Niedawno w Fakcie ukazał się artykuł dotyczący milionera, byłego prezesa Falubazu Zielona Góra – Roberta Dowhana.
Poseł generalnie nie robi nic złego. Swoim postępowaniem nie przekracza przepisów prawa. Ale czy to, że każdy polski podatnik co miesiąc finansuje milionerowi mieszkanie w stolicy jest moralne?
Polityka mieszkaniowa w Polsce kuleje i nie widać perspektyw na to, by w najbliższym czasie coś się zmieniło. Posłowie, jak już wiemy, nie mają jednak na co narzekać — istnieje przecież ryczałt na wynajem mieszkań dla tych, którzy w Warszawie nie mają własnego. Powiedzieć, że politycy korzystają z tego wyjątkowo chętnie, to nic nie powiedzieć. Kontrowersje budzi coraz więcej nazwisk na liście sejmowych ryczałtowców. Dość wspomnieć, że wśród nich jest milioner Robert Dowhan.
Posłowi, który dysponuje nieruchomościami, gruntami i działkami o łącznej wartości niemal 25 mln zł, podatnicy również finansują mieszkanie w stolicy.
Lista parlamentarzystów, którzy co miesiąc pobierają ryczałt na wynajem mieszkania z Kancelarii Sejmu, nie przestaje zaskakiwać. Opinia publiczna jest zniesmaczona. Jak wynika z sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej”, blisko 72 proc. badanych nie chce dodatku do najmu mieszkań dla posłów spoza Warszawy. Zwłaszcza dla tych, którzy dysponują niewyobrażalnym dla zwykłego obywatela majątkiem.
Politycy nie widzą jednak, gdzie jest problem. Co więcej — oburzają się, że ludzi to szokuje. Poseł Robert Kropiwnicki, o którym pisaliśmy, że ma 12 mieszkań, a kolejne finansują mu podatnicy, stwierdził po publikacji, że przecież żadna z jego nieruchomości nie mieści się w Warszawie, a cała sprawa to nagonka na niego.
Robert Dowhan z PO, były prezes Falubazu Zielona Góra, przebija tu jednak Kropiwnickiego (a przy okazji przebija także Arkadiusza Myrchę oraz Kingę Gajewską, którzy z powodu braku oporów, by brać ryczałt na mieszkanie na Powiślu, zainicjowali to publiczne rozliczanie posłów z „mieszkaniówek”).
Robert Dowhan każdego miesiąca otrzymuje 4 tys. zł na wynajem mieszkania w Warszawie. To maksymalna kwota, jaką może przekazać na ten cel Kancelaria Sejmu. Czy posłowi PO należą się te środki? Jeśli nie ma własnego zakwaterowania w Warszawie, to — zgodnie z regulaminem — tak. Czy powinien je pobierać jako ktoś, kogo stać na dom o wartości 5 mln zł? To już raczej problem natury etycznej, a nie prawnej.
Oprócz domu o powierzchni 468 m kw., który wart jest owe 5 mln zł, Dowhan ma też mieszkanie za ok. 2 mln zł i apartament za 3,5 mln zł (powierzchnia tego ostatniego to 160 m kw.). Poseł ma także dwa lokale użytkowe o łącznej wartości 450 tys. zł i budynek biurowo-usługowy, który wyceniony został na 1 mln zł. W swoim oświadczeniu majątkowym wymienił także grunty i działki — jest ich aż 10. Wszystkie razem są warte blisko 13 mln zł. Łącznie daje to aż 24 mln 800 tys. zł za wszystkie nieruchomości, lokale, działki i grunty Dowhana.
Robert Dowhan ma również cenny majątek ruchomy, w skład którego wchodzi m.in. kilka kosztownych zegarków, skuter wodny, trzy samochody, w tym Porsche 911 Turbo za ok. 1,2 mln złotych.
Co na ten temat sądzą Polacy? 71,8 proc. badanych uważa, że nie wszyscy posłowie, którzy mieszkają poza Warszawą, powinni mieć prawo do ryczałtu na wynajem mieszkania w stolicy. Jedynie 17,1 proc. ankietowanych nie ma z tym problemu, a 11,1 proc. nie ma na ten temat zdania. Pod koniec sierpnia z podobnych dopłat korzystało 208 posłów. Każdego miesiąca z kieszeni podatników wędruje na ten cel 800 tys. złotych. Czyli cytując klasyka: „No i panie, kto za to płaci? Pan płaci, pani płaci, my płacimy. To są nasze pieniądze proszę pana. Społeczeństwo.” Niestety…
Źródło: fakt.pl
Zdjęcie: publiczny fb






