Texom Stalą Rzeszów, który Orzeł przegrał 40:50. Spotkanie było o krok od zakończenia walkowerem z powodu fatalnego stanu toru. Choć ostatecznie udało się rozegrać zawody, dwóch zawodników – Andreas Lyager i Patryk Wojdyło – uległo groźnym wypadkom, a atmosfera wokół klubu zaczęła gęstnieć.

Kilka dni później dyrektor klubu Jan Konikiewicz w telewizyjnym wywiadzie obarczył Ślączkę odpowiedzialnością za wiele problemów. Ten jednak nie pozostał mu dłużny.


Janusz Ślączka: „Zalaniem toru oszukali mnie, zawodników i kibiców”

W rozmowie z WP SportoweFakty, Ślączka ostro skomentował zarzuty i odsłonił kulisy konfliktu z dyrektorem klubu:

Jan Konikiewicz chciał być w Orle wszystkim. Zastanawiam się zatem, po co ja tam byłem. Nie jest w sztabie szkoleniowym, a chce robić zmiany. Zna się na torze i chyba prawie na wszystkim. Brakuje mu kasku, motocykla, może kombinezonu Bartosza Zmarzlika i będzie nawet zdobywać punkty.

Z wypowiedzi trenera wynika, że jego relacje z zarządem już od dłuższego czasu były napięte. Szczyt konfliktu przypadł na feralne spotkanie z Texom Stalą Rzeszów:

Zalaniem tego toru podczas ostatniego meczu oszukali mnie, zawodników i kibiców. Mogło dojść do katastrofy, bo były dwa poważne wypadki Andreasa Lyagera i Patryka Wojdyło. To mogło pogrążyć zespół. Jeśli ktoś robi na złość drużynie i klubowi, a za dwa dni zostaje trenerem, to wydaje mi się, że ta osoba nie robiła tego sama. To wyszło gdzieś indziej. Maciej Jąder siedział w polewaczce, a ja w obecności sędziego i komisarza wskazywałem, jak ma lać wodę. Mówiłem, żeby polewać miejsca, które są w słońcu, a te zacienione w mniejszym stopniu. Oni zalali jednak cały tor, co przyczyniło się do przegranej i kontuzji Patryka Wojdyło.


„Nie wiedział, kto polewał tor. Potem już wiedział”

Trener zwrócił również uwagę na niespójności w wypowiedziach Konikiewicza:

Zwracam tylko uwagę, że na poniedziałkowej konferencji Jan Konikiewicz nie wiedział, kto polewał tor. W środę już wiedział. To pokazuje, że coś jest nie tak.

W rozmowie poruszył również inne zarzuty postawione przez klub – między innymi o rzekome niestawienie się na spotkanie w sprawie przygotowania toru:

Nie zostałem o nim poinformowany. To kłamstwo, że nie byłem zainteresowany organizacją treningu przed meczem w Krośnie. Jan Konikiewicz nie jest zbawcą żużla w Łodzi. Stawia mi zarzuty, a wydaje mi się, że sam ma większe. Na razie nic więcej nie powiem, ale może czas pokaże.


Wciąż formalnie trener, ale bez złudzeń

Choć oficjalnie nie otrzymał wypowiedzenia, Ślączka nie ma złudzeń co do swojej przyszłości w klubie:

Dowiedziałem się z mediów, że nie prowadzę drużyny, ale formalnie nadal pełnię obowiązki, bo nie dostałem wypowiedzenia. Kontrakt obowiązuje do 30 listopada. Jestem też zaproszony na wtorek do Witolda Skrzydlewskiego na rozmowę.

Na powrót do pracy w Orle nie ma już raczej szans.

W rozmowie bronił również swojej wcześniejszej wypowiedzi dla Canal+ udzielonej tuż po meczu:

Nie żałuję tego wywiadu. Wskazałem, że ktoś popełnił błąd w przygotowaniu toru. Teraz już wiadomo, że tor zalał Maciej Jąder. Ja broniłem siebie, bo mogłem zostać zawieszony. Nie mogę odpowiadać za kogoś i za polecenia, których nie wydawałem. Gdybym podjął złą decyzję, to na pewno wziąłbym odpowiedzialność. Maciej Jąder polewał tor już podczas wcześniejszych meczów i wychodziło mu to nieźle. Miałem zatem do niego jakieś zaufanie. Stało się jednak tak, a nie inaczej.


Nowa era z Jąderem, ale atmosfera w klubie jest napięta

Miejsce Ślączki zajął Maciej Jąder – ten sam, którego Ślączka oskarżył o nieprawidłowe przygotowanie toru. Nowy trener poprowadzi drużynę w kolejnym meczu przeciwko Moonfin Malesa Ostrovii Ostrów. Do składu wskoczył Duńczyk Patrick Hansen, który zastąpi kontuzjowanego Patryka Wojdyłę – poszkodowanego we wspomnianym meczu z Rzeszowem.


Podsumowanie

Spór Ślączki z Konikiewiczem przerodził się w otwartą medialną wojnę. W tle są poważne zarzuty dotyczące bezpieczeństwa zawodników, braku kompetencji i zakulisowych decyzji. Bez względu na to, kto ma rację, jedno jest pewne – H. Skrzydlewska Orzeł Łódź znalazł się w najtrudniejszym momencie ostatnich lat. I trudno oprzeć się wrażeniu, że prawdziwa walka toczy się nie na torze, a za kulisami.